Your browser is out-of-date and some of the website features may not work properly.

Update your browser to use this website in a safer, faster and easier way.

Update your browser

On siepomaga.pl we use cookies and similar technologies (own and from third parties) for the purpose of, among others, the website proper performance, traffic analysis, matching campaigns, or the Foundation website according to your preferences. Read more Detailed rules for the use of cookies and their types are described in our Privacy Policy .

You can define the preferences for storing and accessing cookies in your web browser settings at any time.

If you continue to use the siepomaga.pl portal (e.g. scroll the portal page, close messages, click on the elements located outside messages) without changing privacy-related browser settings, you automatically give us the consent to letting us and cooperating entities use cookies and similar technologies. You can withdraw your consent at any time by changing your browser settings.

Wydostać się z onkologicznego piekła – walczymy o życie babci Basi!

Barbara Szajner
Campaign finished
Campaign goal:

OPERACJA NANOKNIFE NOWOTWORU DLA RATOWANIA ŻYCIA PANI BASI

Campaign organiser: Fundacja KAWAŁEK NIEBA
Barbara Szajner, 63 years old
Wołomin, mazowieckie
Rak jelita grubego z przerzutami do wątroby
Starts on: 12 September 2018
Ends at: 24 October 2018

Campaign description

Strach towarzyszy mi nieustannie od blisko roku, od czasu, kiedy zdiagnozowano u mnie raka, który zabiera coraz więcej mojego ciała. Pojawiły się przerzuty do wątroby, których mimo operacji nie udało się usunąć. Lęk związany z nowotworem to na szczęście nie jedyne uczucie, które mi ostatnio towarzyszy. Jest też nadzieja, którą dali mi lekarze, ale nadzieja, która kosztuje bardzo wiele. To zabieg Nanoknife - zabieg, który dał mi wiarę, że chorobę jeszcze pokonam, że przede mną jeszcze wiele pięknych lat życia. Proszę, podaruj mi je…

Całe życie w biegu codzienności, ale takiej mojej, wymarzonej, zaplanowanej. To dawało mi radość i pogodę ducha. Nawet w najtrudniejszych chwilach nie traciłam wiary i pozytywnego nastawienia. Ale dziś chyba powoli tracę to, co towarzyszyło mi przez 60 lat. W swoim życiu założyłam rodzinę, wychowałam dwie córki. W 2003 roku podjęliśmy z mężem decyzję, że zbudujemy dom – naszą ostoję na stare lata. Miejsce, w którym stworzymy nasz świat dla siebie, dzieci i wnuków. Zaczęliśmy realizować nasze marzenie. Ale nagle stał się dramat – mój mąż zmarł nagle. Ciężko było mi się z tego pozbierać. Tyle lat spędzonych razem… A teraz musiałam uczyć żyć się na nowo – bez człowieka, którego kochałam. Wciąż jednak miałam i mam dla kogo żyć – są przecież dzieci i wnuki.

Barbara Szajner

Rok po śmierci męża sama zaczęłam mieć problemy ze zdrowiem Najpierw pojawiła się cukrzyca, potem nadciśnienie. Ale choroby nie zatrzymały mnie w codzienności. Robiłam to, co lubię, starałam się być aktywna. Aż do 2017 roku. To wtedy pojawiło się w moim życiu słowo, którego tak bardzo się bałam – rak. Początkowe osłabienie kładłam na karb pracy i upływających lat. Wyniki morfologii był jednak bardzo złe – spadek hemoglobiny wymagający transfuzji był tak duży, że zdecydowano o poszerzeniu diagnostyki. Nasza rodzina otrzymała kolejny cios.

Diagnoza – rak jelita grubego. Wpadłam w onkologiczne piekło znienacka i tkwię w nim do dzisiaj. Po diagnozie wszystko działo się szybko. W grudniu operacja resekcji esicy, potem chemioterapia, którą przyjmuję do dziś. Pierwsze noce spędzone na onkologii były koszmarne. Nie dało się nie myśleć o śmierci. Ta myśl cały czas uporczywie wracała.

Przechodziłam kolejne chemie. Niestety – rak rósł w siłę, zabierając mi coraz więcej. Na początku 2018 podczas leczenia diabetologicznego stwierdzono przerzuty raka do wątroby. W czerwcu pierwsza operacja wątroby w Klinice Chirurgii Ogólnej i Transplantacji Wątroby w szpitalu na Banacha w Warszawie. Kilka guzów usunięto, ale jeden umiejscowiony w pobliżu ważnych naczyń krwionośnych wciąż zagraża mojemu życiu!

Barbara Szajner

Lekarze uznali, że szansą dla mnie jest metoda NanoKnife – nierefundowana i kosztowna. Zbyt kosztowna dla mnie i moich bliskich. Z powodu choroby musiałam zrezygnować z aktywności zawodowej. Moim jedynym źródłem dochodów stała się skromna renta. To nie pozwala na wiele. Nadal jednak wierzę, że mogę wygrać z chorobą.

Zabieg zaplanowano na 4 października. Mam więc niewiele ponad tydzień, by za niego zapłacić. Niemal 40 tysięcy złotych to rachunek za moje życie. Czy dostanę szansę? Nie wiem. Ale bardzo chcę wierzyć, że dzięki dobrym ludziom dane będzie mi wykorzystać szansę na własne życie. Boję się. Strach towarzyszy mi nieustannie od blisko roku, a dziś wydaje się być jeszcze większy. Proszę Cię, pomóż mi zapłacić cenę za moje życie.

–Barbara

You are reading the archived version of the campaign.

The content may contain out-of-date information about the Person in need.

Follow important campaigns