Wyrwała się z objęć śmierci, ale ta pozostawiła bolesne piętno. Walka Emilki trwa!

Zbiórka zakończona
Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
Wsparły 1 502 osoby
56 225,52 zł (284,26%)
Zbiórka na cel
Roczny zapas maści i plastrów żelowych, 8 ubranek uciskowych (na rok)

Emilia Urbańska , 2 lata

POŁCZYN ZDRÓJ, zachodniopomorskie

Bliznowce po przeżytej sepsie

Rozpoczęcie: 25 Czerwca 2019
Zakończenie: 22 Lipca 2019

Gdyby nie my, Emilka nie miałaby nikogo. Choroba otworzyła nam oczy. W ostatniej chwili wnuczka uwolniła się ze szponów śmierci, teraz walczymy z bolesnymi śladami, które pozostawiła na jej ciele. Patrzenie, jak każdy ruch sprawia jej cierpienie powoduje, że boimy się przyszłości!

Czasem mam wrażenie, że to działanie z góry skazane na przegraną. Jednak podobnie jak w przypadku choroby wiem, że nigdy nie można tracić nadziei. Zaczęło się od zwykłego przeziębienia, później było tylko gorzej. Zapalenie oskrzeli przeszło w ciężką sepsę. Emilka rok temu wylądowała w szpitalu. Zapadła w śpiączkę farmakologiczną. Walczyła o życie. O każdą godzinę. 

Miałam wrażenie, że to balansowanie na granicy życia i śmierci trwa w nieskończoność. W końcu się udało. Emilka wygrała z chorobą, ale jej poważny stan spowodował bolesne konsekwencje. Na ciele Emi pojawiły się blizny. Nie były to zwyczajne ślady. To okropne, bolesne, wybrzuszone rany, które powodują dotkliwy ucisk, pieczenie i dolegliwości. To nie odleżyny, to powikłania po sepsie. Mała Emilka początkowo nie wiedziała co się z nią dzieje. Nagle wszystko się w jej życiu zmieniło. Ale dostała miłość, a to miało bardzo duży wpływ na proces powrotu do zdrowia. 

Emilia Urbańska

Oficjalnie jestem dla niej babcią. W codziennym życiu mówi do mnie “mamo”... Patrzę jak rośnie, jak kształtuje się jej charakter i przecieram oczy ze zdziwienia. Przez pewien czas nikt nie dawał jej szans. A teraz? Emilka biega, śmieje się i na każdym kroku poznaje świat. Ale cierpi. Czasem w milczeniu, czasem krzyczy tak bardzo, że pęka mi serce. Kiedy przegląda się w lustrze zawsze pokazuje “ała”, a ja tłumaczę, że wiem, że ją to boli i właśnie dlatego musimy pielęgnować te miejsca. 

Nasz rytuał zawsze wygląda tak samo. Każdego poranka myję i smaruję rany Emilki, a później zakładam jej specjalne ubranko, które wspomaga gojenie, wpływa na zmniejszanie zgrubień. Specjalistyczny kostium jest niewygodny, krępuje ruchy, a dla tak energicznego dziecka, jak Emilka to poważny problem. Kiedy rano widzi, że przygotowuję wszystko, żeby ją ubrać, zaczyna uciekać, płakać i protestować. Zagadujemy, opowiadamy, by odwrócić jej uwagę od tej czynności. 

Leczenie blizn, choć trudne, przynosi efekty. Rany tak bardzo nie odstają, zmieniają kolor, powoli stają się mniej dokuczliwe. Ale to dopiero początek drogi. Bolesnej i żmudnej. Pełnej łez i cierpienia. Rok temu lekarz zapowiadał, że po kilkunastu miesiącach będzie możliwość laserowego usunięcia blizn. Teraz okazuje się, że to niemożliwe. Wiem, że to potrwa nawet kilka lat, zanim będziemy mogli coś z tym zrobić. Nie ma żadnej gwarancji, że skóra Emilki będzie wyglądać jak u każdego dziecka. Najważniejsze niebezpieczeństwo zostało zażegnane, ale wciąż mnóstwo pracy przed nami. 

Emilia Urbańska

Najgorsze jest to, że jedno ubranko uciskowe wystarcza na 2-3 miesiące. Do tego maści, opatrunki, czyli cała codzienna pielęgnacja. To wszystko to koszty, których nie jesteśmy w stanie pokryć samodzielnie. Potrzebujemy pomocy! Chcemy jej zapewnić najlepszą możliwą opiekę, Emi jest jeszcze malutką dziewczynką, a cierpienie czasem ją przerasta. Kiedy słyszę jak krzyczy, widzę ból w jej oczach, czuję jak grunt usuwa mi się spod nóg. Nie mogę inaczej jej pomóc. Pojawienie się Emilki w naszym życiu było ogromnym zaskoczeniem, ale dzięki niej w naszym życiu zagościła niesamowita radość, której wcześniej brakowało. 

Miałam wybór, ale nie potrafiłam jej pozostawić samej sobie. Czułam się za nią odpowiedzialna. Stałam się dla niej mamą… Dziecko potrzebuje troski, miłości, odpowiedzialności i stabilności. Jesteśmy dla niej najbliższą rodziną, a dzięki niej codzienne życie nagle nabrało większego sensu. Patrzymy na nią zachwyceni, ale pełni obaw. Co będzie, kiedy nie wystarczy na kolejne ubranko… Nie dopuszczamy do siebie takiej myśli. Wszyscy musimy być dzielni. By pokazać Emi, że warto walczyć. Nikt z nas nie przeżyje za nią tego cierpienia, nikt nie poczuje tego na własnej skórze, ale razem możemy sprawić, że codzienność będzie dla niej łatwiejsza. 

Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
Wsparły 1 502 osoby
56 225,52 zł (284,26%)