Your browser is out-of-date and some of the website features may not work properly.

Update your browser to use this website in a safer, faster and easier way.

Update your browser

On siepomaga.pl we use cookies and similar technologies (own and from third parties) for the purpose of, among others, the website proper performance, traffic analysis, matching campaigns, or the Foundation website according to your preferences. Read more Detailed rules for the use of cookies and their types are described in our Privacy Policy .

You can define the preferences for storing and accessing cookies in your web browser settings at any time.

If you continue to use the siepomaga.pl portal (e.g. scroll the portal page, close messages, click on the elements located outside messages) without changing privacy-related browser settings, you automatically give us the consent to letting us and cooperating entities use cookies and similar technologies. You can withdraw your consent at any time by changing your browser settings.

Zanim rak się obudzi

Alan Kozłowski
Campaign finished
97 030,00 zł ( 100.03% )
Donated by 844 people
Campaign organiser: Fundacja Siepomaga
Alan Kozłowski, 17 years
Kraków, małopolskie
Neuroblastoma IV stopień, WZNOWA
Starts at: 23 July 2014
Ends at: 21 April 2015

Campaign result

4 maja 2015 roku Alan rozpoczął badania w Geniu, które trwały tydzień. Po tygodniu badań, m.in tomografii, scyntygrafii, wizyt u kardiologa i neurologa powiedziano nam, że zostaliśmy zakwalifikowanii :)


Ogromne zaangażowanie i wsparcie prosto z Waszych serc przyczyniło się do tego, że już 25 maja Alan rozpocznie terapię przeciwciałami. To wspaniałe jak wiele zupełnie obcych ludzi, stało się nam tak bardzo bliskich. To ogromna szansa na pokonanie nowotworu i życie! Dziękujemy!

Mama

Życzymy ogromnej siły i trzymamy kciuki za Alanka! Leczenie to szansa, aby choroba już nigdy do niego nie wróciła.

 

Campaign description

Już raz stałem na polu bitwy, jakim jest walka z nowotworem. Już raz to wszystko przechodziłem. Już raz wygrałem tą bitwę. Ale walka nadal trwa…



Mam na imię Alan. Mam 10 lat. Mam raka… Nie lubię wakacji. Zamiast beztroskich chwil, przynoszą mi zawsze wiele złego. 4 lat temu straciłem tatę… w wakacje. 3 lata temu, zamiast rozpocząć naukę w szkole – rozpoczęła się moja walka o zdrowie, jak się później okazało, z podstępnym nowotworem.


Zaczęło się od silnego bólu brzucha. Guz o wymiarach 13 x 10 cm zlokalizowany w śródpiersiu tylnym po lewej stronie zaatakował podstępnie moje ciało. Ze względu na miejscową lokalizację zostało wprowadzone jedynie leczenie miejscowe. Został usunięty w całości. Nieaktywny. Kilka dni na oddziale i powrót do domu. Z dumą ukończyłem pierwszą klasę. Bez raka…

Alan Kozłowski
 


Miałem marzenia, swoje małe radości i piłkę nożną. „Nowotwory nie są takie złe…” – wówczas myślałem. Przez rok żyłem jak każdy dziewięciolatek. Wróciłem do codzienności, a po nowotworze została tylko niewielka blizna. Wymazałem z pamięci raka. Pewnego dnia, podczas kontrolnej wizyty, podsłuchałem, jak pani doktor oznajmiła mojej mamie „Jest wznowa, Alan zostaje na oddziale”. Te słowa odmieniły moje życie na zawsze. Niesprawiedliwość, kara… Już raz walczyłem. Już raz… Dopiero wtedy choroba pokazała prawdziwe oblicze.


Neuroblastoma IV stopnień kliniczny. Podstępna. Złowieszcza. Nieobliczalna. Rok temu się z nią żegnałem. A ona, nieproszona, jak zły gość wróciła do moje życia. Najgroźniejszy nowotwór wieku dziecięcego. Ta wiadomość nie była łatwa dla mnie i mojej rodziny. Mamusia była smutna. Nie miała siły do walki. Ale ja czułem, że dam radę. Dla niej…

Alan Kozłowski


Choroba atakowała podstępnie. Pojawiała się i znikała… Po raz kolejny guz został wycięty. Rozpocząłem przyjmowanie chemii. Łatwo nie było, ale szpik był czysty. Radość w oczach mojej mamy dawała mi zapał, by trwać… Czasem płakałem. Bezgłośnie, aby rak mnie nie usłyszał... Uśpiony, wybudził się i po 4 seriach, kolejny raz się ożywił. Komórki nowotworowe zajęły szpik kostny. Nie czułem się dobrze. Wszystko mnie bolało, nie miałem sił na nic, a kolejne dawki chemii nie przynosiły upragnionych efektów. Wyniki były coraz gorsze. Najtrudniej było, gdy zostawałem sam na sam z rakiem. Izolatka. Cztery ściany i my – ja i rak. Rak miał przewagę. Ale ja miałem wiarę, mamę i niezliczoną ilość kolegów, którzy trzymali kciuki. W końcu udało się. Dokładnie rok po tym, gdy wróciłem do walki z rakiem, zakwalifikowałem się do autoprzeszczepu. Kolejnym etapem miała być radioterapia. Ale i tutaj nie było łatwo. W czerwcu, kiedy zgłosiłem się na oddział, okazało się, że moje płuca zaatakowały ogniska grzybicze. Ale i to udało się przetrwać. 18 lipca zakończyłem cykl naświetlań.


Teraz czeka mnie ostatni etap, którego najbardziej się obawiam. Terapia przeciwciałami anty-GD2. Ogniska grzybicze znikają, płytki wzrastają... 39 tysięcy… Brakuje niewiele do rozpoczęcia tego najważniejszego. Aby choroba już nigdy nie wróciła. Jeśli zdążymy uzbierać niezbędną kwotę, nim rak się obudzi.



Mam 10 lat, mamę i raka. Nie mam pieniędzy. Przetrwałem to, co mogło mnie zabić. Wygrałem kolejną bitwę z tym podstępnym nowotworem. Aby wygrać wojnę, potrzebuję  czegoś jeszcze… Waszej wiary i dobrych serc, które pomogą mi wykupić się z choroby na zawsze…

Alan

97 030,00 zł ( 100.03% )
Donated by 844 people
You are reading the old version of the campaign.

The content may contain out-of-date information about the Person in need.

Follow important campaigns