Your browser is out-of-date and some of the website features may not work properly.

Update your browser to use this website in a safer, faster and easier way.

Update your browser

On siepomaga.pl we use cookies and similar technologies (own and from third parties) for the purpose of, among others, the website proper performance, traffic analysis, matching campaigns, or the Foundation website according to your preferences. Read more Detailed rules for the use of cookies and their types are described in our Privacy Policy .

You can define the preferences for storing and accessing cookies in your web browser settings at any time.

If you continue to use the siepomaga.pl portal (e.g. scroll the portal page, close messages, click on the elements located outside messages) without changing privacy-related browser settings, you automatically give us the consent to letting us and cooperating entities use cookies and similar technologies. You can withdraw your consent at any time by changing your browser settings.

Mój tata przegrywa z rakiem – proszę was o pomoc ze łzami w oczach

Jan Sznigir

Mój tata przegrywa z rakiem – proszę was o pomoc ze łzami w oczach

74 673,57 zł ( 100.27% )
Donated by 6273 people
Campaign goal:

terapia celowana, by uratować życie taty

Jan Sznigir
Głogów, dolnośląskie
nowotwór złośliwy żołądka
Starts at: 19 February 2018
Ends at: 15 May 2018

Previous campaigns:

Jan Sznigir
49 021,01 zł ( 100.2% )
3636 donors
23.11.2017 - 04.01.2018

Terapia wspomagająca chemioterapię

49 021,01 zł ( 100.2% )

Terapia wspomagająca chemioterapię

Campaign description

Mój kochany tata ma raka żołądka, od lipca choroba zabiera mi go kawałek po kawałku. Nigdy nie znałam go tak szczupłego, zamyślonego, nieobecnego. Myślę, że się boi, choć tego nie przyzna. Lekarze mówią, że trochę późno na operację, chyba że po 6 cyklach chemii choroba się cofnie o 20%. Jeżeli wytrwa, jest szansa na ingerencję chirurga. To, że tak walczę o niego i pukam do wielu drzwi, to też zasługa jego miłości, i odwagi, które mi wpoił.

Podobnie jak on – kocham życie i ludzi, więc błagam Was o pomoc ze łzami w oczach! Jedynej szansy w walce upatrujemy jeszcze w medycznej marihuanie, którą tata powinien przyjmować bardzo intensywnie, aby były jakiekolwiek efekty, by wytrzymał tę ciężką chemioterapię i dał sobie szansę... Jeżeli to może pomóc, zrobię wszystko, aby tata miał do niej dostęp. Każdy z nas, mama, rodzeństwo boimy się każdego dnia, co przyniesie jutro. Chcemy być tymi, którzy razem z nim, pokonają raka, ale potrzebujemy Waszego wsparcia.

Jan Sznigir

Tata jest twardym facetem, nawet teraz, kiedy zaciska zęby z bólu i nie ma już siły na nic. Honorowy krwiodawca, który przez 60 lat oddał 50 litrów krwi. To wspaniałe, kiedy pomyśli się, ile ludzi otrzymało dzięki niemu ratunek. Dzisiaj sam jest po drugiej stronie, czeka na pomoc i walczy najdzielniej jak tylko można z najgroźniejszym przeciwnikiem – rakiem.

Kiedy jakiś czas temu źle się czuł, żartował, że jeśli człowiek żyje, to musi mieć słabsze dni. Jeszcze w styczniu tego roku oddawał krew, a w lipcu wykonał najstraszniejszy dla mnie telefon. Prosił, aby przyjechać po niego do pracy, bo nie da rady sam wrócić. Pojechaliśmy prosto na SOR. Krwawienie wewnętrzne? Tylko tak można było tłumaczyć gwałtowny spadek hemoglobiny. Zlecono badania, gastroskopię. Musieliśmy czekać, ale to czekanie było lepsze, niż wszystko, co nastąpiło później. Po 2 tygodniach mieliśmy odpowiedź – nowotwór złośliwy żołądka, wielki guz. Trafiliśmy na onkologię w Nowej Soli, okazało się, że tata krwawi do wewnątrz, nie mógł jeść. Trzeba było szybkiej decyzji co dalej.

Jan Sznigir

Wtedy odbyła się chyba najtrudniejsza rozmowa z onkologiem. "Jeśli zostawimy pani tatę samego sobie, to zostało mu 6 miesięcy życia. Musicie się zastanowić, czy chcecie tatę leczyć, czy zabrać go na ostatnie wakacje…”. Zdecydowaliśmy się na walkę, bo tata to najsilniejszy człowiek w naszym świecie, a tacy jak on nie rezygnują z życia tak po prostu.

Liczyliśmy na operację, że może uda się wyciąć to paskudztwo z brzucha, że może to jedyna szansa. Lekarze otworzyli tatę na stole operacyjnym, po czym zamknęli go, nie usuwajac nowotworu. Guz był zbyt duży, zbyt rozlany, nieoperacyjny… Sytuacja przegrana?

Tacie zainstalowano pega – żywienie do jelitowe, bo to teraz jedyna szansa na odżywianie. Dzięki temu tata odzyska siły, wciąż jest samodzielny, ale do pokonania ma kolejnego wroga – chemioterapię. To leczenie musi być stosowane tak długo, aż uda się zmniejszyć guza i powtórzyć operację. Chemia dla kogoś, kto już walczy z rakiem, jest ogromnym wyzwaniem.

Żeby pomóc tacie w tej walce, zaczęliśmy stosować olej CBD, który uśmierza ogromny ból i sprawia, że tata czuje się lepiej. To dla nas bardzo dużo, bo nie ma gorszego widoku, niż ukochanej osoby, która bardzo cierpi. Walka trwa i wszyscy, zarówno dzieci, jak i wnuki wiemy, że nasz ukochany ojciec i dziadek nie podda się bez walki. Zrobimy wszystko, żeby pomóc mu w tej walce, żeby nie patrzeć, jak cierpi, żeby zabrać go na wakacje, ale nie ostatnie w życiu.
Prosimy Was o pomoc w ratowaniu życia najważniejszego dla nas człowieka, który część tego życia poświęcił nam.

74 673,57 zł ( 100.27% )
Donated by 6273 people

Follow important campaigns