Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zaktualizuj przeglądarkę, by korzystać z tej strony bezpieczniej, szybciej i sprawniej.

Aktualizuj przeglądarkę

We use cookies and similar techniques on this site to enhance your user experience and ensure security, stability and performance of this website. Read more Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Privacy Policy .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

Gdy wózek oznacza wolność...

Katarzyna Bartosiewicz
Zbiórka zakończona

Gdy wózek oznacza wolność...

28 437,00 zł ( 46.24% )
969 donors
Goal:

Wózek elektryczny i roczna rehabilitacja

Katarzyna Bartosiewicz, 31 years
Bobrowa, łódzkie
zespół Strumpell-Lorrain
Starts at: 26 February 2018
Ends at: 23 July 2019

Previous campaigns:

Katarzyna Bartosiewicz
13 000,06 zł ( 100% )
227 supporters
19.11.2013 - 19.06.2015

Wózek inwalidzki

13 000,06 zł ( 100% )

Wózek inwalidzki

Description

Jestem Kasia, mam 29 lat i żeby żyć, potrzebuję pomocy innych. Twojej pomocy… Jestem sprawna tylko w około 5 procentach - to znaczy, że nie chodzę, sama nie mogę nawet poruszać się na zwykłym wózku inwalidzkim, nie wykonam prostych czynności, bo moje nogi i ręce są niesprawne. Żyję bez diagnozy, bo lekarze do dziś nie wiedzą, co dokładnie mi jest. Jest trudno, ale walczę. Przecież mam jeszcze tyle do zrobienia w tym życiu… Proszę, pomóż mi, żebym jeszcze miała nadzieję…

Zachorowałam, gdy miałam 6 lat. Codzienność z chorobą była, jest i zapewne będzie niezwykle trudna. Najciężej mi było, gdy chodziłam do szkoły. Moi rówieśnicy na każdym kroku dawali mi do zrozumienia, że jestem inna, gorsza, że nie należę i nigdy nie będę należeć do ich „paczki”. Ignorowali mnie a to jedna z najbardziej dotkliwych form poniżenia. Te wszystkie sytuacje były trudne zarówno dla mnie jak i mojej rodziny.

Katarzyna Bartosiewicz

Moja choroba ciągle postępuje. Objawia się czterokończynowym niedowładem spastycznym, a inaczej - znacznym osłabieniem mięśni i wzmożonym napięciem mięśniowym. Konsekwencją mojego schorzenia jest stan, który nie pozwala mi normalnie funkcjonować. Banalnie to zabrzmi, ale życie moje i mojej rodziny nigdy nie było usłane różami. Jeden z moich braci również jest niepełnosprawny - porusza się na wózku. Kiedy ja urodziłam się zdrowa, moi rodzice byli bardzo szczęśliwi. Kilka lat później wszystko się zmieniło…

Walczyłam ja, a u mojego boku mama i tata. Nie było łatwo... Tata pracował na całą rodzinę, mama zajmowała się domem i nami. Była bardzo dobrą kobietą, wszystkim chciała pomagać. Była... Zmarła 10 lat temu. Po jej śmierci było jeszcze ciężej. Mimo to poradziliśmy sobie i nadal sobie radzimy, na tyle, na ile pozwala nam los. Ale czasami jest ciężko, bardzo ciężko...

Na co dzień, mimo znacznej niepełnosprawności i innych trudności życiowych, staram się żyć najnormalniej jak się da. Pracuję, spotykam się z przyjaciółmi i co najważniejsze spełniam marzenia. Jednak nie byłabym w stanie tego wszystkiego robić, gdyby nie nieustanna rehabilitacja. Tylko ona jest w stanie spowolnić postęp choroby, a tym samym poprawić jakość mojego życia. Żeby nie stać się więźniem we własnym domu, muszę nieustannie ćwiczyć. Tylko że koszty są gigantyczne…

Katarzyna Bartosiewicz

Miesięczny koszt rehabilitacji w ośrodku, do którego jeżdżę, to blisko 13 000 zł. W miarę możliwości finansowych staram się tam jeździć 3 razy w roku. Po każdym takim miesiącu spędzonym na codziennych ćwiczeniach, wracam pełna sił! Jestem bardziej samodzielna, dłużej jestem w stanie siedzieć na wózku, napięcie mięśniowe jest słabsze - dla mnie nie ma nic piękniejszego, niż samodzielnie zjeść posiłek, umyć zęby i choć przez chwile nie czuć bólu...

Oprócz rehabilitacji, bardzo potrzebuję elektrycznego wózka inwalidzkiego. Od 12 lat mam jeden i ten sam wózek z elektrycznym napędem, który już odmawia posłuszeństwa. Trzy lata temu, dzięki Waszej pomocy, udało mi się kupić nowy, tradycyjny wózek - poruszam się na nim poza domem, gdy ktoś jest w stanie mi pomóc. Przez niedowład nie jestem w stanie jeździć na nim sama.

Wózek elektryczny oznacza dla mnie samodzielność. Mogę poruszać się po domu, na podwórku, mogę jechać na spacer. Mój stary wózek może z dnia na dzień przestać działać, a wtedy ja stracę namiastkę wolności, którą do tej pory miałam… Nie będę w stanie sama jechać do kuchni, by zjeść śniadanie, sama pojechać do łazienki… Te proste, niezauważalne dla zdrowych osób czynności, staną się dla mnie górą, której nie będę w stanie zdobyć…

Niestety, nie stać mnie na nowy wózek - jego koszt to aż 20 tysięcy złotych! Intensywna rehabilitacja i wózek to dwie najważniejsze rzeczy w moim niepełnosprawnym życiu. Mój charakter i moja osobowość nie pozwalają mi się poddać, ale kiedy moje ciało stawia opór podczas codziennych czynności, jestem bezradna...

Pomóżcie mi w mojej nierównej walce o sprawność i choć najmniejszą niezależność.

Kasia

28 437,00 zł ( 46.24% )
969 donors

Follow important campaigns