Dopóki walczę, jestem zwycięzcą!

Closed
Charity collection verified by the Siepomaga Foundation
Supported by 1 888 people
17 559,13 zł (68,77%)
Goal
leczenie

Piotr Taraszkiewicz

Głogów, dolnośląskie

Mukowiscydoza

Started: 11 May 2016
Ends: 02 October 2016

Lekarz, który mnie przyjął, powiedział rodzicom, by wezwali księdza. Trafiłem tam, dwa tygodnie po urodzeniu, z zapaleniem płuc. Nie dawano mi żadnych szans. Przewieziono mnie do kliniki we Wrocławiu, po kilku miesiącach udało mi się pokonać pierwszy w życiu kryzys. Nikt wtedy jeszcze nie przypuszczał, że tych kryzysów będzie więcej. Że całe moje życie będzie sinusoidą – krytycznymi momentami, otarciami o śmierć i stanem względnej normalności.

Początkowo moje przypadłości diagnozowano jako zapalenie oskrzeli, zapalenie płuc, astmę. Zawsze byłem słabszy od kolegów. W szkole podstawowej, gdy chodziłem jeszcze na WF, zwykle ostatni przybiegałem na metę, po prostu nie nadążałem za rówieśnikami. Dzieci potrafią być okrutne. Nikt nie przejmował się tym, że jestem chory – po prostu byłem najsłabszy, gorszy. Chory? Jaki chory! Myślę, że moi koledzy po prostu w to nie wierzyli. Wyglądałem przecież jak każdy zdrowy chłopak. Jednak była to tylko zewnętrzna powłoka. W środku płuca i oskrzela toczyły każdego dnia walkę. Miałem w sobie jednak motywację, by walczyć. O akceptację, a przede wszystkim o siebie i swoje zdrowie.

Piotr Taraszkiewicz

Gdy miałem piętnaście lat, pojechałem na turnus leczniczy do Rabki. Tam zmieniło się moje życie. Usłyszałem diagnozę, która była jak wyrok. Okazało się, że źródłem moich problemów wcale nie jest astma. Wróg, który czai się w moich płucach jest o wiele potężniejszy. Mukowiscydoza. Dawano mi maksymalnie pięć lat życia. Od tej diagnozy minęły dwadzieścia trzy lata. Starałem się traktować każdy dzień tak, jakby był moim ostatnim. Realizowałem marzenia, pracowałem. Wtedy było to jeszcze możliwe. Z czasem moje płuca zużywały się coraz bardziej.

Dziś mam trzydzieści osiem lat i wrażenie, że coś w życiu straciłem. Bałem się założyć rodzinę, w efekcie czego jestem sam. Nie mogę podjąć pracy, bo każde wyjście z domu wiąże się z ryzykiem osłabienia układu odpornościowego. Wyjeżdżam na turnusy do Rabki, z każdym kolejnym pobytem dowiaduję się o przyjaciołach, którzy odeszli zbyt wcześnie… Z każdym wyjazdem pozostaje ich coraz mniej…

Piotr Taraszkiewicz

Dwa lata temu usłyszałem, że powinienem poddać się transplantacji płuc. Był to szok, ale i też nadzieja. Najtrudniejsze chwile dopiero przede mną, towarzyszy mi ból i strach o to, czy na pewno wszystko się uda. I czy zdążę złapać oddech za pomocą nowych płuc – lista oczekujących jest bardzo długa. Wydatki, jakie towarzyszą mojemu leczeniu przekraczają moje możliwości. Mam jeszcze tyle planów! Tak bardzo chciałbym żyć i móc je zrealizować!

Żyć i oddychać pełną piersią – to takie proste, większość ludzi się nad tym nawet nie zastanawia. Każdy z nas jest tylko raz na świecie, a ja wiem, że jeszcze nie wykorzystałem swojej szansy do końca. Abym mógł dalej funkcjonować – nie mogę przerwać leczenia. Do tego potrzebne są pieniądze. Dlatego proszę o wsparcie finansowe.

Loading...

1 000 zł

ARKANET

Charity collection verified by the Siepomaga Foundation
Supported by 1 888 people
17 559,13 zł (68,77%)