Your browser is out-of-date and some of the website features may not work properly.

Update your browser to use this website in a safer, faster and easier way.

Update your browser

On siepomaga.pl we use cookies and similar technologies (own and from third parties) for the purpose of, among others, the website proper performance, traffic analysis, matching campaigns, or the Foundation website according to your preferences. Read more Detailed rules for the use of cookies and their types are described in our Privacy Policy .

You can define the preferences for storing and accessing cookies in your web browser settings at any time.

If you continue to use the siepomaga.pl portal (e.g. scroll the portal page, close messages, click on the elements located outside messages) without changing privacy-related browser settings, you automatically give us the consent to letting us and cooperating entities use cookies and similar technologies. You can withdraw your consent at any time by changing your browser settings.

Teraz to ja jestem pacjentem...

Izabela Spilska
Campaign finished
3 453,00 zł ( 33.21% )
Donated by 172 people
Campaign goal:

2 turnusy rehabilitacyjne

Izabela Spilska, 55 years
Gliwice, śląskie
SMA - rdzeniowy zanik mięśni
Starts at: 02 November 2016
Ends at: 11 April 2017

Campaign description

Nigdy nie sądziłam, że zamiast stać obok szpitalnego łóżka, sama będę w nim leżeć, że zamiast dawać wsparcie pacjentom, sama stanę się jednym z nich. Moje życie to nieustanna walka z chorobą i nadzieja, że tym razem ją pokonam. To także wiara w cud… może dokona się tutaj.

Na imię mam Izabela. Mam 52 lata. Kiedyś byłam okazem zdrowia, humoru, urody… Byłam szczęśliwą żoną, mamą, pracownicą. Wiele lat niosłam pomoc innym, wykonując sumiennie zawód położnej. Codziennie przeżywałam cud narodzin, pierwszego spotkania świeżo upieczonej mamy z jej maluszkiem. Byłam świadkiem niezwykle wyjątkowych chwil, w których łzy strachu i ulgi mieszały się ze łzami szczęścia, chwil, które wzruszały, budziły w sercu ogromną czułość.

Tak było do chwili, gdy skończyłam 36 lat.


Los odebrał mi kochającego męża, a jedynej córce ojca. Śmierć ukochanego załamała mnie. Czułam, jakby razem z nim także we mnie coś umarło. Podupadłam na zdrowiu. Zaczęły dziać się ze mną dziwne rzeczy – sztywność mięśni, problemy z chodzeniem, ciągłe upadki, problemy ze wstawaniem, nogi odmawiały mi posłuszeństwa. Po wielomiesięcznej tułaczce po szpitalach w poszukiwaniu diagnozy trafiłam w końcu do Kliniki Chorób Rzadkich. Tam, po wykonaniu badań, dowiedziałam się w końcu, co mi dolega.

SMA. Rdzeniowy zanik mięśni. Choroba, która zazwyczaj atakuje maluszki! U mnie dała o sobie znać dopiero po trzydziestce, po wielu latach skrywania się pod niewidzialnym płaszczem. Powoduje niszczenie neuronów odpowiedzialnych za ruch – mięśnie słabną, a w rezultacie umierają. Gdy dotyka dzieci, najczęściej prowadzi do śmierci. U mnie bezlitośnie i konsekwentnie zabiera umiejętność poruszania.

Izabela Spilska


SMA to choroba nieuleczalna – dotychczas, mimo nieustannie postępującego rozwoju medycyny, nie udało się odkryć skutecznego lekarstwa. Podejmowane próby kliniczne leczenia SMA obejmują jedynie najmłodszych pacjentów, bez szans powodzenia dla mnie.

Dzisiaj to ja jestem w potrzebie, to ja stałam się pacjentem, doceniając każdy, nawet najmniejszy gest tych, którzy się mną opiekują. Wiem, jak niezwykle trudna to praca, nieoczekująca w zamian niczego, jedynie zdrowia i uśmiechu pacjenta. Każdy nowy dzień przynosi ból i cierpienie. Szczuplutkie i wiecznie wychłodzone dłonie coraz częściej tracą czucie. Każde wyjście z domu to niebezpieczeństwo, wyprawa w nieznane, wielokrotnie zakończona dotkliwymi upadkami. Jestem zdana na siebie, córka opuściła dom rodzinny i wyjechała w poszukiwaniu pracy.

Los przygotował dla mnie taką historię. Moje życie miało być inne, a jest, jakie jest… Najbliżsi odchodzą, przychodzą chwile zwątpienia, załamania. Ale ja walczę dalej! Choć choroba nie chce opuścić mojego ciała mimo zawziętej walki o sprawność, a rehabilitacja nie przywróci mi zdrowia, to w skuteczny sposób spowolnia postępującą chorobę. Niestety, skromna renta starcza jedynie na potrzeby bieżące, bez szans na tak ogromny wydatek, jakim byłby udział w turnusie rehabilitacyjnym wraz z opiekunem. To na niego chciałabym zebrać środki. Wtedy mogłabym intensywnie pracować nad swoją sprawnością i zwyciężyć ból! Dlatego zwracam się do wszystkich ludzi dobrej woli i wielkiego serca z prośbą o pomoc w sfinansowaniu mojej rehabilitacji

Marzenia pomagają mi przetrwać nawet najcięższe chwile, dają siłę do walki z chorobą na długie dni, jeszcze tyle chciałabym zrobić, tyle zobaczyć... Wierzę, że los może się uśmiechnąć w najmniej oczekiwanym momencie i sprawić, że chce się znowu żyć! Los, który zależy od Państwa woli.

3 453,00 zł ( 33.21% )
Donated by 172 people
You are reading the old version of the campaign.

The content may contain out-of-date information about the Person in need.

Follow important campaigns