Uratujmy wzrok Mikołajowi

Krzysztof Furtak
organizator skarbonki

Mikołaj stracił już jedno oko - pomóżmy mu uratować drugie!

Dzieci boją się ciemności. Boją się potworów, które wyłaniają się z ciemności i chowają się pod łóżkiem, w szafie, za zasłoną. Strach przechodzi dopiero w objęciach rodzica lub z pierwszymi promieniami poranka. W przypadku 2,5-letniego Mikołaja strach przed ciemnością nie przechodzi. Ani przytulenie rodzica ani świt nie przegoni nowotworu, który skazuje go na życie w wiecznej ciemności. Mikołaj przez raka może się obudzić któregoś dnia bez oczu, a jeśli na czas nie uda się zatrzymać nowotworu, to któregoś dnia może się w ogóle nie obudzić...

Nowotwór się nie zapowiedział. Nie zaświecił żadnym odblaskiem w oczku, które zaatakował - zazwyczaj odblask pozwala zidentyfikować retinoblastomę. U Mikołaja na oczku nic się nie pojawiło. Pojawił się jedynie zez, który występuje u wielu niemowląt. Okulista podczas badania oczu zobaczył coś niepokojącego. Diagnoza padła bardzo szybko, bo rak był już bardzo zaawansowany - obuoczny siatkówczak. W lewym oku był jeden bardzo duży guz aktywny. W prawym - jeszcze gorzej, było bardzo dużo guzów. - Jest bardzo źle - powiedział lekarz.

Rak zniszczył prawe oczko Mikołaja. Próbowano je ratować chemią, jednak po 3 cyklach trzeba było amputować oko. Zaczęło blaknąć, zmieniać kolor. Wdało się zapalenie. Guz wychodził już poza oko, zajął ciało rzęskowe i zmierzał w stronę mózgu. Trzeba było działać szybko, żeby ratować życie Mikołaja. Trzeba było poświęcić oko, żeby Mikołaj żył. Jesienią 2012 roku nowotwór wygrywał 1:0.

Wsparli

10 zł

Anonymous

Zdrowiej mały Kolego :)
Darowizny trafiają bezpośrednio na zbiórkę charytatywną:
Krzysztof Furtak
Mikołaj Ordziński
Oko w oko z nowotworem
10%
10 zł Supported by 1 person CEL: 100 ZŁ