Your browser is out-of-date and some of the website features may not work properly.

Update your browser to use this website in a safer, faster and easier way.

Update your browser

On siepomaga.pl we use cookies and similar technologies (own and from third parties) for the purpose of, among others, the website proper performance, traffic analysis, matching campaigns, or the Foundation website according to your preferences. Read more Detailed rules for the use of cookies and their types are described in our Privacy Policy .

You can define the preferences for storing and accessing cookies in your web browser settings at any time.

If you continue to use the siepomaga.pl portal (e.g. scroll the portal page, close messages, click on the elements located outside messages) without changing privacy-related browser settings, you automatically give us the consent to letting us and cooperating entities use cookies and similar technologies. You can withdraw your consent at any time by changing your browser settings.

Smutne Bartusiowe Serduszko

Campaign photo
Campaign finished

Smutne Bartusiowe Serduszko

15 100,00 zł ( 100.66% )
Donated by 357 people
Wołczyn, opolskie
Starts at: 05 May 2014
Ends at: 05 June 2014

Campaign result

[*]

Niestety... Bartusia nie ma już wśród nas... 22 czerwca dołączył do grona aniołków.

Bartusiu wierzymy jednak, że Twoje oczy już nigdy nie będą smutne... że już nic Cię nie boli... że czuwasz nad innymi dziećmi, a Twoje oczy już na zawsze pozostaną radosne.

Campaign description

Rodzice Bartusia mieli się już nigdy nie doczekać swojego wymarzonego i długo oczekiwanego dziecka. Ogromne problemy z zajściem w ciążę, sprawiły, że pogodzili się  z myślą, że już nigdy nie zostaną rodzicami. I tak otóż stał się cud… Po kilku latach udało się. Radość, szczęście, ekscytacja. Brakuje słów, które mogłyby opisać szczęście tej rodziny. Szczęście, które przeplatane jest łzami...



"Serduszko Barusia jest chore. Serduszko Bartusia jest w ogromnym niebezpieczeństwie..." - pierwsze słowa, drżącego głosu matki. Najbliższe miesiące rozstrzygną, co będzie czekało tego malutkiego człowieka. Bartuś urodził się z zespołem hipoplazji lewego serca (HLHS). Aby uratować jego życie konieczne jest przeprowadzenie trzyetapowej operacji serca. Serduszko Bartusia jest po pierwszym etapie, który nie był dla niego łatwy. Zaraz po narodzinach konieczne było przeprowadzenie operacji polegającej na przewężeniu obu tętnic płucnych. Po zabiegu Bartuś przez długi okres czasu nie mógł dość do siebie, aż w końcu złapał sepsę. Po niespełna trzech miesiącach od narodzin, po raz pierwszy musiał zawalczyć o swoje życie. W ciągu swojego krótkiego życia już dwukrotnie walczył o przetrwanie. Kolejna operacja nie była łatwiejsza dla tego maluszka. W wyniku ostrej niewydolności oddechowej, została podjęta decyzja o podłączeniu rurki tracheotomijnej Bartusiowi.


Maluszek, który powinien od ucha do ucha radować swoim istnieniem kolejnych członków rodziny, nie potrafił wydobyć z siebie uśmiechu. „Jego oczy były tak przerażająco smutne, że oddałabym wszystko co mam,  by  mój synek nie cierpiał” – wspomina mama.



Pojawiło się światełko w tunelu. Saturacja na poziomie 75-85 pozwoliła po ponad ośmiu miesiącach wrócić do domu, tego prawdziwego, a nie szpitalnego… Niestety i w tym przypadku nie było nam dane cieczyć się tym zbyt długo. Po tygodniowym pobycie w domu, wróciliśmy na długie tygodnie na oddział z zachłystowym zapaleniem płuc. Ale i to udało nam się opanować.


Od niespełna miesiąca jesteśmy wszyscy razem w domu. Dzięki pomocy domowego hospicjum, które udostępniło nam koncentrator tlenu oraz ssak do odsysania możemy cieszyć się swoją obecnością. Niestety urządzenia są na tyle duże, że opuszczenie ścian naszego domu jest niemożliwe. Do tego potrzebne są nam przenośne urządzenia. Przy każdorazowym wyjeździe na badania, do lekarza konieczne jest wezwanie karetki pogotowia. Bez tych urządzeń Bartuś nie potrafi samodzielnie oddychać.


Każdy nasz wspólny dzień daje nam ogromne szczęście. Pierwszy rok życia Bartusia nie był otoczony pięknym zapachem gorącego mleka i kolorowymi zabawkami. Musieliśmy zamienić je na szpitalne ściany, a nieodłącznymi "zabawkami" stały się rurki, pikające urządzenia i białe fartuchy. Nie dane nam było wyjście na wspólny spacer do parku. Ale może dzięki temu każdy dzień jest dla nas tak bardzo wyjątkowy.


W połowie lipcu Bartusia czeka kolejne cewnikowanie serca. Wtedy też dowiemy się czy jego serduszko jest na tyle silne, aby zakwalifikować się do drugiego etapu leczenia jakim jest operacja Glenna.


Dla rodziców Bartusia jest to zbyt odległy termin, aby teraz o tym myśleć. Jeszcze nie zdążyli ochłonąć ze szpitalnych doświadczeń, które nie tak dawno się zakończyły. Nie zastanawiają się co będzie jutro. Bo wiedzą, że serduszko Bartusia jest jak tykająca bomba bez zaworu. Nigdy nie wiadomo, kiedy i co może się wydarzyć. W oczekiwaniu na pierwszy uśmiech Bartusia cieszą się tym co jest dzisiaj i teraz. Zbyt długo musieli czekać na synka, by teraz przepełniać swoje głowy strachem i złymi myślami. "Pragniemy wyolbrzymić nasze szczęście, a nie problemy z jakimi zmagamy się na co dzień" - zdecydowanie podkreśla mama.


Ratowanie Bartusiowego serduszka powierzamy w ręce specjalistów, Was zaś prosimy o pomoc w wydobyciu się pierwszego uśmiechu podczas wspólnego pierwszego spaceru, który umożliwi przenośny koncentrator tlenu oraz ssak.

15 100,00 zł ( 100.66% )
Donated by 357 people

Follow important campaigns