Your browser is out-of-date and some of the website features may not work properly.

Update your browser to use this website in a safer, faster and easier way.

Update your browser

On siepomaga.pl we use cookies and similar technologies (own and from third parties) for the purpose of, among others, the website proper performance, traffic analysis, matching campaigns, or the Foundation website according to your preferences. Read more Detailed rules for the use of cookies and their types are described in our Privacy Policy .

You can define the preferences for storing and accessing cookies in your web browser settings at any time.

If you continue to use the siepomaga.pl portal (e.g. scroll the portal page, close messages, click on the elements located outside messages) without changing privacy-related browser settings, you automatically give us the consent to letting us and cooperating entities use cookies and similar technologies. You can withdraw your consent at any time by changing your browser settings.

Marzenie o samodzielnym oddechu

Maksymilian Zawalski
131 600,00 zł ( 82.03% )
Donated by 6174 people
Campaign goal:

Terapia komórkami mezenchymalnymi - jedyna szansa na samodzielny oddech

Campaign organiser: FUNDACJA ADAPTACJA I ROZWÓJ
Maksymilian Zawalski
Częstochowa, śląskie
Dystrofia mięśniowa typu Beckera
Starts at: 05 July 2017
Ends at: 09 June 2019

Campaign result

Po dziesiątym podaniu komórek macierzystych znów widać poprawę stanu zdrowia Maksa. Synowi poprawiło się krążenie. Nie puchną mu już nogi i ręce. Ma odruch kaszlu, przykurcze są dużo mniejsze a siła mięśni większa. Maks nie musi już jeść zmiksowanych pokarmów. Po kolejnym podaniu je samodzielnie i normalne jedzenie. 

Maksymilian Zawalski

Campaign description

Moje łóżko to moja prycza, mój pokój jest moją celą, a moje ciało to łańcuchy niepozwalające na najmniejszy ruch. Zostałem skazany na dożywocie, choć nigdy nie zrobiłem niczego złego. Skazano mnie na wyrok w więzieniu, z którego nie ma ucieczki...

Mam 22 lata, gdybym był zdrowy, to pewnie byłbym dzisiaj studentem. Marzyłem o tym, bo przecież zawsze dobrze się uczyłem. Regularnie przynosiłem do domu świadectwa z wyróżnieniem. Mimo tego nikt nigdy nie wróżył mi wielkiej przyszłości, nikt nigdy nie powiedział, że osiągnę sukces, że znajdę świetną pracę. Wszyscy wiedzieli, jak to się skończy. Ja też. Wiedziałem, że choroba nie ma litości i nigdy nie pozwoli mi na realizację marzeń. Wiedziałem, że wózek to dopiero początek, że wkrótce nie będę mógł nawet wstać z łóżka, ani samodzielnie oddychać. Nie myślałem tylko, że to wszystko potoczy się tak szybko…

Maksymilian Zawalski

Sam nie wiem, co jest trudniejsze. Samo mierzenie się z chorobą, czy życie ze świadomością jej ostateczności, z tym że nie ma na nią lekarstwa i że może być tylko gorzej. Ja z tą świadomością żyję od dziecka. Miałem 6 lat, poszedłem do zerówki. To w szkole zauważono, że nie chodzę tak jak inne dzieci, a po schodach wchodzę trzymając się poręczy obiema rączkami. Nie byłem w stanie nadążyć za innymi dziećmi, chociaż starałem się z całych sił. Pamiętam jak chodziłem z mamą po lekarzach, jak pobierano mi krew. Mama mnie uspokajała, ale wyczuwałem jej zdenerwowanie. Dzieci zawsze je czują.

Tamtego dnia mama wyszła z gabinetu z płaczem. Nie wiedziałem dlaczego, niczego nie rozumiałem. Chciałem dowiedzieć się, co się stało, ale ona nie odpowiedziała. Przytuliła mnie tylko bardzo mocno i powiedziała, że mnie kocha. Tamtego dnia dowiedziała się, że jestem nieuleczalnie chory. Dystrofia mięśniowa Beckera - na łaskę tej choroby byłem teraz skazany. Nikt nie wiedział, ile da mi czasu. Jak szybko posadzi mnie na wózek, kiedy przykuję do łóżka. Można było ją opóźnić rehabilitacją, ale nikt na całym świecie nie wiedział jak ją zatrzymać.

Maksymilian Zawalski

Chodzić przestałem, gdy miałem 9 lat. Jeszcze mogłem uczęszczać do szkoły, ale już tylko przez chwilę, bo choroba szybko położyła mnie do łóżka, z którego już nigdy nie wstałem. Teraz to nauczyciele przychodzili do mnie… Gdy miałem 16 lat w mojej tchawicy wycięto dziurę i założono rurkę treachetomijną. Nie mogłem dalej oddychać samodzielnie, musiałem być wspomagany przez respirator. Na początku tylko przez kilka godzin dziennie, obecnie przez cały czas.

Mój pokój ma zaledwie kilkanaście metrów kwadratowych. Te kilkanaście metrów jest całym moim światem. Nie ruszyłem się z niego od lat. Na lewo ode mnie stoi respirator. Tylko dzięki niemu jeszcze oddycham. Na prawo zwykle siedzi mama. Tylko dzięki niej jeszcze żyję. Jest przy mnie przez cały czas. Czuwa i dba o mnie. 22 lat to wiek, w którym zwykle ludzie usamodzielniają się od rodziców, ja jednak bez opieki matki nie przeżyłbym nawet dnia. Nie można mnie zostawić samego ani na chwilę, bo co jeżeli zepsuję się respirator? Kto wówczas wezwie pomoc? Mama jest więźniem tej choroby tak samo, jak ja. Nie pamiętam, kiedy ostatnio miała czas dla siebie, kiedy była u fryzjera. Nawet na zakupy wychodzi tylko raz w tygodniu. Wtedy, kiedy na kilka chwil przychodzi do mnie pielęgniarka…

Ludzie w moim wieku zwykle marzą o samodzielności. Ja marzę o jej namiastce, o tym, by samodzielnie oddychać. To przecież taka oczywista czynność, a ja nie radzę sobie nawet z nią. Nie chcę dalej być więźniem maszyny, która w każdej chwili może się zepsuć.

Maksymilian Zawalski

Jakiś czas temu moja mama dowiedziała się o terapii komórkami mezenchymalnymi. Dla ludzi z dystrofią mięśniową to jedyna szansa na poprawę stanu zdrowia. Jedyna nadzieja. Po serii badań przyszła wiadomość o tym, że zakwalifikowałem się do terapii, a razem z nią cennik… Moim rodzicom udało się zebrać pieniądze tylko na dwa pierwsze podania. Tak bardzo bałem się, że nic z tego nie będzie, bo przecież przez tyle lat życia z chorobą można stracić nadzieję. Efekty przeszły jednak oczekiwania wszystkich. Po zaledwie dwóch podaniach zacząłem samodzielnie unosić głowę. Po raz pierwszy od lat! Mama cieszyła się chyba nawet bardziej niż wtedy, gdy zacząłem ją podnosić jako niemowlę…

Terapia komórkami to dla mnie jedyna szansa na to, by móc zrezygnować z respiratora. Codziennie myślę o tym swoim pierwszym samodzielnym oddechu. To moje największe marzenie i największy cel. Rokowania są pomyślne, ale bez Waszej pomocy nie będę w stanie osiągnąć sukcesu. Pełen cykl terapii to 10 podań, a moją rodzinę było stać tylko na dwa.

Proszę, pomóż mi. Tak bardzo pragnę odetchnąć, tak bardzo chcę, by odetchnęła moja mama...

Maks

131 600,00 zł ( 82.03% )
Donated by 6174 people
You are reading the old version of the campaign.

The content may contain out-of-date information about the Person in need.

Follow important campaigns