Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zaktualizuj przeglądarkę, by korzystać z tej strony bezpieczniej, szybciej i sprawniej.

Aktualizuj przeglądarkę

W portalu siepomaga.pl wykorzystujemy pliki cookies oraz podobne technologie (własne oraz podmiotów trzecich) w celu, m.in. prawidłowego jego działania, analizy ruchu w portalu, dopasowania apeli o zbiórkach lub Fundacji do Twoich preferencji. Czytaj więcej Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Polityce prywatności .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

Mam 29 lat i umieram na raka! Błagam, pomóż mi

Emilian Czupryn
36 381,67 zł ( 8,48% )
Wsparło 669 osób
Cel zbiórki:

Terapia immunologiczna w Niemczech

Organizator zbiórki: Fundacja Onkologiczna Nadzieja
Emilian Czupryn
Warszawa, mazowieckie
Rak jelita grubego z przerzutami do wątroby i otrzewnej
Rozpoczęcie: 22 Października 2019
Zakończenie: 11 Grudnia 2019

Opis zbiórki

Mam 29 lat, raka i dramatycznie mało czasu, by walczyć o życie! Nie pierwszy raz życie chce ze mnie zrezygnować, nie pierwszy raz tak bardzo się boję. Jak to nazwać? Pech? Fatum? Złe miejsce i czas? Kiedy miałem 17 lat, kiedy wszystko wydaje się piękne i ciekawe, w moje życie z butami wdarł się rak! Nikomu nie życzę takiej diagnozy, nikt na progu życia nie powinien słyszeć, że umiera. Lekarze powiedzieli, że jeśli operacja się uda, że jeśli w tej tragedii będę miał choć trochę szczęścia, to przeżyję! 

Jedna operacja, za dwa miesiące kolejna, ale powracająca w głowie myśl, że to tylko ten jeden raz, a potem już będzie normalnie. Dwukrotna rekonstrukcja oczodołu, rozmontowany policzek. Potem długa rekonwalescencja. Ryzyko to słowo, które ma różny wymiar, ale w moim przypadku, brak operacji oznaczałby śmierć. 

Emilian Czupryn

Przeżyłem, ale po siedmiu latach rak znów zaatakował. Cios przyszedł znienacka. Rak jelita grubego 

Byłem przerażony. Dopiero co udało mi się oszukać śmierć i znów taki cios! Zdecydowałem się na wyłonienie ileostomii, bo chciałem żyć. Niestety podczas operacji nie wszystko poszło tak, jak trzeba. Kolejne reoperacje, jedne po drugich. Doznałem wstrząsu septycznego i zapadłem w śpiączkę. Potem pojawił się rozległy wylew wewnętrzny. Umierałem już nie tylko ze strachu. Lekarze mieli dla mnie tylko złe informacje.

Ogromny naciek na nerkę powodował nacisk i zdecydowano ją usunąć. Znów operacja, znów ból, strach i gorzki smak walki o życie. Przeżyłem, ale co to za życie. Oszpecone ciało, odleżyny na piętach, ciągły ból, który stał się moim partnerem życiowym. Spodziewałem się czegoś innego od życia.

Pojawiła się przepuklina. Niestety rak nie odpuścił. Kilka miesięcy temu pojawiły się przerzuty do wątroby i otrzewnej. Rak atakuje ze wszystkich sił i z każdej strony. Mam 29 lat, dopiero tyle, a już marzę jedynie o tym, by przetrwać kolejne miesiące. 

Po tym wszystkim pomyślałem „Bez ilu organów może żyć człowiek?” Może byłoby lepiej nie zadawać sobie tego pytania. Znowu operacja wstawienia siatek na brzuchu z powodu ogromnej przepukliny, żeby jakoś to ciało się czegoś trzymało, dało mi tylko chwilowe wytchnienie. Bo jak się okazało, latem 2019 r. przyszedł czas na kolejne przerzuty – wątroba, otrzewna. Teraz czas przyszedł na chemię. Rak tego organu w moim przypadku jest nieoperacyjny.

Emilian Czupryn

Mój organizm już dłużej chyba tego nie zniesie i znowu ściana, od której się odbijam po raz kolejny w życiu. Ile jeszcze razy mnie to spotka? Jak długo to wytrzymam? Nie wiem, ale wiem jedno, że w tej walce może zwyciężyć wiara i nadzieja, ale taka choroba to nierówny partner.

Moi rodzice mi powiedzieli, że jest jeszcze jedna może to już ostatnia szansa na powrót do „normalności”, mogę ja otrzymać w niemieckiej klinice, ale to ogromny koszt. Dlatego proszę wszystkich ludzi o wielkich sercach o pomoc w zebraniu pieniędzy, od których zależy moje życie. Nigdy o nic nie prosiłem, zawsze starałem się być samodzielny, pocieszałem innych w nieszczęściach, ale przyszedł taki moment, że teraz ja, jak nigdy dotąd potrzebuję Waszego wsparcia. Proszę, pomóżcie mi...

36 381,67 zł ( 8,48% )
Wsparło 669 osób
Czytasz archiwalną treść zbiórki.

Przejdź na najnowszą zbiórkę Potrzebującego.

Obserwuj ważne zbiórki