Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zaktualizuj przeglądarkę, by korzystać z tej strony bezpieczniej, szybciej i sprawniej.

Aktualizuj przeglądarkę

W portalu siepomaga.pl wykorzystujemy pliki cookies oraz podobne technologie (własne oraz podmiotów trzecich) w celu, m.in. prawidłowego jego działania, analizy ruchu w portalu, dopasowania apeli o zbiórkach lub Fundacji do Twoich preferencji. Czytaj więcej Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Polityce prywatności .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

Mój ostatni pojedynek ze śmiercią

Elżbieta Kosadka
Zbiórka zakończona
44 247,89 zł ( 9,9% )
Wsparły 1354 osoby
Cel zbiórki:

Uzbieranie na lek IMBRUVICA, by uratować życie Eli

Organizator zbiórki: Fundacja KAWAŁEK NIEBA
Elżbieta Kosadka
Goleniów, zachodniopomorskie
BIAŁACZKA LIMFOCYTOWA – CHŁONIAK
Rozpoczęcie: 26 Grudnia 2016
Zakończenie: 12 Lutego 2017

Rezultat zbiórki

Takiej informacji nikt z nas się nie spodziewał… W poniedziałek 13 lutego zadzwoniła do nas synowa pani Elżbiety. Niestety Ela nie doczeka podania leku… Od tygodnia przebywała na OIOM-ie, gdzie walczyła z zapaleniem płuc. Niestety wykończony organizm nie podołał tej walce…

Białaczka wygrała. Ela, wspaniała, ciepła, kochająca Żona, Mama i Babcia odeszła z tego świata. Po jej odejściu pozostała pustka, której niczym nie da się wypełnić.

Rodzina dziękuje wszystkim Darczyńcom, który zaangażowali się w zbiórkę i pomoc dla pani Eli. Zebrane środki zostaną przekazane na leczenie innych podopiecznych.

Pogrążonym w żałobie bliskim pani Eli składamy najszczersze wyrazy współczucia i łączymy się z nimi w bólu.

Opis zbiórki

Ela jest kochającą żoną, mamą i babcią, która umiera, bo nie ma pieniędzy na lek, który może uratować jej życie. Od kilku lat walczy z białaczką, która odebrała jej wszystko oprócz woli walki. Dzisiaj powoli gaśnie, bo szansa na wygraną zależy od złotówek, nie od jej determinacji; zależy od tego, czy pochylisz się nad jej losem, myśląc, że to mogłaby być Twoja mama, babcia, żona… Nie chcę umrzeć. Tak bardzo kocham życie, tak bardzo chcę tu zostać, przeżyć kolejny rok, być z tymi, których kocham – płacze Ela. Kolejny raz walczymy o to, co najcenniejsze – o życie, kolejny raz stając w pojedynku – ludzie o dobrych sercach kontra rak, na którego jest sposób, ale nie w zasięgu Eli, z powodu braku środków! Czy i tym razem pokażemy, że niemożliwe nie istnieje i że dobro może pokonać śmierć?

Elżbieta Kosadka


Moja teściowa jest najlepszą osobą, jaką znam. Dobra, pracowita, uczynna. Zawsze wszystkim pomagała, pracowała w ośrodku zdrowia, a za wnuki oddałaby życie
– opowiada o Eli jej synowa Karolina, której łamie się głos. Niestety, rak nie wybiera – a może właśnie sięga po tych najlepszych, jakby zło i cierpienie próbowały zniszczyć dobro i miłość. Życie nie rozpieszczało Eli – przeżyła kilka wypadków samochodowych, walczyła z bólem wady wrodzonej, rozszczepem rdzenia kręgosłupa - ale kochała je mimo to. Wyszła za mąż za Krzysztofa, wychowała trójkę dzieci – Sylwię, Justynę, Norberta. Z radością witała rodzące się wnuki, a narodziny każdego z nich były jak rozbłysk światła, którym wypełniał się świat. Alan, Gracjan, Kajetan, Tymoteusz, Mia, Błażej… Nikt nie spodziewał się, że między tymi kolejnymi przypływami miłości, po cichu, nieproszona, zakradnie się śmierć.

2010 rok. Elę zaczyna boleć gardło. Gdy ogląda swoją szyję, jest przerażona – węzły chłonne są ogromne, wielkości piłeczek ping-pongowych. Lekarz zapisuje jej antybiotyk. Ela bierze go przez kilka miesięcy, nie pomaga. Gdy wdaje się infekcja, w szpitalu robią jej dodatkowe badania. Białaczka limfocytowa, chłoniak z małych komórek B w stadium III. Szok, ziemia osuwająca się spod nóg. Kiedy pojawia się rak, kończy się normalność. Zamierają uśmiechy, problemy stają się błahe, kończy się planowanie, co będzie jutro, bo tego jutra może już nie być. Zaczyna się szpital, chemia. Ela słania się na nogach, wymiotuje, ma gorączkę. Traci wszystkie włosy. Walka jest długa i trudna, ale każdy uśmiech wnuków daje jej siłę. Myśl o tym, że chce widzieć, jak dorastają, chce widzieć pierwszy uśmiech, pierwszy krok, wychować ich na dobrych, wartościowych ludzi, okazuje się silniejsza niż białaczka.

Elżbieta Kosadka


I Ela wygrywa. Jest remisja! Upływają 3 lata, pełne spokoju, siły i szczęścia. Białaczka wydaje się wspomnieniem, które było kiedyś, dawno temu, w innym życiu. Na świat ma przyjść pierwsza wnuczka Eli – Mia. Wieść, która wypełnia jej serce szczęściem, miesza się z inną, która na nowo budzi strach i rozpacz. Znów bolą węzły chłonne, gorączkuje. Złe wyniki badań. Białaczka uderza ponownie.

Informacja o wznowie była ciężka do zniesienia. Potwornie się baliśmy, bardziej niż za pierwszym razem. W chwili, gdy wszyscy byli pewni, że koszmar minął, on zaczął się od początku – opowiada Karolina.

Szczęście jest tak nietrwałe, tak kruche. Wystarczy jeden moment, jeden cios, a rozwiewa się w pył. Ela idzie na chemioterapię. Kilka tygodni, a potem wrócę, wyzdrowieję, zajmę się Mią – uśmiecha się, pełna wiary. Przecież tak było ostatnio.

Nie wie jeszcze, jak bardzo się myli.

Elżbieta Kosadka


Dziś Mia ma 2 lata. Białaczka nie pozwoliła Eli spełnić obietnicy. Wciąż atakuje. Szpital to jej drugi dom. Ma za sobą VI linii leczenia, z których każda to VI-VIII cykli chemii. Przeszła wszystkie możliwe powikłania - zapalenie płuc, utrzymującą się tygodniami wysoką gorączkę, transfuzję krwi. Ela jest tak słaba, że nie ma czasem siły wstać z łóżka, przejść z niego na fotel. Trzeci stopień nowotworu zmienił się w czwarty.

Białaczka nie odpuszcza. Dzieci płaczą. Mąż jest bezradny. Wnuki wiedzą tylko, że babcia choruje, że jest słaba.

A Ela umiera.

Umiera, choć jest ratunek dla jej życia, jedyny ratunek… Lek przeciwnowotworowy, stosowany w leczenia raka krwi, dający ogromne szansę przedłużenie życia, a nawet na wyzdrowienie – podczas jego przyjmowania zdarzały się przypadki całkowitej regresji choroby! Lek, działający u innych pacjentów. Imbruvica. Nierefundowany w Polsce. Koszt miesięcznej dawki leku to 40 tysięcy złotych. Rocznie to prawie pół miliona złotych. Olbrzymia kwota, nieosiągalna dla przeciętnego człowieka. Kwota za życie. Życie żony, mamy, babci, życie, które można uratować.

Elżbieta Kosadka


Do tej pory walczyłam i nie poddawałam się, ale w tej chwili jestem przerażona, bo moje życie nie zależy już ode mnie -
płacze Ela. Nikomu nie życzę, by to przeżywał,  ten strach, bezradność, świadomość, że jeśli ludzie, dla których jestem zupełnie obcą osobą, nie pochylą się nad moim losem, to umrę... Zrobię wszystko, żeby żyć, żeby pokonać białaczkę, żeby zostać z tymi, których kocham! Moja jedyna szansa na życie jest w Was, w ludziach o dobrych sercach i dobrych woli. Błagam o pomoc, błagam o wsparcie, o każdą złotówkę, bo mam jeszcze szansę, jeszcze mogę żyć. Jeśli mi się uda, obiecuję, że zrobię wszystko, żeby być jak najlepszym człowiekiem, żeby odpłacić się za to dobro, które dostałam. To moja ostatnia szansa, ostatni pojedynek.

Tak bardzo nie chcę umierać…

44 247,89 zł ( 9,9% )
Wsparły 1354 osoby
Czytasz archiwalną treść zbiórki.

Przejdź na najnowszą zbiórkę Potrzebującego.

Obserwuj ważne zbiórki