Your browser is out-of-date and some of the website features may not work properly.

Update your browser to use this website in a safer, faster and easier way.

Update your browser

On siepomaga.pl we use cookies and similar technologies (own and from third parties) for the purpose of, among others, the website proper performance, traffic analysis, matching campaigns, or the Foundation website according to your preferences. Read more Detailed rules for the use of cookies and their types are described in our Privacy Policy .

You can define the preferences for storing and accessing cookies in your web browser settings at any time.

If you continue to use the siepomaga.pl portal (e.g. scroll the portal page, close messages, click on the elements located outside messages) without changing privacy-related browser settings, you automatically give us the consent to letting us and cooperating entities use cookies and similar technologies. You can withdraw your consent at any time by changing your browser settings.

Krzyk rozdzierający serce - tak cierpiała Amelka... Pomocy!

Amelia Michalewicz
Campaign finished
Campaign goal:

Leczenie oparzeń II i III stopnia, zakup ubranek uciskowych i opatrunków

Campaign organiser: Fundacja Siepomaga
Amelia Michalewicz, 3 years
Legnica, dolnośląskie
Stan po oparzeniach II i III stopnia
Starts on: 04 February 2020
Ends at: 18 May 2020

Campaign description

Leczenie Amelki będzie trwało latami, może pochłonąć dziesiątki tysięcy złotych... Pilnie potrzebna pomoc!

Tego krzyku rozpaczy i bólu, który wydobył się z gardełka mojej córki, nie zapomnę do końca życia… To był wigilijny poranek, odwróciłam się tylko na sekundę, wydawało mi się, że kubek stoi wystarczająco daleko. Do teraz nie wiem, jakim cudem Amelka go dosięgła… Wystarczyła chwila, nie zdążyłam nawet zareagować! A wtedy moja córka wylała na siebie wrzątek…

Amelia Michalewicz

Od razu rozległ się rozpaczliwy płacz. Nigdy czegoś takiego nie słyszałam… Nie wiem, jak zdołałam zachować zimna krew. Szybko zdjęłam ubranka, zadzwoniłam na pogotowie. Moim oczom ukazał się okrutny widok - skóra już odchodziła płatami, na brzuszku, klatce piersiowej, rączce i buzi pojawiły się ogromne pęcherze. Wsadziłam wciąż krzyczącą, straszliwie cierpiącą córeczkę do wanny, polewałam ją zimną wodą do przyjazdu karetki. 

Podali Amelce dwie dawki morfiny. Wcześniej miotała się w bólu, nie mogliśmy jej utrzymać we 3 osoby. Chyba dopiero w szpitalu uświadomiłam sobie, co tak naprawdę się stało. Wcześniej działałam jak w amoku… Załamałam się, zalały mnie fale gorąca. Moja córeczka, moja mała dziewczynka… Nigdy sobie nie wybaczę, że jej się to stało, że wtedy odwróciłam się na sekundę… Nie mogę jednak pogrążać się w rozpaczy, choć ta trauma jest nadal bardzo silna. Muszę zrobić wszystko, by pomóc mojemu dziecku, to Amelka jest najważniejsza!

Amelia Michalewicz

W szpitalu najpierw zakwalifikowali oparzenia jako II i III stopnia. W trzeciej dobie okazało się, że jest znacznie gorzej - skórę objęła martwica. Oznaczało to, że Amelkę czeka przeszczep skóry… Pojechaliśmy do innego szpitala, mieliśmy naprawdę wspaniałą opiekę. Lekarze pobrali skórę z ud i przeszczepili ją na brzuszek i klatkę piersiową. Córeczka w trakcie operacji straciła mnóstwo krwi, musiała mieć transfuzję. Potem przyszła tragiczna wiadomość -  niestety, fragment skóry się nie przyjął… 

Po 17 miesiącach spędzonych w szpitalu wróciłyśmy do domu. Nauczyłam się opatrywać te straszne rany, jednak za każdym razem, gdy to robię, zamiera mi serce, a do oczu napływają łzy. Amelka jest jeszcze taka maleńka… Przez chwilę nieuwagi została jednak naznaczona do końca życia. Wiem, że blizny nigdy w zupełności nie znikną, jednak są sposoby, by były jak najmniejsze, by nie zagrażały zdrowiu.

Amelia Michalewicz

Amelkę czeka długotrwałe i bolesne leczenie. Muszę zapewnić jej opatrunki i ubranka uciskowe i regularnie je wymieniać. Koszty leczenia mojej córeczki sięgają kilku tysięcy złotych miesięcznie, a muszę przygotować się minimum na dwa lata tak ogromnych wydatków. Wiem jednak, że ten czas może się przeciągnąć… Jestem przerażona kosztami, dlatego bardzo, bardzo proszę o pomoc… Obecnie nie pracuję, zajmuję się poparzoną córeczką, którą wychowuję sama.

Ostatnich Świąt właściwie dla nas nie było. W szpitalu tylko choinka gdzieś na korytarzu przypominała, jaki to czas w roku. Sylwester, Nowy Rok - wszystko w otoczeniu szpitalnych sal, aparatury i strachu o to, co będzie dalej. Wiem, że muszę poradzić sobie z tą traumą i robić, co w mojej mocy, by ta tragedia nie przekreśliła przyszłości mojej córeczki. Jej krzyk bólu już zawsze będzie wracał do mnie w koszmarach. Mam tylko nadzieję, że Amelka nie będzie o tym pamiętać… 

Natalia, mama Amelii

You are reading the archived content of the campaign.

Go to the profile of the Person in need.

Follow important campaigns