Your browser is out-of-date and some website features may not work properly.

Update your browser to use this website in a safer, faster and easier way.

Update your browser

On siepomaga.pl we use cookies and similar technologies (own and from third parties) for the purpose of, among others, the website proper performance, traffic analysis, matching fundraisers, or the Foundation website according to your preferences. Read more Detailed rules for the use of cookies and their types are described in our Privacy Policy .

You can define the preferences for storing and accessing cookies in your web browser settings at any time.

If you continue to use the siepomaga.pl portal (e.g. scroll the portal page, close messages, click on the elements located outside messages) without changing privacy-related browser settings, you automatically give us the consent to letting us and cooperating entities use cookies and similar technologies. You can withdraw your consent at any time by changing your browser settings.

To życie może wyglądać inaczej... Pomóż naprawić uszkodzony mózg Jasia!

Jaś Wiśniewski
Fundraiser finished
Fundraiser goal:

Przeszczep komórek macierzystych w Bangkoku i rehabilitacja - jedyna szansa

Fundraiser organizer: Fundacja Słoneczko
Jaś Wiśniewski, 11 years old
Żory, śląskie
Niedotlenienie okołoporodowe, mózgowe porażenie dziecięce, padaczka
Starts on: 06 November 2018
Ends on: 14 December 2018

Fundraiser result

Jaś Wiśniewski

Bardzo serdecznie dziękujemy za pomoc! Jasiu dostał szansę na życie bez bólu i nastąpił przełom w rehabilitacji! Nasz mały zuch jest intensywnie rehabilitowany od urodzenia, próbujemy różnych metod, jeździmy na minimum cztery turnusy rocznie, jednak dopiero po podaniu komórek macierzystych w klinice w Bangkoku widzimy, że Jasiu zaczął robić duże postępy. Lepiej kontroluje głowę, zaczyna podnosić przedmioty prawą ręką, lepiej radzi sobie z jedzeniem i piciem, coraz mniej dokucza mu refluks…  a spastyka wyraźnie się zmniejszyła.

Dla nas to ogromne rezultaty, jesteśmy szczęśliwi, że nasz synek dostał szansę! Padaczka obecnie rzadziej daje o sobie znać. Po raz pierwszy po powrocie z leczenia nie musieliśmy ataku przerywać lekiem… Modlimy się, aby ten efekt utrzymał się jak najdłużej! Cała nasza rodzina, a przede wszystkim Jasiu z całego serca dziękujemy, bo sami nie moglibyśmy zorganizować kwoty potrzebnej na leczenie!

Jaś z rodzicami

Fundraiser description

Kiedy kładę się spać, zawsze mam obok siebie telefon. Nie po to, by obudził mnie do pracy, tylko by szybko sprawdzić, jak wygląda twarz mojego synka. Kiedy tylko usłyszę szmer, zrywam się i świecę, patrzę na oczy, czy nie są otwarte, nieruchome, wpatrzone bez wyrazu w jeden punkt. Ataki padaczki przychodzą często w nocy oraz nad ranem, więc mój sen nie może być głęboki, bo atak jest cichy, tylko oczy sygnalizują, że coś się dzieje... Drgawki przychodzą później. Po nich zaczynają się problemy z oddychaniem, buzia Jasia sinieje, mój synek robi się szary jak popiół… Jeżeli nie zdążę się obudzić, rano mojego Jasia może już nie być.

Jaś Wiśniewski

W życiu są takie dni, które określamy mianem „najpiękniejszy”. Kiedy jechaliśmy z mężem na porodówkę, kiedy Jasiek przychodził na świat, byliśmy pewni, że to będzie właśnie ten dzień. Książkowa ciąża, donoszona, wszystko będzie dobrze, to nasz drugi poród…. tak myśleliśmy… Niestety najpiękniejszy dzień zamienił się w koszmar. Jasiu urodził się w ciężkiej zamartwicy, nie oddychał, był wiotki, nie miał żadnych odruchów… Nie płakał. Nigdy nie usłyszałam pierwszego krzyku mojego synka, bo po prostu go nie było.

Nikt nie wiedział, czy Jasiu przeżyje. Jest bardzo ciężko – do dziś pamiętam słowa lekarza. Kazano mi przygotować się na najgorsze. Czy jednak jakikolwiek rodzic może się na to przygotować?

Jaś Wiśniewski

Pierwsze miesiące w szpitalu były walką o życie Jasia. Gdy udało się ją wygrać, gdy lekarze byli pewni, że synek będzie żyć, rozpoczęła się walka o jego przyszłość. Nikt nie wiedział, jaki ślad na Jasiu odcisnęło niedotlenienie w trakcie porodu, jak bardzo uszkodzony jest jego mózg… Od pierwszych miesięcy życia zaczęliśmy rehabilitację. Potem gipsowanie nóg, operacja podcięcia przykurczonych mięśnie i to, co robimy do dziś – poszukiwanie nowych metod terapii, z nadzieją, że któraś zadziałała. Synek jest wiotki, przelewa się przez ręce. Nie chodzi, nie siedzi samodzielnie.

Kiedy Jasiu miał 2 latka, zdiagnozowano u niego czterokończynowe mózgowe porażenie dziecięce. To bardzo podstępna i ciężka choroba, upośledzająca wszystkie funkcje organizmu. Jej wyleczenie nie jest możliwe, tylko odpowiedni sposób rehabilitacji i opieki decyduje o stanie dziecka, o jego samodzielności, komforcie życia. Jednym z następstw choroby Jasia jest padaczka, na którą nie działają żadne lekarstwa. Ataki przychodzą nagle, znienacka… Jeśli natychmiast nie podam Jasiowi leku, rano mojego dziecka może już nie być. Boję się, że kiedyś nie zdążę się obudzić… Pamiętam stan padaczkowy, w który Jasiek wpadł, gdy miał 3 lata… Baliśmy się, czy uda nam się dojechać do szpitala. My umieraliśmy ze strachu, a Jasiek umierał naprawdę…

Jaś Wiśniewski

Jasiek jest uwięziony we własnym ciele, które w ogóle go nie słucha. Komunikuje się gestami, mimiką, ma też system alternatywnej komunikacji… Rozumie jednak bardzo dużo… Serce mi pęka, gdy widzę, jak Jasiu patrzy na swojego brata, na kolegów, którzy chodzą, biegają, skaczą…  ”Mamo, dlaczego ja nie potrafię robić tych wszystkich rzeczy?” – pytają jego smutne oczy.

Walczymy o sprawność Jasia, ale jeśli chodzi o padaczkę, jesteśmy bezsilni… Każdy atak to ogromne obciążenie dla mózgu. Jasiu przez kilka dni jest zamroczony, otumaniony. Długo dochodzi do siebie. Padaczka działa jak gumka do mazania. Wymazuje z mózgu zapamiętane umiejętności… To cud, że po najdłuższym, 3-godzinnym ataku Jasiek zupełnie nie cofnął się w rozwoju. Jasiek mógłby tyle osiągnąć, ale przez chorobę nie jest w stanie. Padaczka jest jak bokser, który nokautuje synka kolejnymi atakami… Po kolejnym coraz ciężej mu się podnieść.

Jaś Wiśniewski

Przeszczep komórek macierzystych, mających naprawić to, co uszkodzone w mózgu Jasia – to leczenie w Tajlandii, które może być ratunkiem dla mojego synka! To szansa, by odbudować uszkodzony układ nerwowy, szansa na przełom… Każde nowe, nawet najmniejsze połączenie pomoże Jasiowi zrobić kolejne kroki w rehabilitacji, zmniejszy spastykę, obroni jego kochane ciałko przed przykurczami, a przede wszystkim zminimalizuje ataki padaczki. To jedyny sposób na poprawę stanu Jasia, na uwolnienie go z klatki choroby i cierpienia.

Nie możemy żyć ze świadomością, że nie skorzystamy z tej szansy, ale jak zgromadzić tak wielką sumę? Tylko Wasza pomoc da Jasiowi szansę pokonać padaczkę, da mu szansę na życie bez bólu, na pierwsze słowa i kroki. Prosimy o wsparcie, wierzymy, że nam się uda, musi nam się udać... Będziemy wdzięczni za każdą, nawet najmniejszą wpłatę. Jasiu to nasz kochany promyczek, swoim uśmiechem wynagradza wszystkie ciężkie chwile. Nie chcemy myśleć, o tragedii, którą mógłby zakończyć się kolejny stan padaczkowy… czuwamy... nie śpimy, zrobimy wszystko, ale tylko z Wami.

You are reading the archived version of the fundraiser.

The content may contain out-of-date information about the Person in need.

Follow important fundraisers