Your browser is out-of-date and some of the website features may not work properly.

Update your browser to use this website in a safer, faster and easier way.

Update your browser

On siepomaga.pl we use cookies and similar technologies (own and from third parties) for the purpose of, among others, the website proper performance, traffic analysis, matching campaigns, or the Foundation website according to your preferences. Read more Detailed rules for the use of cookies and their types are described in our Privacy Policy .

You can define the preferences for storing and accessing cookies in your web browser settings at any time.

If you continue to use the siepomaga.pl portal (e.g. scroll the portal page, close messages, click on the elements located outside messages) without changing privacy-related browser settings, you automatically give us the consent to letting us and cooperating entities use cookies and similar technologies. You can withdraw your consent at any time by changing your browser settings.

Wychodzę na prostą...

Julia Niecioruk
Campaign finished

Wychodzę na prostą...

902,00 zł ( 18.04% )
Donated by 41 people
Julia Niecioruk
Biała Podlaska, lubelskie
Starts at: 30 May 2014
Ends at: 31 December 2014

Campaign result

Dziekujemy wszystkim darczyncom za uzbierane pieniazki na rehabilitacje,leki i niezbedny sprzet Julci,znaczy to dla Nas bardzo wiele gdyz Julia moze uczeszczac na zajecia nawet 3 razy w tygodniu, dzieki Wam udalo Nam sie wyjechac na trzytygodniowy turnus rehabilitacyjny.Oby wszystkie chore malenstwa otrzymywaly tyle dobrego serca co otrzymalismy My.

Campaign description

Podczas ciąży i wszystkich wizyt kontrolnych nic nie wskazywało, a właściwie żaden lekarz nie zauważył, że dzieje się coś niepokojącego. Poród, pierwszy płacz. Jak przez mgłę zobaczyłam z daleka jej ciałko i zaraz po tym gdzieś zniknęła. Nie dostałam dziecka na ręce. Nie mogłam jej przytulić ani porzuć zapachu. W głębi serca jednak czułam niepokój. Instynkt podpowiadała, że dzieje się coś złego z moim dzieckiem, a ja nie mogę przy niej być. Nie mogę potrzymać jej za rączkę, ani pogłaskać po główce. Po kilku godzinach niepokoju przyszedł lekarz, podając stertę dokumentów do podpisu, zgodę na przewiezienie mojej córeczki i wykonanie niezbędnej operacji ratującej życie. Lekko oszołomiona, zdenerwowana nie potrafiłam wykrztusić ani słowa, żeby dopytać, co dzieje się z moją Julką.

Julia Niecioruk



Nasza córeczka urodziła się z niedrożnością przewodu pokarmowego. Poskręcane, wrażliwe i niepracujące jelita zagrażały jej życiu - liczyła się każda minuta tuż po narodzinach. W trybie natychmiastowym została przewieziona na operację do CDZ. Podczas operacji usunięto zmieniony martwiczo środkowy odcinek jelita cienkiego, odtworzono ciągłość przewodu pokarmowego, pozostawiając całe jelito grube z zastawką Bauchina. Wkrótce u Julki wystąpiły objawy tzw. zespołu krótkiego jelita, co spowodowało konieczność przewlekłego częściowego żywienia pozajelitowego przez założony w tym celu cewnik Broviaca.

Od tego czasu rozpoczęła się walka o życie naszej córeczki. Nie byliśmy świadomi tego, jak bardzo poważnym zabiegom musiała zostać poddana nasza Julka. Wielomiesięczny pobyt w szpitalu, zamiast w bezpiecznym domowym łóżeczku, nauka na nowo pracy jelit i przyswajania pokarmów stały się naszym życiem. Intensywne szkolenie przeprowadzone na oddziale, aby nauczyć się podawania pokarmu pozajelitowo, zmieniać opatrunki przy cewniku, podłączać i odłączać żywienie pozajelitowe, wymieszać w odpowiednich proporcjach mieszankę podłączoną do cewnika.... Było coś jeszcze... Na wysokości odcinka lędźwiowego niewielki, miękki ruchomy punkt – przepuklina. Organizm Julki był na tyle słaby, że nie mogła zostać poddana kolejnej poważniej operacji w tak krótkim czasie. Decyzją lekarzy operacja przepukliny miała się odbyć dopiero po skończeniu roczku.


Po przeprowadzonej operacji, patrząc jak cierpi nasze dziecko, czekaliśmy na dobre wieści. Za zamkniętymi drzwiami oddziału nie było słychać nic… ani dobrego, ani złego. W wyniku infekcji operacja przepukliny musiała zostać wykonana ponownie. Zalecenie lekarza były proste, ale restrykcyjne. Dziecko nie może się ruszać, powinno leżeć tylko na plecach, na płasko. Nie wolno nam było jej wziąć na ręce, przytulić. Choć nasze serce kroiły się na pół, patrząc na cierpienie naszego dziecka – przetrwaliśmy i to. I gdy pewnego dnia Julka po prostu podniosła się i stanęła na nóżki, trzymając się barierki łóżeczka – wprost zalałam się łzami. Zaskoczyła tym chyba wszystkich, a w szczególności lekarzy, którzy nie dawali żadnych szans na samodzielne poruszanie się naszego dziecka.
 

Julia Niecioruk
 

Zaprzestaliśmy rehabilitacji z braku środków finansowych i zaczęły się problemy. Nóżki się skostniały, stały się sztywniejsze. W wyniku samodzielnych prób stawiania kroków doszło do złamania III i IV kość śródstopia… Szpital, gips i kolejne długie tygodnie w bezruchu. W tej chwili, nóżka Julki powoli wróca do zdrowia, jednak czeka na operację. W tym czasie powinna rozpocząć intensywną terapię stópek, aby zapobiec kolejnym złamaniom. Niestety, nasza sytuacja finansowa nie pozwala na opłacenie kolejnych miesięcy rehabilitacji, zaś na refundowane zajęcia możemy czekać ponad rok. Jest to zbyt długi okres czasu…

Jesteśmy przekonaniu, że nasza miłość i wiara w to, że wszystko się ułoży, uchroniła Julkę przed najgorszym… wózkiem inwalidzkim. Jej nóżki nie są tak sprawne jak nasze. Lekko wykrzywione nie układają się naturalnie, zgarbiona podstawa, podwinięte paluszki u stóp to pozostałości po traumie z dzieciństwa… Wierzymy jednak, że intensywna praca nad samodzielnością sprawi, że w przyszłości wyjdzie na prostą... Bez wsparcia nie jesteśmy w stanie zapewnić wystarczającej ilości rehabilitacji, dlatego zwracamy się z prośbą o pomoc.

 

Pomóżmy wspólnymi siłami zapewnić samodzielność małej Julce. Aby po traumatycznych skutkach rozszczepu kręgosłupa zostały tylko niewielkie, mało widoczne blizny… nic więcej.

Julia Nieścioruk

902,00 zł ( 18.04% )
Donated by 41 people

Follow important campaigns