Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zaktualizuj przeglądarkę, by korzystać z tej strony bezpieczniej, szybciej i sprawniej.

Aktualizuj przeglądarkę

We use cookies and similar techniques on this site to enhance your user experience and ensure security, stability and performance of this website. Read more Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Privacy Policy .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

Powiedzieli, że moja córka nie żyje. Proszę, pomóż Agatce do nas wrócić...

Agata Kamzol
Zbiórka zakończona
32 685,00 zł ( 42.31% )
2430 donors
Goal:

Intensywna rehabilitacja - jedyna szansa Agaty na powrót do zdrowia po zawale

Fundraising organizer: Fundacja Złotowianka
Agata Kamzol, 18 years
Międzybórz, dolnośląskie
Rozwarstwienie tętnicy szyjnej prawej z zakrzepicą, zawał mózgu
Starts at: 06 March 2018
Ends at: 15 March 2019

Result

Dzięki Twojej pomocy w ubiegłym roku Agata mogła ćwiczyć pod okiem specjalistów. Córka była rehabilitowana w specjalistycznym ośrodku w Bydgoszczy. Dzięki rehabilitacji wiele potrafi zrobić sama. Postępy są ogromne. Regularne ćwiczenia mają ogromne znaczenie w przypadku Agaty i co najważniejsze widać, że jej pomagają. Agata małymi krokami idzie do przodu.To wielki sukces!

Agata Kamzol

Córka to bardzo silna i zdeterminowana dziewczyna. Dziękuję, że wsparłeś nas w walce o jej samodzielność.

Justyna, mama

Description

Powiedzieli mi, że moja córka umarła. Moje życie straciło sens w jednej chwili. Na drugi dzień zadzwoniłam do szpitala zapytać, kiedy można odebrać ciało Agatki... Usłyszałam: “Są jednak pewne odruchy, Pani córka żyje, ale proszę się na nic nie nastawiać. Raczej nic z tego nie będzie…” Szok, niedowierzanie, ale też ogromna radość! Zastanawiałam się, czy mi się to nie śni - przecież zaledwie wczoraj mi powiedzieli, że moje dziecko odeszło… Dzisiaj Agatka jest z nami i walczy o powrót do zdrowia. Ten cud potrzebuje jednak Twojej pomocy…

5 września 2016 roku zaczął się koszmar. To był poniedziałek, dzień zaczął się zupełnie normalnie - jak setka innych. Agatka poszła do szkoły, była wzorową uczennicą. Na ostatniej lekcji rozbolała ją głowa. Zadzwonili do mnie ze szkoły:

“Proszę jak najszybciej przyjechać, Agata zemdlała. Karetka już jedzie...”

Jak w amoku wsiadłam w samochód i pędziłam do szkoły. W głowie setki myśli, a jedna gorsza od drugiej. Gdy dojechałam, lekarze już zajmowali się córką. Okazało się, że Agata zaczęła wymiotować. Rzucało nią i wykręcało twarz… Karetka do szpitala, a tak dramatyczna diagnoza: rozwarstwienie tętnicy szyjnej prawej z zakrzepicą, zawał mózgu. Świat nam się zawalił, ale cały czas żyliśmy nadzieją, że będzie dobrze i córka z tego wyjdzie. Była przytomna, rozmawiała z nami. Dlatego nikt nie mógł uwierzyć w to, co zdarzyło się kilka dni później…

W czwartek zatrzymanie akcji serca, Agatka zaczęła odpływać. Umierała na moich oczach! Lekarze szybko zabrali ją na stół operacyjny, gdzie przeszła odbarczanie mózgu. To jednak niewiele pomogło - już kolejnego dnia konieczna była następna operacja odbarczająca. Po niej córeczka zapadła w głęboką śpiączkę, a nas - jej rodziców - pochłonęła najczarniejsza rozpacz. Lekarze nie dawali szans, nie powiedzieli ani jednego pozytywnego słowa, nie dali nawet grama nadziei. Ciągle tylko słyszałam, że Agatka z tego nie wyjdzie, że umrze…

Każdy kolejny dzień był horrorem, chociaż gdzieś w głębi tliła się nadzieja, że córka jest silna, że chce żyć i do nas wróci… Nie pogodziłam się z tym, że ma odejść nawet wtedy, gdy raz za razem lekarze powtarzali, że jej mózg już nie żyje i czekają tylko, kiedy będą mogli odłączyć Agatkę od aparatury. Zapytali, czy zgadzam się na pobranie organów, by Agata mogła ocalić czyjeś życie. Nie zgodziłam się! Nie wierzyłam, że to prawda, że moje dziecko odeszło. Cały czas modliłam się o cud…

Nie miałam już łez, żeby płakać. Gdy zadzwonili ze szpitala, że Agatka umarła, czułam, że moje serce rozrywa ból. Potem przyszła noc - najczarniejsza z możliwych. Chciałam wziąć moją córeczkę w ramiona, pożegnać się. Na drugi dzień zadzwoniłam do szpitala zapytać, kiedy mogę ją zabrać. A wtedy powiedzieli coś, o czym marzy każdy rodzic, którego wcześniej poinformowano o śmierci dziecka: nastąpiła pomyłka, Agatka jednak żyje!

Lekarze zauważyli pierwsze odruchy. Powiedzieli, że mamy się nie łudzić, ale ja już wiedziałam - modlitwy zostały wysłuchane! Dzień za dniem córeczka do nas wracała. To był najszczęśliwszy dzień w naszym życiu, chociaż nie wiedzieliśmy, czego możemy się spodziewać po tak ciężkim udarze… Ale liczyło się tylko jedno - Agatka żyła.

Nastąpił rok pod znakiem intensywnej rehabilitacji. Walczyłam o córeczkę jak lwica, o każdą godzinę terapii i rehabilitacji, o każdy jej najmniejszy postęp. Powoli zaczęła otwierać oczy, a po wyjęciu tracheotomii okazało się, że mówi, choć głos jest zmieniony.

Najpierw była jak roślinka, karmiona płynami i leżąca. Z biegiem czasu powoli wszystko wracało, aby pozostał niedowład lewostronny, połowiczne widzenie lewostronne oraz lekka mimika twarzy. Agatka jest cały czas rehabilitowana, by miała szansę wrócić do samodzielności. Ciągle jednak potrzebuje mojej pomocy w codziennych czynnościach… Ta paskudna choroba odebrała bezpowrotnie radość, marzenia i najlepsze lata młodej dziewczynie…

Musimy radzić sobie sami. Państwo nie pomaga zbyt wiele… Agatka musi być codziennie, intensywnie rehabilitowana, a to kosztuje fortunę. Każdy grosz poświęcamy córeczce, ale to ciągle za mało… Każdego dnia budzę się z myślą  - skąd zdobyć pieniądze na kontynuowanie rehabilitacji? Są momenty, gdy brakuje sił, patrzenie na cierpienie własnego dziecka bardzo boli... Najgorsze są pytania Agatki: “mamo, czy ja kiedyś wyzdrowieję, czy będę chodzić, czy będę żyć normalnie?” Jako matka nie potrafię odpowiedzieć na te pytania, ale wiem, że zrobię wszystko aby jej w tym pomóc.

Agatka to mądra dziewczyna, pozytywnie nastawiona do życia. Najważniejsze, że się nie poddaje, a to nam, rodzicom, daje każdego dnia siłę do walki. Wierzymy, że rehabilitacja przyniesie efekty i córka odzyska to, co zabrał jej zawał mózgu.  Z całego serca prosimy o wsparcie dla Agatki. Z góry bardzo dziękujemy za okazaną pomoc. Bez Was nie damy rady…

Rodzice

32 685,00 zł ( 42.31% )
2430 donors
Czytasz archiwalną treść zbiórki.

Przejdź na najnowszą zbiórkę Potrzebującego.

Follow important campaigns