Ocalmy nóżki Dawidka przed amputacją!

DobryKlik.pl
organizator skarbonki

Dobryklik.pl realizuje już 36 cel. Jest nim pomoc dla malutkiego Dawidka!




Pomóc można na dwa sposoby:

Wchodząc na stronę dobryklik.pl, gdzie każde odsłonięcie obrazka oznacza 10 groszy dodanych do zbieranej puli.

oraz dokonująć dobrowolnej wpłaty klikając "WESPRZYJ"
 

__________________________________________________

 

OPIS CELU:

Dawidek miał 2 miesiące, gdy został przywieziony do ośrodka. Zamiast w ramiona mamy, trafił w ramiona cioć, zamiast do swojego łóżeczka, trafił do jednego z 45 bezimiennych łóżeczek, w których śpią na poduszeczkach tęsknoty tak samo niechciane dzieci jak on. Te, które rodzice zostawili zaraz po narodzinach, tylko nikt głośno nie mówi dlaczego - jednak wystarczy popatrzeć na te dzieci - są chore. Biologiczni rodzice zostawiają im czasem nazwisko, czasem najlepsze życzenia, kilka łez... O te dzieci nie bije się nikt, żadne rodziny nie ustawiają się w kolejce, żeby je adoptować. Nie, to inne dzieci czekają w kolejce, żeby mieć tam miejsce.

 

W ośrodku dzieci są stęsknione swoich rodziców - wtedy ciocie opowiadają im bajkę. Taką bajkę usłyszał też kiedyś Dawidek. O tym, że miał mamę, która nosiła go w brzuszku, urodziła go. Jednak nie była w stanie go wychować, dlatego oddała go do placówki. Tam czekało na niego wiele cioć, które go bardzo pokochały. Wśród nich była jedna wyjątkowa ciocia - pani Arleta. Pracowała w ośrodku od lat, opiekując się niepełnosprawnymi, chorymi dziećmi porzuconymi przez rodziców. Nie mieli z mężem dzieci. Mogli przygarnąć każde dziecko, dla którego stworzyliby cudowny dom, otululi miłością. Mogli mieć zdrowe dziecko, a pokochali Dawidka. - To wyszło z serca. - mówią. - Najpierw my odwiedzaliśmy Dawidka, potem on odwiedzał nas w weekendy. Pytał, kiedy będzie piątek, bo chce jechać do domu. Najpierw mówił do nas: ciocia, wujek, a potem sam zaczął mówić: mamo, tato. Mogliśmy zaadoptować zdrowe dziecko, ale pokochaliśmy Dawidka, takim, jakim jest. Nie zależy nam na tym, żeby ludzie nas chwalili za to, że daliśmy mu rodzinę, zależy nam na tym, żeby Dawid był szczęśliwy.

 

 

Dawid wciąż uczy się, jak to jest mieć mamę, tatę. Dzieci wcześniej mu dokuczały, mówiły: nie masz mamy, nie masz taty. Dlatego teraz w przedszkolu chwali się, że już ich ma. Podczas pierwszych wspólnych świąt w 2015 roku, gdy zobaczył prezenty, nie mógł uwierzyć, że są tylko dla niego. Kilka razy pytał z niedowierzaniem: Wszystkie zabawki są dla mnie? I nie będę musiał się z nikim dzielić? A nowi rodzice - są niesamowici. Mówią Dawidkowi, że jest inny, ale że musi być silny, nie dać sobie w kaszę dmuchać. Gdy jakieś dziecko się z niego śmieje, to mu mówią: Ty też się śmiej.

 

Dla Dawidka nowa rodzina to nie tylko dom. To też szansa na ocalenie nóżek przed amputacją. Urodził się bez kości piszczelowych i udowych, ma powykręcane do środka stópki. Nie ma też kości ramion, a każda z dłoni ma tylko 3 paluszki. Gdyby został w ośrodku, prawdopodobnie nikt by z tym nic nie robił. A gdyby wady nóżek przeszkadzały w dalszym rozwoju, rozwiązanie było proste - amputacja. Nie byłoby mowy nawet o protezach, ponieważ Dawid by ich nie uniósł... Nowi rodzice Dawidka, gdy jeszcze byli tylko rodziną zaprzyjaźnioną, zobaczyli program o chłopcu, który urodził się z wadami nóżek i chodzi, biega. Rodzice tego chłopca pomogli umówić konsultację z dr Paleyem z USA. Okazało się, że Dawid może nie tylko mieć swoje nóżki, ale też na nich chodzić! Będzie co prawda niski, nie będzie miał kolan, ale będzie chodził sam! Gdyby nie zobaczyli na własne oczy dzieci, które są po takich operacjach, ciężko byłoby uwierzyć, że to w ogóle jest możliwe. Ale jest! Tata Dawidka powiedział wtedy, że zaprzeda duszę diabłu, żeby tylko Dawidek mógł pojechać na leczenie.

 

 

Sama operacja to koszt nie do udźwignięcia dla przeciętnej rodziny, nawet gdy pracują dwie osoby. Na szczęście, NFZ przyszedł z pomocą i w listopadzie 2015 roku wydał pozytywną decyzję, dzięki której pokryje prawie 1,3 mln zł potrzebne na operacje. Jednak warunkiem wyjazdu na operacje jest pokrycie przez rodziców kosztów prawie rocznego pobytu i dojazdu. Teraz, gdy są już tak blisko, bo mają papier z refundacją, muszą zebrać pieniądze na pobyt. Pierwsza operacja jest zaplanowana na 10 sierpnia 2016 roku.

 

- Pragniemy, żeby Dawidek znał swoją wartość, żeby był domny z tego, jakim cudownym jest chłopcem. - mówi p. Arleta. - Na pewno będziemy płakać ze wzruszenia, gdy postawi swoje pierwsze kroki. Na konsultację do dr Paleya jechaliśmy jeszcze jako rodzina zaprzyjaźniona, ja jako pracownik ośrodka, mąż jako osoba prywatna. Teraz wiemy, że było warto, bo gdy się mocno kogoś kocha, to zrobi się dla niego wszystko. A my Dawidka kochamy najmocniej na świecie, jest naszym synkiem. I nie chcemy przegapić tej szansy, żeby był w przyszłości jak najbardziej samodzielny, żeby mógł chodzić na swoich nóżkach.

 

 

Pomóżmy Dawidkowi pojechać na operację, żebyśmy wszyscy razem mogli cieszyć się jego pierwszymi kroczkami. Amputowane nóżki nie odrosną, a własne nóżki poniosą Dawidka tam, gdzie tylko zechce. Na pewno pierwsze kroki po powrocie skieruje do miejsca, w którym wszystko się zaczęło - do ośrodka. W końcu Dawid ma wielkie plany po powrocie z operacji - już mówi rodzicom, jakie jeszcze dzieci z ośrodka trzeba koniecznie zabrać do domu, żeby miał rodzeństwo, a one mamę i tatę :)

 

 

 

Poomoc.pl i Dobryklik.pl 

postanowiły wesprzeć zbiórkę kwotą 10 000zł

Wsparli

30,30 zł

DobryKlik.pl

50 zł

Ewa Haefs

Dużo zdrowia i wszystkiego dobrego
80 zł

Bogumiła

Życzę Ci Dawidku wiele błogosławieństw Bożych na każdy dzień ... przebiegany na Twoich nóżkach :-)
20 zł

Anonymous

10 zł

Anonymous

Zdrowiej aniołki:-) ♥
20 zł

Anonymous

Show more

Darowizny trafiają bezpośrednio na zbiórkę charytatywną:
Supported by 281 people
10 160,36 zł (101%)