Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zaktualizuj przeglądarkę, by korzystać z tej strony bezpieczniej, szybciej i sprawniej.

Aktualizuj przeglądarkę

We use cookies and similar techniques on this site to enhance your user experience and ensure security, stability and performance of this website. Read more Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Privacy Policy .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

Głośniej od bomb

Renata Szot
Zbiórka zakończona

Głośniej od bomb

30 733,00 zł ( 76.83% )
Wsparły 473 osoby
Fundraising organizer: Fundacja Wchodzę w To
Renata Szot
Tychy, śląskie
Złamanie kości skokowej
Starts at: 02 June 2014
Ends at: 09 June 2015

Description

Kiedy wszelkie metody zawiodą, człowiek dorasta do decyzji, że czas głośno wołać o pomoc. Sytuacja, w której postawił mnie los, nie pozwala mi dłużej wołać szeptem. Muszę wołać głośno, głośniej od bomb, które zrzucił na mnie los…zanim wybuchną, niszcząc cały świat.

6 lat temu niefortunnie upadłam na nogę. Złamanie kości skokowej lekarze składali podczas operacji. Po pierwszej operacji trzeba było zrobić kolejną, a po kolejnej jeszcze jedną. Ponad 30 lekarzy oglądało moją nogę, przeszłam łącznie 9 operacji. Z każdą kolejną moja noga była w poważniejszym stanie. Gdy w Polsce nie było już nadziei, pojechałam za granicę. Zebrałam wśród znajomych pieniądze i pojechałam.

Nazywam się Renata i mam 36 lat. Jestem ofiarą następstwa niewłaściwego leczenia, które skutkują poważnymi problemami z kręgosłupem. Złamanie nogi doprowadziło do zwyrodnienia stawu skokowego, moja stopa trzyma się na wielu śrubach i kotwicach tytanowych. Każda operacja, która miała pomóc, coraz bardziej odbierała mi moją nogę. Podczas nieudanych operacji w Polsce wypiłowano mi za dużo kości, o czym dowiedziałam się dopiero podczas kosztownego leczenia w Szwajcarii. Kość nie odrośnie, dlatego trzeba było wyciąć kawałek kości biodrowej i wstawić w miejsce ubytku kości w nodze.

Renata Szot

Kule – od nich ludzie giną na wojnach. Na mojej wojnie kule pomagają, jedynie dzięki nim mogę zrobić kilka kroków, wyjść spoza czterech ścian. Samotnie wychowuję 12-letniego synka. Ból związany z nogą jest często nie do zniesienia, jednak nic mocniej nie rani serca niż wstyd za rodzica dostrzegalny w oczach dziecka. Staram się opiekować synkiem jak najlepiej, jednak problem z nogą stawia przede mną coraz to nowe ograniczenia. Pamiętam rysunki synka, na których na środku jest on i tata, a ja taka mała w samym rogu kartki z kulami po bokach. Synek sam potrzebuje opieki, zmaga się z zespołem Aspergera, a musieliśmy przerwać terapię, ponieważ nie jestem w stanie go na nią zabrać. To nasz osobisty dramat. Po wypadku straciłam pracę – więcej czasu spędzałam w szpitalach niż w pracy, więc nie byłam dobrym pracownikiem. Próbowałam u innych pracodawców, jednak już mi się nie udało. Wtedy pod mój dach poza chorobą zawitała bieda. I biedy i choroby chciałabym się pozbyć z mego domu.

Odciążając słabą nogę, cały ciężar przenosiłam na drugą. I doszło do tego, że druga noga odmówiła posłuszeństwa. Odłamana chrząstka w prawym kolanie kaleczy pozostałe struktury. Bez operacji rozpadnie się całe kolano – powiedział lekarz. Stanęłam nad przepaścią, która w moim stanie była jak stanie nad grobem. Odebranie dwóch nóg skazywało mnie na kalectwo do końca życia. Wózek inwalidzki lub protezy w obu nogach – to mnie czeka, jeśli nie poddam się leczeniu. Prywatnie, bo NFZ na leczenie spoza koszyka świadczeń nie wyłoży. Pierwszy etap leczenia to wszczepienie biomateriału nasączonego komórkami macierzystymi, których pobrania dokonuje się z talerza kości biodrowej lub tkanki tłuszczowej. Następnie pół roku rehabilitacji. W międzyczasie po dwóch miesiącach kolejny etap polegający na ostrzykiwaniu drugiego kolana komórkami do odbudowy chrząstki stawowej. Lekarz daje 95% szans na powodzenie.

Dziś widzę, że gasnę, ale wciąż wierzę, że uniknę kompletnego kalectwa do końca życia. Potrzebuję tylko pomocy w tym trudnym dla mnie okresie. Mam tak mało czasu, a tak dużo do zaoferowania światu. Proszę, nie odbierajcie mi  nadziei i wiary, że warto prosić o pomoc! Nawet, jeśli trzeba krzyczeć głośniej od bomb, żeby wygrać największą wojnę w życiu.

30 733,00 zł ( 76.83% )
Wsparły 473 osoby

Follow important campaigns