Your browser is out-of-date and some of the website features may not work properly.

Update your browser to use this website in a safer, faster and easier way.

Update your browser

On siepomaga.pl we use cookies and similar technologies (own and from third parties) for the purpose of, among others, the website proper performance, traffic analysis, matching campaigns, or the Foundation website according to your preferences. Read more Detailed rules for the use of cookies and their types are described in our Privacy Policy .

You can define the preferences for storing and accessing cookies in your web browser settings at any time.

If you continue to use the siepomaga.pl portal (e.g. scroll the portal page, close messages, click on the elements located outside messages) without changing privacy-related browser settings, you automatically give us the consent to letting us and cooperating entities use cookies and similar technologies. You can withdraw your consent at any time by changing your browser settings.

SMA nie może nam zabrać Łukasza... Prosimy, pomóż!

Łukasz Bojda
Campaign finished
Campaign goal:

Roczna intensywna rehabilitacja

Łukasz Bojda, 18 years
Górki Wielkie , śląskie
rdzeniowy zanik mięśni (SMA)
Starts on: 11 February 2020
Ends at: 23 September 2020

Campaign description

Rdzeniowy zanik mięśni, SMA - brzmi jak wyrok. Choroba zaatakowała, gdy Łukasz miał zaledwie 3 lata. Na początku objawy były łagodne, ale potem nagle zaatakowała ze zdwojoną siłą. Syn stracił władzę nad ciałem, każdego dnia choroba wysysa z niego życie. Ma tylko jeden cel, a my musimy ją powstrzymać! Niezbędna rehabilitacja jest jednak bardzo kosztowna, dlatego ośmielamy się prosić o pomoc… Łukasz ma szansę żyć! 

Syn rozpoczął terapię, na którą tak długo czekaliśmy (więcej o leku tutaj - KLIK). To daje nam ogromną nadzieję na powstrzymanie choroby! Warunkiem kontynuowania terapii jest jednak równoczesna, intensywna rehabilitacja. Bardzo kosztowna… Prosimy, poznaj naszą historię, historię Łukasza, i pomóż mu walczyć o życie.

Łukasz Bojda


Dostaliśmy od losu tylko 3 lata szczęśliwego i beztroskiego życia - a właściwie tyle otrzymał Łukasz. Od chwili narodzin był oczkiem w głowie całej rodziny - roześmiany, cudowny urwis. Uwielbiał biegać i bawić się od rana do wieczora. Zupełnie tak, jakby przeczuwał, że beztroskie dzieciństwo za chwile bezpowrotnie minie…

Nic nie zapowiadało tego, co wydarzyło się później. Wesoły chłopczyk z dnia na dzień zupełnie opadł z sił. Nie chciał się bawić, zaczął się słaniać na nogach, przewracał się. Nie mógł nawet stać o własnych siłach. Z początku sądziliśmy, że po prostu jest przeziębiony. W końcu pojechaliśmy do szpitala pełni obaw. Skierowano nas do neurologa, który pobieżnie zbadał Łukaszka i stwierdził, że to nic poważnego, że wkrótce przejdzie.

Nie przeszło. Mało tego - było coraz gorzej. Publiczna służba zdrowia kolejny raz zawiodła, a my nie mieliśmy czasu do stracenia. Rodzice nie liczą pieniędzy, jeśli chodzi o zdrowie dziecka, dlatego zaczęliśmy szukać ratunku na własną rękę. Neurolog, który przyjął nas prywatnie, od razu podejrzewał to, czego tak się baliśmy. Poważna choroba, genetyczna, nieuleczalna. Nie, to nie był zły sen. Słowa lekarza najpierw dźwięczały mi w uszach jak najgorsze przekleństwo, chociaż początkowo nie docierał do mnie ich sens. Gdy usłyszeliśmy, że nasz syn może mieć rdzeniowy zanik mięśni, ugięły się nam kolana. Ta choroba powoli wyniszcza ciało, odbiera władzę w nogach, rękach. Obumierają mięśnie odpowiedzialne za przełykanie i oddychanie. Potem następuje to, o czym żadem rodzic nie chce myśleć...

Łukasz Bojda

Nie było jednak czasu na rozpacz, trzeba było ratować Łukasza. Gdy zachorował, był malutki, nie rozumiał, co się dzieje, dlaczego traci siły, jest coraz słabszy. Z czasem oswoił chorobę, chociaż nigdy się z nią nie pogodził. Był jednak bardzo dzielny i cierpliwie znosił godziny męczącej rehabilitacji. Mieliśmy połowiczne szczęście w nieszczęściu - choroba nie postępowała, synek chodził i chociaż słabszy niż zwykle, szybciej się męczył - był samodzielny. Z pewnością to zasługa ćwiczeń, ciężkiej pracy jego i naszej, dzięki której jego dzieciństwo nie upłynęło tylko pod znakiem bólu. Radziliśmy sobie, mimo przeciwności losu, jednak gdy nauczyliśmy się żyć z chorobą, nastąpił kolejny cios…

Gdy Łukasz miał 12 lat, choroba zaatakowała ze zdwojoną mocą. Syn przestał chodzić, co go zupełnie załamało. Od tego czasu porusza się wyłącznie na wózku inwalidzkim. Mimo wszystko jest dzielny, nie chce tracić tego, co do tej pory osiągnął, nie chce zniknąć z tego świata tak szybko, właśnie teraz, gdy przecież dopiero zaczyna tak naprawdę żyć…

Łukasz już nie chodzi, nie wstaje. Jest jednak dla niego nadzieja! Innowacyjne leczenie rdzeniowego zaniku mięśni specjalnym lekarstwem, którego najlepsze efekty będą widoczne z nieprzerwaną rehabilitacją. W końcu pojawiło się światełko w tunelu, musimy wykorzystać tę szansę! Innej Łukasz już nie dostanie… Całe dotychczasowe życie naszego syna to walka i świadomość, że będzie tylko gorzej. Nie musi tak być! Ponownie z całego serca prosimy o pomoc. Musimy go uratować...

Rodzice

You are reading the archived version of the campaign.

The content may contain out-of-date information about the Person in need.

Follow important campaigns