Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zaktualizuj przeglądarkę, by korzystać z tej strony bezpieczniej, szybciej i sprawniej.

Aktualizuj przeglądarkę

We use cookies and similar techniques on this site to enhance your user experience and ensure security, stability and performance of this website. Read more Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Privacy Policy .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

Cierpienie Sebastiana

Sebastian Zawadzki
Zbiórka zakończona

Cierpienie Sebastiana

20 010,00 zł ( 100.05% )
432 donors
Sebastian Zawadzki
Krynica Morska, pomorskie
Starts at: 24 June 2014
Ends at: 01 September 2014

Result

14 października Sebastian powiększył grono aniołków. [*]

Description


Wielogodzinny płacz, łzy i ogromny ból… Widok, którego żaden rodzic nawet najgorszemu wrogowi nie życzy. Dla niespełna rocznego Sebastiana to codzienność, z którą resztkami sił walczy, a z nim jego rodzina. Na jak długo wystarczy mu sił, tego nie wie nikt…



Rok temu Sebastian był bezpieczny. Rozwijał się  pod sercem mamy – instynkt złowieszczo podpowiadał to co najgorsze. Jedynie miłość do nienarodzonego wówczas synka dawała siłę by ufać, że zły los odmieni pisane gdzieś na górze złe karty dla Sebastianka. Pragneliśmy, aby niepokój i złe przeczucia pozostały tylko niedobrymi myślami… Obawy mamy narastały, a przychodzące wyniki wszystkich możliwych badań genetycznych zaprzeczały, jakoby miałoby się coś złego przydarzyć… Zły los miał odmienny od wyników badań plan na małego Sebastianka. Zesłał na naszego synka cierpienie, którego nie da się opisać, nie da się wyleczyć, nie można go nawet nazwać… ale koniecznie każdego dnia trzeba z nim walczyć, aby  następny dzień nie okazał się ostatnim…

Choroba wadliwego w dwóch miejscach, chromosomu 9… niewiele mówi, dziwnie brzmi, jednak cierpienie, jakim obarczyła niewinną kruszynkę, jest niewyobrażalne… Wielogodzinny płacz, na który nie ma ratunku, odbiera resztki sił niewielkiemu ciałem, ale ogromnemu duchem chłopcu…
 

Sebastian został obarczony tak ogromną ilością wad, że nawet współczesna medycyna rozkłada nad jego ciałem ręce. Przez pierwsze pół roku swojego życia, kiedy to poza szpitalnym łóżkiem, niezliczoną ilością aparatur, szpitalnych fartuchów nie znał nic więcej, nie usłyszeliśmy jego płaczu…  Jego wykończone od bólu ciało nie miało siły uronić jednej łzy ani dźwięku. Jak się później okazało, to był dopiero początek najgorszego.
 

Wierzyliśmy, że gdy tylko uda nam się zabrać Sebastianka do domu – poczucie ciepła i miłość, bez obcych ludzi i szpitalnego zapachu, wszystko się jakoś ułoży… Niestety. Z każdym dniem ilość leków wzrasta, cierpienie się pogłębia, a ból, na który musimy patrzeć, jest nie do zniesienia. Wiotkie ciało, nieustannie podtruwane dwutlenkiem węgla podczas pracy uszkodzonego genetycznie układu oddechowego, drastyczne zmiany, wahające się od 20 do 400 poziomy cukru sprawiają, że życie naszego niewinnego dziecka jest w nieustającym niebezpieczeństwie. Krótkie, lecz intensywne napady padaczkowe, które w ciągu  1 minuty potrafią powtórzyć się 3-krotnie sprawiają, że jego płacz nie cichnie…



Sebastian ma w sobie ogromną siłę – ze łzami wspomina mama – niejeden dorosły już dawno przegrałby tą walkę…” Nie pragniemy, by nagle stał się zdrowym dzieckiem. To zbyt ogromne i niemożliwe do spełnienia marzenie. Jedyne, o czym śnimy, to aby złagodzić jego ból. By ulżyć jego cierpieniu, które łamie nam serce, a Sebastianowi gasi życie.
 

W krótkim, niespełna rocznym, istnieniu Sebastian nauczył rodziców inaczej patrzeć na świat. Dostrzegać rzeczy, których w zabieganym świecie nie sposób zauważyć. Doceniać każdy wspólny dzień, gdyż niepostrzeżenie może okazać się ostatnim. Patrzeć, nie zawsze oznacza widzieć cierpienie niewinnego dziecka… Otwórzmy oczy i pomóżmy przy codziennym usprawnianiu i rehabilitacji…

Sebastian Zawadzki

20 010,00 zł ( 100.05% )
432 donors

Follow important campaigns