Mała Lenka może być sprawna - potrzebuje tylko Twojej pomocy

Closed
Charity collection verified by the Siepomaga Foundation
Supported by 523 people
15,480 zł (47.7%)
Goal
leczenie komórkami macierzystymi - 5 podań

Lenka Sikorska, 4 years

Siedlce, mazowieckie

rozszczep kręgosłupa - przepuklina oponowo-rdzeniowa, końsko-szpotawa stopa, pęcherz neurogenny

Started: 01 August 2018
Ends: 30 June 2019

Poprzednie zbiórki

8,224 zł (100.00%)
3-miesięczna rehabilitacja

278

02.06.2016 - 12.09.2016

3-miesięczna rehabilitacja

278

8,224 zł

02.06.2016 - 12.09.2016

Przez całą ciążę czekaliśmy na narodziny zdrowej córeczki - przecież lekarze zapewniali nas, że tak będzie! Tak trudno opisać żal i rozpacz, gdy położyli mi Lenkę na brzuchu, a ja zobaczyłam ogromny guz wielkości kurzego jaja na jej plecach. Szybko okazało się, że to rozszczep kręgosłupa i że córeczkę trzeba jak najszybciej operować! Wszystko w jednej chwili rozsypało się jak domek z kart...

Mam na imię Martyna i jestem mamą cudownej dziewczynki, Lenki. Moja córeczka nie ma jeszcze 3 lat, a przeszła już tak wiele… A przecież nie tak miało być! Ciąża przebiegała prawidłowo. Żadne z 4 przeprowadzonych badań USG nie wykazały niczego niepokojącego, ale mimo to gdzieś pod skórą czaił się strach. Gdy przyszła chwila rozwiązania, w myślach obsesyjnie powtarzałam: “oby tylko dziecku nic się nie stało podczas porodu…”.

Lenka Sikorska

Na szczęście wszystko poszło bez komplikacji i dzidziuś urodził się w zaledwie dwie godziny. Gdy położna położyła mi córeczkę na brzuchu, , nagle zobaczyłam coś dziwnego na jej pleckach. Już wiedziałam, że coś jest nie tak… Poczułam zimny dreszcz, który przeszedł przez całe ciało, gdy usłyszałam: “niech pani tego nie dotyka!”. W jednej chwili zabrali mi dziecko,a przez moją głowę przechodziło tysiąc myśli… Widziałam zachowanie lekarzy, którzy pojawili się niewiadomo skąd, tę nerwową krzątaninę i położną, która zabiera moją Lenkę na dodatkowe badania. Nie życzę tego żadnej matce.

Każdy ma swoją historię narodzin, każda jest inna, ale dzisiaj wiem, jak wielkie szczęście mają ci, których dzieci rodzą się zdrowe. Przecież tak wiele rzeczy może pójść nie tak… Dla mnie i mojego męża te dramatyczne chwile zostaną w pamięci do końca życia, będą powracać w koszmarach. 23 grudnia 2015 roku nasza córka przyszła na świat. Miała być zdrowa, a zaledwie chwilę po narodzinach przyszedł lekarz i powiedział, że z Lenką jest bardzo źle… Wrodzona wada serca: przepuklina oponowo-rdzeniowa, pęcherz neurogenny, stopa końsko-szpotawa.

Nasuwały się pytania: dlaczego nas to spotkało, dlaczego ona, skąd weźmiemy pieniądze na leczenie? Ja przecież pracowałam na najniższej krajowej na stacji benzynowej jako kasjerka. Mój mąż jest rolnikiem. Prowadzi niewielkie gospodarstwo rolne, a w domu została jeszcze 2-letnia Julcia. Nie wiedziałam, jak sobie z tym wszystkim poradzimy...

Lenka Sikorska

Po porodzie moja śliczna maleńka córeczka została przewieziona do innego szpitala w Warszawie, oddalonego od naszego domu o 100km. Nas pozostawiono samym sobie, misja tych lekarzy została spełniona… Lenka przeszła ciężką operację zamknięcia przepukliny. Na szczęście wszystko poszło dobrze. Nie dane mi było przytulić maleństwo po porodzie, zobaczyłam ją dopiero po 4 przepłakanych dniach... Była po operacji, w rączkach miała wenflony, plecki i brzuch w bandażach, samiutka, bezbronna. Ten widok do dziś wraca w koszmarach...

Pani doktor przybliżyła nam wadę, z którą Lenka przyszła na świat. Przygotowywała nas na najgorsze… Większość dzieci z tą wadą nie chodzi, ma wodogłowie, przez co potrzebna jest operacja wstawienia zastawki; przez pęcherz neurogenny trzeba będzie ją cewnikować, trzeba stosować dietę lekkostrawną. Gdy tego słuchałam, byłam zszokowana, cała się trzęsłam z przerażenia. Wiedzieliśmy jednak, że zrobimy z mężem wszystko, by była zdrowa!

W szpitalu Lenka była codziennie rehabilitowana. Każdego dnia dojeżdżaliśmy ponad 100 km, by choć chwilę potrzymać maleńką rączkę i upewnić się, że wszystko jest dobrze. W końcu, po  3 tygodniach mogliśmy zabrać Lenkę do domu i wtedy musieliśmy działać sami, szukając pomocy u innych lekarzy i rehabilitantów. Zaczęły się codzienne wyjazdy: do ortopedy, okulisty, neurologa, nefrologa. Każda wolna chwila upływała na rehabilitacji. I tak już ponad dwa lata zmagamy się z chorobą córeczki i walczymy o najmniejszą nawet poprawę. Lenka robi duże postępy, dlatego wiemy, że rehabilitacja jest niezbędna!

Lenka Sikorska

Dzisiaj już chodzi - przy pomocy plastikowych łusek ortopedycznych sięgających do kolan, przy balkoniku i meblach, ale chodzi! Niestety, córeczka ma niedowład w prawej nóżce, a zwichnięte prawe biodro nie pozwala utrzymać równowagi. Byliśmy zdesperowani, szukaliśmy też innej formy pomocy. Dowiedzieliśmy się o eksperymentalnej terapii komórkami macierzystymi. W przypadku wady Lenki specjaliści diagnozują poprawę po podaniu komórek! Lenka zakwalifikowała się do terapii, nie jest ona niestety refundowana… Gdy dostaliśmy cennik, już wiedzieliśmy - nigdy nie będzie nas na to stać...

Obecnie jestem na zasiłku pielęgnacyjnym - musiałam zrezygnować z pracy, by móc się zajmować niepełnosprawna córką. Całkowity koszt terapii plus dodatkowa rehabilitacja to ok. 40 000 zł. Rehabilitacja, dojazdy do szpitali i ośrodków, prywatne wizyty lekarskie, zaopatrzenie ortopedyczne… To wszystko pochłania ogromne kwoty finansowe, przekraczają nasze możliwości. Na terapię komórkami nas po prostu nie stać. Prosimy Was o pomoc, o szansę dla naszej Lenki. Wierzymy, że jeszcze będzie lepiej!

Supporters

Loading...

Charity collection verified by the Siepomaga Foundation
Supported by 523 people
15,480 zł (47.7%)