Your browser is out-of-date and some of the website features may not work properly.

Update your browser to use this website in a safer, faster and easier way.

Update your browser

On siepomaga.pl we use cookies and similar technologies (own and from third parties) for the purpose of, among others, the website proper performance, traffic analysis, matching campaigns, or the Foundation website according to your preferences. Read more Detailed rules for the use of cookies and their types are described in our Privacy Policy .

You can define the preferences for storing and accessing cookies in your web browser settings at any time.

If you continue to use the siepomaga.pl portal (e.g. scroll the portal page, close messages, click on the elements located outside messages) without changing privacy-related browser settings, you automatically give us the consent to letting us and cooperating entities use cookies and similar technologies. You can withdraw your consent at any time by changing your browser settings.

Nowotwór chce mnie zabić, ale ja chcę i będę żyć... pomóż mi wygrać tę walkę!

Laura Kuhn

Nowotwór chce mnie zabić, ale ja chcę i będę żyć... pomóż mi wygrać tę walkę!

44 231,27 zł ( 42.25% )
Donated by 2117 people
Campaign goal:

rehabilitacja neurologiczna po leczeniu onkologicznym

Laura Kuhn
Kępno, wielkopolskie
nowotwór złośliwy IV stopnia- PNET (mięsak Ewinga)
Starts at: 20 June 2018
Ends at: 20 February 2019

Campaign result

Takich wieści nie spodziewaliśmy się w ogóle... jeszcze niedawno Laura pisała do nas, chcąc podziękować wszystkim Darczyńcom za pomoc w zbieraniu środków na jej leczenie. Rozmawialiśmy o drugiej zbiórce, o rehabilitacji, której Laura miała się poddać po zakończeniu leczenia.

Niestety, już jej nie doczeka...

7 kwietnia 2019 roku. Dzisiaj nad ranem odszedł nasz kochany aniołek, nasze oczko w głowie, nasz cały świat - taką łamiącą serce informacja pojawiła się na stronie Laury, - Nasza Laurka walczyła do samego końca. Na zawsze pozostaniesz w naszych serduszkach, kochana ?

Laura miała dopiero 25 lat. To dużo za wcześnie, by umierać...

Bliskim Laury, jej chłopakowi i rodzinie, którzy wspierali ją do samego końca, składamy najszczersze wyrazy współczucia.

---

Chciałabym podziękować wszystkim Darczyńcom za pomoc. Zebrane pieniądze przeznaczone zostały na leczenie onkologiczne, leki i rehabilitację. Do zakończenia leczenia jeszcze daleka droga… Dalej walczę o życie!

Niestety nie wiadomo, kiedy skończę chemioterapię. W maju 2018r. podczas intensywnej rehabilitacji okazało się, że mam nawrót. Zaczęło się od bólu pleców, a w nocy obudziłam się, nie mogąc oddychać. Zabrało mnie pogotowie, wykonano badania, w których wyszło, że guzy zaatakowały mostek, kręgosłup i płuco. Trafiłam natychmiast na oddział onkologiczny, gdzie podano chemię. Guzy zaczęły się zmniejszać, niestety onkolodzy musieli zmienić chemię, bo serce już nie wytrzymałoby przy kolejnych dawkach. Po nowej chemii zniknęły guzy w płucu, niestety w kręgosłupie. Onkolodzy po badaniach postanowili podać mi inne cytostatyki.

Źle zareagowałam na nowe leczenie. Przez 4 tygodnie miałam gorączkę. Następnie wdarł się stan zapalny do organizmu. Mój stan był krytyczny. Woda zalała lewe płuco i nie mogłam oddychać, spałam na siedząco pod tlenem. Przeszłam zabieg założenia drenu do płuca, z którego wypłynęło 2L wody krwią. Lekarze myśleli, że sytuacja jest opanowana, lecz duszności powróciły. Zrobiono kolejne RTG, na którym wyszło, że prawe płuco jest całe zalane i nie pracuje. Wszędzie poruszałam się z tlenem. Wezwano torakochirurga i natychmiast zrobiono zabieg drenażu, gdzie udrożniono prawe płuco. W szpitalu w izolatce spędziłam 3 tygodnie. Musiałam się zdecydować na operację założenia portu, ponieważ chemia zniszczyła mi żyły.

Laura Kuhn

Obecnie mam nową chemię, lecz nie zawsze mogę ją przyjąć, gdyż mam za słabe wyniki. Codziennie zażywam garść leków wspomagających podniesienia wyników oraz leków przeciwbólowych m.in. morfina. Na tyle ile mi starcza sił staram się pracować. Można mnie wspomóc zamawiając moje wyroby artystyczne.

W całej tej chorobie mam szczęście, że mam chłopaka, który jest ze mną od początku. Codziennie mnie wspiera, pomaga, daje motywacje do walki z chorobą. Mam też wspaniałą rodzinę, która również mnie wspiera. Przyjaciół, znajomych… I mam Was, drodzy Darczyńcy o Wielkich Sercach! Bez Was moje leczenie byłoby niemożliwe. Bardzo jestem wzruszona każdą otrzymaną pomocą z Waszej strony.

Trzymajcie za mnie kciuki w dalszej walce!

Laura

Campaign description

Mam na imię Laura i mam 25 lat. Mam też nowotwór kości, który powrócił i chce odebrać mi życie. Od maja moim drugim domem znów jest oddział onkologii… Guzy, chemia, strach. Wierzę jednak, że dam radę, że moja walka jeszcze się nie skończyła. Proszę o pomoc, o to, byś też we mnie uwierzył…

Laura Kuhn

Miałam poukładane życie. Bez raka, bez lęku o życie, bez bólu… Lubiłam się uczyć i spotykać ze znajomymi. Studia, proste plany na przyszłość – praca, założenie rodziny. Wszystko zmieniło się w jednej chwili…

To był koniec wakacji przed ostatnim rokiem studiów. Zaczęło boleć mnie w pachwinach – ból był przeraźliwy, nie chciał puścić, z każdym dniem narastał... Chodziłam od lekarza do lekarza, robiłam płatne, dodatkowe badania, szukałam przyczyny – wszystko na nic. Lekarze odsyłali mnie z kwitkiem do domu, kazali brać tabletki przeciwbólowe. Te jednak nie pomagały. Noce były koszmarem. Spałam oparta o ścianę, gdyż ból był tak ogromny, że nie mogłam się nawet położyć. Nie wiedziałam jeszcze wtedy, że to rak, że to on sprawia, że nie mogę spać, śmiać się, normalnie żyć.

Wybłagałam skierowanie do szpitala. To był czas, którego nie chcę pamiętać... Niedziela. Cały dzień wyłam z bólu. Nikt nie wykonał żadnych badań. Niektórzy wprost sugerowali mi, że symuluję. Tak było do środy. Dopiero wtedy wykonano mi rezonans. Pokazał, że mam guza. Nikt nawet mnie nie poinformował. Powiedzieli mamie, a ona mi… Szok. Płacz. Nagle całe dotychczasowe życie się kończy, nie ma go, jest tylko strach, co teraz, co będzie dalej?

Laura Kuhn

Zmęczona płaczem, zasnęłam. Obudziłam się w nocy. Próbowałam wstać, poruszyć nogami. Już nie mogłam… Nie czułam własnych nóg. Krzyczałam, wzywając pomocy… Lekarze myśleli chyba, że to chwilowe. Skrzyczeli mnie, że przesadzam, że nie daję innym pacjentom spać. Rankiem jednak nic się nie zmieniło. Ze stwierdzonym niedowładem kończyn dolnych przewieziono mnie do innego szpitala na operację. Okazało się, że to guz uciska rdzeń kręgowy. Dlatego nie mogę chodzić…

Operacja nie pomogła. Nie przywróciła mi czucia w nogach. Zbadano za to guza… Nowotwór złośliwy. Mięsak Ewinga… W IV, najgorszym stopniu zaawansowania. Wtedy byłam pewna, że to już koniec, że nie poradzę sobie… W jednej chwili byłam młoda, zdrowa, miałam przed sobą całe życie… W drugiej byłam dziewczyną na wózku inwalidzkim, która nie może chodzić i ma raka.

Dopiero, gdy stoi się w obliczu śmierci, myśli się o tym, jak bardzo chce się żyć… Zaczęłam walkę, która trwa do dziś. Trafiłam na oddział onkologii. Tam, gdzie rozpaczliwy strach przeplata się z nadzieją, a życie ze śmiercią… Dostałam chemię. Miałam takie piękne, długie do pasa włosy… Wypadły w ciągu dwóch tygodni. Nie poznawałam się w lustrze. Ta łysa, podłączona do kroplówki dziewczyna to ja? Byłam zdruzgotana. Nowotwór niszczy nie tylko zdrowie, ale też samoocenę, zamienia dni w koszmar, wypełniony płaczem i bólem.

Laura Kuhn

Po wielu miesiącach trudnej walki – w końcu światełko w tunelu, nadzieja. Leczenie onkologiczne zakończone sukcesem. Koniec jednak walki, a początek drugiej – o to, by wstać z wózka, by chodzić, odzyskać sprawność. Zamiast roku na uczelni czekał mnie rok w ośrodku rehabilitacyjnym. Zrobiłam ogromne postępy… do czasu. Ból pleców, ból w klatce piersiowej, tak przeszywający, ciężki, że nie byłam w stanie oddychać. Badania w szpitalu. Wyniki – woda w opłucnej… i guzy w lewym płucu. Guz w mostku. Guz z naciekami przy kręgosłupie.

Nowotwór powrócił, a razem z nim cały koszmar – onkologia i walka o życie. Tym razem dostałam inną chemię, mocniejszą. Po trzecim cyklu dostałam zapaści… Lekarze cudem uratowali mi życie. Wciąż o nie walczę. Wierzę, że będzie dobrze… Wiem! Przez całą chorobę mam ogromne wsparcie ze strony rodziny, mojego ukochanego chłopaka, przyjaciół, znajomych, sąsiadów, a nawet obcych mi osób… Chcę żyć, muszę, bo wiem, że mam dla kogo!

Wciąż potrzebne są pieniądze na moje leczenie i na rehabilitację. Wrócę do niej, gdy tylko będę mogła… Wygram walkę o życie. Rehabilitacja będzie ostatnim krokiem, żeby odzyskać to, co zabrał mi rak… Moja walka jeszcze się nie skończyła. Trwa, a ja wiem, że mogę ją wygrać! Wierzę, że moja historia dopiero się zaczyna… Z góry i z całego serca dziękuje za każdą pomoc.

44 231,27 zł ( 42.25% )
Donated by 2117 people

Follow important campaigns