W ciszy serca, które nie ma siły bić... Pomóż mi!

Goal: intensywna rehabilitacja na turnusach, by Ksawery mógł się rozwijać
Charity collection verified by the Siepomaga Foundation
Supported by 372 people
11 521 zł (45,5%)
To reach our goal: 13 799 zł
Donate

Ksawery Kunecki, 4 years

Września, wielkopolskie

wrodzone wady serca, obustronna wada słuchu, wzmożone napięcie mięśniowe

Started: 29 November 2018
Ends: 28 February 2019

Zobacz poprzednie zbiórki

Ile tragedii może spaść na jedno małe, niewinne dziecko? Ile jeszcze wycierpimy? Krytyczna wada serca była jak bomba z opóźnionym zapłonem… wybuchła w najmniej oczekiwanym momencie. To jednak nie wszystko. Ksawery nie słyszy, gdy szepczę, że go kocham… Nie słyszy też bicia swojego małego, chorego serduszka. Cisza. To w niej żyje moje dziecko, Ksawery, mój maluszek z chorym sercem…

Ksawery Kunecki

Ksawery jest moim szczęściem, moim życiem, moim światem. Zrobiłabym dla niego wszystko. Jesteśmy tylko w trójkę – Ksawery, ja i moja starsza córeczka. Nikogo więcej.

Urodził się w październiku 2014 roku. Był zdrowym chłopcem – tak się wszystkim wydawało. Szczęście trwało kilkanaście tygodni… Zaczęło się od zwykłego kataru. Podczas badania lekarz zwrócił uwagę na szmery w sercu. Szok. Od tego dnia zaczął się koszmar, który trwa do dziś.

Ksawery ma nie jedną, ale dwie współwystępujące ze sobą, skomplikowane wady serca. Miał kilka miesięcy, gdy trafił na stół operacyjny. Tam przez sześć godzin walczył o życie. Życie, które nawet jeszcze dobrze się nie zaczęło, w każdej chwili mogło się skończyć… Nigdy nie zapomnę tego dnia. Ściskałam jego małą, ufną rączkę, żeby dać mu siłę, żeby walczył, żeby wygrał. Pamiętam ten zapach szpitala i przerażająca bezradność. Moment, w którym zabrano Ksawerego na OIOM, był najgorszym momentem w moim życiu. Nie wiedziałam, czy jeszcze kiedykolwiek go zobaczę, pocałuję, przytulę…

To było najdłuższe sześć godzin, jakie kiedykolwiek przeżyłam.

Ksawery Kunecki

Na wadzie serca się skończyło? Niestety nie. To była tylko pierwsza z łańcucha złych wiadomości, które przygniotły mnie, samotną matkę, niczym lawina… Problemy gastryczne, refluks, alergia pokarmowa. Problemy neurologiczne, podejrzenie padaczki. Nadpobudliwość psychoruchowa. Atopowe zapalenie skóry. Wzmożone napięcie mięśniowe, konieczna rehabilitacja. A potem kolejny dramat.

Obustronna wada słuchu. Ubytek na jednym uszku to 40 decybeli, na drugim około 50 decybeli. Ksawery nie słyszy szeptu, nie słyszy, jak czytam mu bajkę, śpiewam kołysankę… Nie wie, jak szumią drzewa, śpiewają ptaki. Bez aparatów słuchowych czekałoby go na zawsze życie w milczeniu, w złowrogiej ciszy cierpienia...

Przy Ksawerym musiałam nauczyć się, jak być mamą, mamą chorego dziecka. Człowiek wtedy kocha tak samo jak się boi – dwa razy bardziej. Nie ma dnia bez strachu, strachu o życie mojego maluszka… Nie wyobrażam sobie, że mogłoby go nie być. Jeśli tak by się stało, nie byłoby również mnie…

Ksawery Kunecki

Ksawery wymaga intensywnej rehabilitacji… Ruchowej i logopedycznej, bez tego nie będzie się prawidłowo rozwijać. Kosztuje ogromne pieniądze… Pieniądze, których nie mam. Będę wdzięczna za każdą złotówkę, bo jak się zbierze ich kilkadziesiąt, oznacza to godzinę rehabilitacji dla mojego dziecka.

Od czasu narodzin musiałam nauczyć się jeszcze jednego – walczyć, szukać ratunku dla własnego dziecka… I schować dumę do kieszeni, by prosić o pomoc dla niego. Choć wiecznie zagrożone, jego życie może trwać… Może być dobre. Dzięki Tobie. Nie boję się już walczyć, nie boję się prosić o pomoc… Boję się tylko jednego – że go stracę. Proszę, pomóz nam.

Mama

Charity collection verified by the Siepomaga Foundation
Supported by 372 people
11 521 zł (45,5%)
To reach our goal: 13 799 zł
Donate

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.

Ukryj tę wiadomość