Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zaktualizuj przeglądarkę, by korzystać z tej strony bezpieczniej, szybciej i sprawniej.

Aktualizuj przeglądarkę

We use cookies and similar techniques on this site to enhance your user experience and ensure security, stability and performance of this website. Read more Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Privacy Policy .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

Gdy dorosnę, chciałabym być zdrowa. Pomożesz mi?

Laura Kurowska
Zbiórka zakończona

Gdy dorosnę, chciałabym być zdrowa. Pomożesz mi?

38 733,51 zł ( 65.06% )
1782 donors
Goal:

Selektywna rizotomia grzbietowa, dzięki której Laura będzie mogła chodzić

Laura Kurowska, 7 years
Kraków, małopolskie
Mózgowe Porażenie Dziecięce
Starts at: 04 October 2017
Ends at: 08 February 2018

Result

Kochani! Laurka jest już po operacji! Wszystko poszło zgodnie z planem. Za Laurą i jej rodzicami ciężkie dni, przed nimi – oczekiwanie na pierwsze samodzielne kroki Laurki! Zdaniem doktora Parka Laura powinna zacząć lepiej chodzić jeszcze podczas pobytu w Stanach! Dziękujemy!

Description

Kiedy zapytasz dziecko o to, co chciałoby robić, kiedy dorośnie, opowie Ci historię o swoim wymarzonym zawodzie. Kiedy zapytasz o to Laurkę, powie jedno – że chciałaby być zdrowa. Opowie o tym, jak nie będzie już musiała chodzić wszędzie z balkonikiem, wymieni Ci wszystko to, co będzie mogła robić, kiedy jej nóżki będą już zdrowe…

To, co innym dzieciom przychodzi tak łatwo, u Laurki okupione jest wielkim cierpienie. Jako jej mama jestem bezradna, bo to, czy kiedykolwiek będzie chodziła, zależy od tego, czy uzbieram olbrzymią sumę pieniędzy na operację. Proszę o pomoc, bo tylko z nią będę w stanie zapłacić cenę za zdrowie Laurki.

Laura Kurowska

Jeden wieczór, bardzo silne skurcze i szybka podróż do szpitala – tak zaczął się nasz koszmar. Stwierdzono trwające poronienie i nie pozostawiono żadnych złudzeń. “Ciąży nie da się uratować. Do rana na pewno dojdzie do poronienia”. Trafiłam do izolatki – zostałam sama z myślę, że w ciągu kilku najbliższych godzin stracę dziecko, że lekarze nie są w stanie mi już pomóc… Pamiętam, że chwilę później przyszła położna i powiedziała, abyśmy zastanowili się, czy chcemy pochować swoje dziecko. Chyba nic nie boli bardziej, niż przygotowywanie się na śmierć własnego dziecka. Dziś trudno mi to wszystko wspominać i jeszcze trudniej opowiadać. Po kilku godzinach skurcze ustały. Pojawiła się nadzieja, że może jednak uda się uratować moją córeczkę. Rano przyszedł lekarz – zdziwiony, że ciąża przetrwała. Zabrano mnie na powtórne badanie USG. Kilkanaście godzin wcześniej to samo badanie przekreślało wszystko, teraz dawało nadzieję. Wola życie Laurki okazała się silniejsza, niż śmierć. Lekarz stwierdził, że nigdy nie widział takiego przypadku, że to, co się stało, to cud. Zostałam w szpitalu – by utrzymać ciążę, musiałam cały czas leżeć i przyjmować leki, które ją podtrzymywały.

Laura Kurowska

Odliczałam każdy dzień i każdy kolejny tydzień ciąży. W domu czekał na mnie synek, który miał wtedy niewiele ponad roczek. Widziałam go tylko wtedy, kiedy razem z mężem mnie odwiedzał. Sama nie mogłam opuścić szpitala. W 26 tygodniu ciąży znów pojawiły się komplikacje – pękł pęcherz płodowy. Głaskałam swój brzuch i prosiłam Laurkę, by jeszcze trochę wytrzymała. Tak udało nam się dotrwać do 29 tygodnia. Tym razem skurczy nie udało się zatrzymać. Natychmiast zdecydowano się na cesarskie cięcie.

Laura była już na tyle duża, że mogła przyjść na świat. Jednocześnie na tyle mała, że od razu musiała trafić do inkubatora. Ważyła niewiele ponad kilogram. Przez szybę widziałam, jak oplatają ją rurki i kabelki. Przez bakterię E.coli doszło do zapalenia płuc. Laurka nie była w stanie samodzielnie oddychać – dwa tygodnie robił to za nią respirator. Co kilka dni spadały na mnie nowe diagnozy. Siedziałam przy respiratorze, w którym leżała Laurka i bałam się, co usłyszę następnego dnia. USG głowy pokazało, że u Laurki doszło do obustronnych wylewów III stopnia, które spowodowały uszkodzenie ośrodkowego układu nerwowego. Niewiele później zdiagnozowano Dziecięce Porażenie Mózgowe.  Wszystko stanęło pod znakiem zapytania – to, czy Laurka będzie chodzić, siedzieć i czy w ogóle kiedykolwiek będzie sprawna.

Laura Kurowska

Laura ma dzisiaj 3 lata. W swoim życiu więcej czasu poświęciła na rehabilitację, niż na zabawę. Wysokie napięcie mięśniowe w nóżkach sprawia, że nie potrafi samodzielnie chodzić. Kiedy widzę, jak codziennie pcha przed sobą swój balkonik, pęka mi serce. Szansą na to, by zaczęła chodzić o własnych siłach, jest selektywna rizotomia grzbietowa. Niestety w Polsce nie otrzymaliśmy do niej kwalifikacji. Podczas konsultacji w Katowicach stwierdzono, iż nie ma wskazań do przeprowadzenia operacji. Paradoksalnie, Laura jest “zbyt zdrowa”, aby ją leczyć w kraju…

Kiedy chodzi o życie i zdrowie dziecka, nie liczą się granice. Zaczęłam szukać pomocy gdzie indziej. W Stanach Zjednoczonych, dokładnie w St. Louis, pracuje dr. Park, który wykonuje operację rizotomii selektywnej. Dr Park napisał, że po operacji Laurka zacznie samodzielnie chodzić. Niestety cena za jej zdrowie to niemal 250 tys. zł. Wiem, że muszę ją zapłacić. Dla Laurki to jedyna szansa...

Laura Kurowska

Jestem mamą. Nie wyobrażam sobie, że życie mojego dziecka mogłoby być pełne bólu i cierpienia. Laurka i tak już dużo wycierpiała. Kiedy patrzę na jej smutne oczy, pęka mi serce. Wiem, że ma już dość chodzenia przy balkoniku. Wiem, że chciałaby chodzić o własnych siłach – tak samo, jak jej straszy brat. Z całych sił pragnę dać Laurze szansę na normalne życie. Niestety sami z mężem nie sprostamy tak ogromnym kosztom. Wierzę, że kiedyś Laurka podbiegnie do mnie o własnych siłach i rzuci mi się na szyję. Proszę, pomóżcie mi zawalczyć o jej zdrowie...

38 733,51 zł ( 65.06% )
1782 donors

Follow important campaigns