
Jacek Orzechowski, 43 years old
Donate via text
Pledge 1.5% of tax
Pledge 1.5% of tax
Recurring donation
Your Recurring Donations may appear here.
Donate every monthJacek – strażak, tata i mąż walczy o sprawność po amputacji! Pomóż!
Mam na imię Kamil i jestem kolegą Jacka. Służymy razem w JRG 1 w Nysie. Jacek to świetny strażak i człowiek, na którego zawsze można było liczyć. Prywatnie mąż Kamili i tata Mai oraz Ani. Zawsze mówił, że to jego rodzina jest jego największą siłą. Dziś znalazł się w sytuacji, w której potrzebuje pomocy.
Wszystko zaczęło się od zwykłego bólu palca po uderzeniu. Nic nie wskazywało na to, że dzieje się coś poważnego, Jacek nie miał nawet żadnej rany i zadrapania. Palec jednak zaczął puchnąć, pojawiła się bardzo wysoka gorączka i z minuty na minutę jego stan się pogarszał. Okazało się, że doszło do gwałtownie rozwijającego się zapalenia tkanek z postępującą sepsą i niedokrwieniem kończyny.
Dopiero po czasie wyszło na jaw, że winna temu jest bakteria, która zaatakowała prawą rękę i przedramię, siejąc ogromne spustoszenie w mięśniach, powięziach i nerwach. Lekarze najpierw walczyli o życie Jacka, a potem o uratowanie ręki. Niestety pojawiła się martwica – kolejne palce były amputowane, by zatrzymać postęp choroby. Jackowi został już tylko kciuk. To bardzo rzadki i dramatycznie szybki przebieg zakażenia. Istnieje podejrzenie, że mógł zarazić się podczas usuwania skutków dużej powodzi w Nysie, gdy jego organizm był osłabiony.
Jacek ma za sobą wiele operacji, z przeszczepami płatów skóry z brzucha i uda. Niestety w jednym miejscu rana wciąż się nie goi. Dlatego na razie nie ma możliwości dopasowania protezy. Kikut musi się całkowicie wygoić, a to może zająć jeszcze wiele miesięcy. Jackiem ma przed sobą długie leczenie i rehabilitację. Wiemy już, że na ten moment nie będzie mógł wrócić do służby w Państwowej Straży Pożarnej. To dla niego ogromny cios, bo strażakiem był z powołania, a dodatkowo pełnił funkcję Kierującego Pracami Podwodnymi w specjalistycznej grupie wodno-nurkowej.
Ból, kolejne zabiegi, przeciągające się pobyty w szpitalu, rozłąka z rodziną, niepewność... Jacek cierpi zarówno fizycznie, jak i psychicznie. Mimo wszystko się nie poddaje. W imieniu wszystkich strażaków z JRG 1 w Nysie z całego serca proszę o pomoc. Zbieramy środki, aby zapewnić Jackowi niezbędne leczenie i rehabilitację, by mógł wrócić do jak największej samodzielności. Razem możemy mu pomóc!
Kamil, kolega Jacka