Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zaktualizuj przeglądarkę, by korzystać z tej strony bezpieczniej, szybciej i sprawniej.

Aktualizuj przeglądarkę

We use cookies and similar techniques on this site to enhance your user experience and ensure security, stability and performance of this website. Read more Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Privacy Policy .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

Pęknięty tętniak, złamane życie. Czy tata jeszcze kiedyś do nas wróci...?

Andrzej Ruta
Zbiórka zakończona
10 302,00 zł ( 80.69% )
75 donors
Goal:

Trzymiesięczny pobyt w ośrodku rehabilitacyjnym - zebranie brakującej kwoty

Fundraising organizer: Fundacja KAWAŁEK NIEBA
Andrzej Ruta, 53 years
Warszawa, mazowieckie
Stan po pęknięciu krwiaka podtwardówkowego, stan wegetatywny, śpiączka mózgowa
Starts at: 16 May 2019
Ends at: 01 October 2019

Result

Kochani,

dziękuję Wam bardzo za okazane wsparcie finansowe dla mojego męża, dzięki któremu mogliśmy sfinansować pobyt w ośrodku rehabilitacyjnym. Chciałabym z całego serca napisać, że jest lepiej, że zrobiliśmy krok do przodu, ale prawda jest inna. Stan Andrzeja pozostaje, na razie bez zmian...

Andrzej Ruta

Wiemy doskonale, że musimy walczyć dalej. Nie wolno nam usiąść z założonymi rękami i czekać na cud... Tylko ciężka i monotonna praca może przynieść jakąkolwiek poprawę. Czeka nas jeszcze wiele lat szukania najmniejszego nawet światełka w tunelu. Z takimi ludźmi jak Wy, jest nam choć trochę łatwiej...

Marzena - żona

Description

Andrzeja wszędzie było pełno. Dusza towarzystwa, zawsze chętny do pomocy. Rzadko się zatrzymywał, chwytał życie całymi garściami. Aż wreszcie przyszedł ten feralny marcowy dzień, który zamienił to wszystko w gruzowisko. Pęknięty krwiak podtwardówkowy zabrał zdrowie, sprawność i całą energię mojego męża. Już ponad rok walczymy o to, żeby do nas wrócił i potrzebujemy kosztownej rehabilitacji…

Andrzej Ruta


24.03.2018 r. - Andrzej pojechał na weekend w góry, pojeździć na desce snowboardowej. Wyszedł ok. 4 rano. Pożegnaliśmy się w drzwiach i życzyłam mu dobrej zabawy. Zadzwonił koło 14, mówiąc, że są super warunki, tylko mocno boli go głowa. Wziął tabletki i zjechał ostatni raz. Na dole poczuł się bardzo źle. Klęknął, złapał się za głowę. Koledzy wezwali pomoc, zabrała go karetka. To były ostatnie chwile, kiedy miał kontakt z rzeczywistością.


Później była operacja i stan krytyczny tak bardzo, że nie chcieli ryzykować transportu do specjalistycznego szpitala w Krakowie. Pojawił się ogromny strach, którego nie potrafię już nawet opisać. Wszystko nam się rozsypało. Ja z dziećmi w Warszawie, Andrzej walczący o życie na drugim końcu Polski… Później pojawiły się komplikacje, męża ostatecznie przewieziono na miesiąc do Krakowa.

Andrzej Ruta


NFZ zakwalifikował go do rocznego programu wybudzającego. Andrzej przespał dwie komunie naszych dzieci, 20-stą rocznicę ślubu i swoje 50-te urodziny. Cały czas wierzymy, że do nas wróci. Kto jak nie on? Pusto w domu bez niego, smutno i ciężko. Dzieci cały czas pytają, kiedy tatuś wyzdrowieje? Płaczą, tęsknią a ja razem z nimi.


Od kilku tygodni mąż jest już w innym ośrodku, tym razem prywatnym. Dziesiątki godzin terapii i rehabilitacji muszą przynieść rezultat. Udało nam się uzbierać fundusze na pierwszą część pobytu, ale żeby ta praca miała szansę na sukces, potrzeba minimum 3 miesięcy, a to już przerasta nasze możliwości finansowe. Dlatego prosimy o pomoc.

Andrzej Ruta


Wiem, że gdyby Andrzej był na moim miejscu, to poruszyłby niebo i ziemię, żeby mi pomóc i wszelkimi sposobami zdobyć tak ogromną kwotę. Ślubowaliśmy sobie miłość, wierność i że nie opuścimy się nawzajem aż do śmierci. Po 20 latach przyszedł czas, żeby zmierzyć się z tym przyrzeczeniem. Ten facet jest miłością mojego życia i muszę zrobić wszystko, żeby do nas wrócił. On tam jest, uwięziony w mocno uszkodzonym ciele. Szukamy klucza do drzwi, pilnika do krat, może wielkiej łopaty, która pozwoli wykopać tunel i uwolnić więźnia. Bądźcie z nami, Andrzej na pewno byłby pierwszy do działania!

Marzena — żona

10 302,00 zł ( 80.69% )
75 donors
Czytasz archiwalną treść zamkniętej zbiórki.

Możesz wesprzeć aktualną zbiórkę.

Follow important campaigns