Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zaktualizuj przeglądarkę, by korzystać z tej strony bezpieczniej, szybciej i sprawniej.

Aktualizuj przeglądarkę

We use cookies and similar techniques on this site to enhance your user experience and ensure security, stability and performance of this website. Read more Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Privacy Policy .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

Złośliwy nowotwór zniszczył ciało naszej córeczki - pomóżmy Basi znów chodzić i mówić

Barbara Mystkowska
Zbiórka zakończona
28 006,86 zł ( 101.4% )
1842 donors
Goal:

sprzęt rehabilitacyjny i rehabilitacja, by pomóc Basi

Barbara Mystkowska, 10 years
Radzanowo, mazowieckie
złośliwy nowotwór mózgu - rak splotu naczyniówkowego
Starts at: 23 June 2018
Ends at: 31 January 2019

Result

Po raz kolejny w ekspresowym tempie udało się zakończyć zbiórkę na rzecz naszej córki Basi. Nie byłoby to możliwe, gdyby nie Wasze ogromne serducha, które przepełnia empatia i chęć niesienia dobra!


Podziękowania to za mało, ale mamy nadzieję, że widok naszej kochanej Basi samodzielnie pokonującej kolejne kroki w życiu, biegającej i jeżdżącej na rowerku będą wystarczające. 
Dzięki zbiórce udało się nam sfinansować  kosztowny zakup ortezy na lewą nóżkę, która dotknięta jest niedowładem po operacji usunięcia guza mózgu i chorobie nowotworowej. 


Po ortezę jak zawsze lecimy do wspaniałych techników firmy Pohlig  w Niemczech. To właśnie oni podjęli się czegoś, co u nas w Polsce było niemożliwe — szczegółowej diagnostyki i stworzenia idealnie dopasowanej ortezy oraz obuwia dla Basi. Dokładnie co 6 miesięcy orteza musi być wymieniana na nową. Tak też jest i tym razem. Nie poddajemy się, bo wierzymy, że upór i determinacja wraz  z Waszą pomocą mogą czynić cuda. Sam fakt, że Basia samodzielnie chodzi, jest wielkim cudem, tak wielkim, jak ona sama!


Małymi kroczkami walczymy o lepsze jutro. Nie osiągnęlibyśmy tego bez Waszej pomocy i determinacji Basi w codziennych ćwiczeniach i rehabilitacji. 


Niech moc uśmiechu Basi pozostanie w Waszych sercach na długo. 
Bóg zapłać dla wszystkich darczyńców!

Description

O tym, że w główce naszej córeczki tkwi śmiertelny nowotwór, dowiedzieliśmy się w Wigilię. Gdy inne rodziny łamały się opłatkiem, życząc sobie zdrowia i szczęścia, my płakaliśmy w karetce, pędzącej na sygnale do Centrum Zdrowia Dziecka. Gdy inni odpakowywali prezenty z błyszczących papierów, my modliliśmy się o tylko jeden dar, jedyny, który ma znaczenie – życie naszego dziecka…

Guz w głowie Basi był już wtedy wielkości pięści. 7,5 cm x 7,5 cm x 5 cm – do takich przerażających rozmiarów rozrósł się nowotwór w główce naszego dwuletniego dziecka. Gdyby wykryto go kilka dni później, nie byłoby tu nas, nie byłoby tej historii, bo Basia byłaby jednym z tych dzieci, których życie przedwcześnie zgasło…

Barbara Mystkowska

Od wielu miesięcy próbowaliśmy się dowiedzieć, co dzieje się z naszą córeczką. Basia miała dwa lata, a wciąż nie mówiła – pediatra stwierdził, że należy dać jej czas… Wymiotowała – stwierdzono zatrucie. Zaczęło „uciekać” jej lewe oczko, zezowała – okulista zbadał jej dno oka, nie stwierdził żadnych zmian. Powłóczyła lewą nóżką – ortopeda zalecił ćwiczenia. Płakała, była nerwowa, drażliwa, nie uspokajała się nawet w towarzystwie ukochanych piesków…

Aż wtedy nastała ta pamiętna Wigilia, kiedy Basia wymiotowała cały poranek i przeraźliwie płakała, trzymając się za główkę. Bez namysłu pojechaliśmy do szpitala w Warszawie. Basia przeraźliwie krzyczała, nie dało jej się uspokoić. Usłyszeliśmy, że mamy niegrzeczne, niewychowane dziecko… Chciano nas zbyć, ale uparliśmy się, że mają jej zrobić tomografię komputerową, że bez tego nie wychodzimy. Po badaniu ordynator przyszedł do nas ze spuszczoną głową. Okazało się, że guz był tak duży, że ból praktycznie odbierał Basi zmysły…

Nasze dziecko umierało.

Barbara Mystkowska

Złośliwy nowotwór mózgu... Rak splotu naczyniówkowego… Natychmiastowa operacja ratująca życie… Stan krytyczny… Nie przeżyje… Obce słowa, jakby dotyczące kogoś innego, nie naszej córeczki, krzyczały nam w głowie. Szok, odrętwienie, potworna, obezwładniająca bezradność, a potem rozpacz, gdy słowa stały się rzeczywistością, gdy stanęliśmy przed drzwiami onkologii, za którymi tyle dzieci znika i już nigdy nie wraca. Rak splotu naczyniówkowego rzadko atakuje dzieci, nie wiadomo, dlaczego wybrał i zapragnął odebrać życie Basi… Córeczka musiała być leczona wg protokołu dla dorosłych – takiego dla dzieci zwyczajnie nie ma. Ona – taka maleńka, taka bezbronna – musiała stoczyć pojedynek na śmierć i życie z nowotworem, z którym przegrywa tyle starszych i silniejszych od niej…

Każda operacja na mózgu to ogromne ryzyko. Każdy, nawet najmniejszy błąd, może oznaczać śmierć. Uprzedzano nas o tym. Uprzedzano, że nawet, jeśli uda się wyciąć guz, Basia może zostać roślinką… Innego wyjścia jednak nie było, bo pozostawienie guza w głowie oznaczałoby pewną śmierć. Gdy Basia zniknęła za drzwiami sali operacyjnej, każda minuta była dla nas jak dzień, każda godzina jak wieczność. Gdy mogliśmy zobaczyć ją po operacji, nieprzytomną, ale wciąż żywą, przełykaliśmy łzy.

Barbara Mystkowska

Konsekwencją wycięcia guza był jednak paraliż. Doszło do całkowitego niedowładu lewej stronu ciała Basi. Potem było jeszcze gorzej… Chemia była koszmarem, Basia przechodziła ją bardzo źle. Byliśmy przy niej, płacząc, gdy wymęczona leczeniem zasypiała. Było bardzo ciężko, ale wiedzieliśmy, że to konieczność, żeby zwyciężyć śmierć. Powikłania występujące po każdym cyklu były wprost nie do opisania. Infekcje dróg moczowych, antybiotykoterapia, utrzymująca się temperatura, bóle brzucha, krwiaki, siniaki... 6 dni byliśmy w szpitalu na chemii, następnie tydzień bądź krócej w domu i z powrotem lądowaliśmy z powikłaniami na oddziale, czasem na kolejne dwa tygodnie.

Do dzisiaj dziękujemy Bogu za to, że nastąpiła remisja choroby. Koniec leczenia onkologicznego oznaczał jednak tylko koniec jednej walki, a początek następnej – o sprawność Basi. Na skutek operacji wycięcia guza mózgu uszkodzeniu uległ ośrodek, odpowiedzialny za naukę i przyswajanie języka. Nauka nowych słów to dla naszej córeczki ogromna trudność – to tak, jakby ktoś z nas nagle zaczął uczyć się języka chińskiego…

Barbara Mystkowska

Dzięki zajęciom z logopedą i  długiej nauce Basia zaczęła mówić, choć często się myli. U córeczki zdiagnozowano też padaczkę, leki nie pomagają… Lekarze każą czekać. Basia ma też lewostronny niedowład, ciężko jej się poruszać, nastąpiła utrata czucia mięśni głębokich w nóżkach, co przyczyniło się do wielu wad postawy, które ciągle postępują… Mimo ćwiczeń wady pogłębiają się z każdym dniem - fizjoterapeuta poinformował nas, iż musimy kupić specjalny kombinezon rehabilitacyjny dla Basi, który powstrzyma dalsze procesy zwyrodnieniowe. Basia potrzebuje też ortezek na nóżkę, tylko one umożliwiają jej poruszanie się… Prosimy o pomoc, sprzęt rehabilitacyjny - ortezki, kombinezon - i intensywna rehabilitacja - tylko te dwie rzeczy mogą pomóc naszej córeczce.

Niczego innego nie pragniemy niż normalności. Basia jest taką radosną, kochaną dziewczynką, która rozpromienia się na widok każdego psa na ulicy. Jak sama mówi w przyszłości chce być treserką psów oraz baletnicą i weterynarzem. Zawsze będzie dzieckiem, które chorowało na raka, ale możemy odzyskać choć namiastkę tego, co zabrał jej nowotwór – musimy zrobić wszystko, by mogła mówić i chodzić. Prosimy – pomóż nam, by tak się stało…

28 006,86 zł ( 101.4% )
1842 donors
Czytasz archiwalną treść zbiórki.

Przejdź na najnowszą zbiórkę Potrzebującego.

Follow important campaigns