Your browser is out-of-date and some of the website features may not work properly.

Update your browser to use this website in a safer, faster and easier way.

Update your browser

On siepomaga.pl we use cookies and similar technologies (own and from third parties) for the purpose of, among others, the website proper performance, traffic analysis, matching campaigns, or the Foundation website according to your preferences. Read more Detailed rules for the use of cookies and their types are described in our Privacy Policy .

You can define the preferences for storing and accessing cookies in your web browser settings at any time.

If you continue to use the siepomaga.pl portal (e.g. scroll the portal page, close messages, click on the elements located outside messages) without changing privacy-related browser settings, you automatically give us the consent to letting us and cooperating entities use cookies and similar technologies. You can withdraw your consent at any time by changing your browser settings.

1000 dni czekam na nowe serce... ile jeszcze?

Mateusz Prażmowski
Campaign goal:

Procesor mowy

Mateusz Prażmowski
Łęczna, lubelskie
Wada serca
Starts on: 17 February 2015
Ends at: 05 September 2015

Campaign result

Z wielkim smutkiem przyjęliśmy wiadomość, że Mateuszek odszedł [*] Dzielny chłopiec, któremu w drodze po nowe serce towarzyszyło tak wiele osób. Teraz wszyscy płaczemy i tęsknimy.

Campaign description

- Na tym zdjęciu jest ciocia, pamiętasz? A na tym tata maluje pokój. -  Mateusz nie ma problemów z pamięcią, jednak od 3 lat nie był w swoim domu, od 3 lat nie widział swojego pokoju... Uwielbia oglądać zdjęcia, które przypominają mu, że szpital nie jest jego prawdziwym domem. Po 3 latach nieobecności słowo dom staje się tęsknotą, a w przypadku choroby Mateusza miejscem, które wydaje się nieosiągalne. Można zapomnieć, jak wyglądają ściany, gdzie leżały ulubione zabawki. 24 marca minie 3 lata, od kiedy Mateusz ostatni raz zobaczył swój pokój. Nawet nie zdążył pożegnać się z ulubionym misiem. Czy jeszcze kiedyś wróci do domu?

- 3 lata temu poszliśmy z synkiem na spacer. Mateusz pokazywał, że boli go coś po prawej stronie. - wspomina mama chłopca. - Myśleliśmy, że to kolka, więc mąż wziął Mateusza na ręce i wróciliśmy do domu. A wieczorem byliśmy już w szpitalu... W wyniku choroby wirusowej doszło do zapalenia mięśnia sercowego. Godzinę, dwie później mogłoby być już za późno. Echo serca pokazało, że serce kurczyło się tylko w 17%, tak bardzo było zapełnione krwią. Lekarz po oddechu poznał, że Mateusz miał problemy z sercem. Miał, gdy był mały - stwierdzono PDA (przeciek Botalla) i w przegrodzie międzykomorowej, ale się zrosło i od 3 lat serce nie sprawiało kłopotów. Aż do 24 marca 2012 roku...

Lekarze próbowali ratować serce chłopca, ale zmiany były tak duże, że jedynym ratunkiem, aby nadal żył, było podłączenie go do sztucznych komór serca. Zastępcze serce Mateusza jest ogromne, większe od niego - to sprzęt około 1 metra wysokości, sporej wadze. Można je pchać jak wózek, na którym znajduje się monitor, który pokazuje pracę serca Mateusza. Z brzucha chłopca wychodzą dwie rury zakończone kulką, w której jest krew. - Gdy pierwszy raz dotknęłam tej kuleczki, wystraszyłam się. Czułam się tak, jakbym dotykała serduszka mojego synka - mówi mama. Sztuczne serce działa jak balon, podłączony do lewej komory serca, który wpuszcza i wypuszcza krew. Mateusz cały czas jest podłączony do maszyny, w dzień i w nocy. Nie może wychodzić poza teren szpitala, nie może wrócić do domu. Szpital stał się jego przymusowym domem, tu jest bezpieczny, tu bije jego wielkie serce, źródło życia, do którego jest przywiązany. W szpitalnej sali toczy się jego życie. Mama jest przy nim cały czas, dla niej też szpital stał się domem. Na jak długo?

Na to pytanie nikt nie potrafi odpowiedzieć. Już 1000 dni Mateusz czeka na dawcę serca. Przeszczep serca to jedyny sposób, żeby Mateusz mógł być odłączony od sztucznych komór. Niestety, dawców jest coraz mniej. Mateusz nie może też przyjąć serca od dorosłej osoby, ponieważ jest dla niego za duże. Już raz miał mieć serce, dawcą była 8-letnia dziewczynka, jednak jej serce też było za duże o kilka centymetrów. Mateusz wciąż czeka. Ile jeszcze?

Mateusz zna na pamięć szpitalne korytarze. Namiastką życia poza szpitalem jest dla niego szkoła. Przychodzi do niego nauczycielka, jednak jego sztuczne serce jest za głośne, żeby Mateusz ją dobrze słyszał. Chłopiec nie słyszy dźwięków docierających do jego ucha, a procesor sprawia, że fale dźwiękowe docierają bezpośrednio do mózgu. Mateusz wszczepiony implant i procesor mowy, jednak sprzęt się psuje, a baterie starczają na 2-3 godziny. Mateusz potrzebuje pomocy, której nie może otrzymać w ramach finasowania NFZ - nowy aparat należy mu się dopiero za 3 lata. To tyle, ile Mateusz mieszka w szpitalu. Nie może tyle czekać, chociaż na tę jedną rzecz pomóżmy mu nie czekać! Nowy procesor kosztuje 40.000 zł.

Mateusz bez nowego serca od dawcy nie opuści szpitala - taka jest smutna prawda. Nauczył się żyć z wielką maszyną u swego boku, bez której nigdzie nie może się ruszyć. Wie, że to jego zastępcze serce, chociaż z wyglądu serca nie przypomina. Pomóżmy Mateuszowi doczekać przynajmniej jednej rzeczy, której potrzebuje... To jedno możemy dla niego zrobić.

You are reading the archived version of the campaign.

The content may contain out-of-date information about the Person in need.

Follow important campaigns