Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zaktualizuj przeglądarkę, by korzystać z tej strony bezpieczniej, szybciej i sprawniej.

Aktualizuj przeglądarkę

We use cookies and similar techniques on this site to enhance your user experience and ensure security, stability and performance of this website. Read more Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Privacy Policy .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

Przekupić raka

Kacper Janiak
Zbiórka zakończona

Przekupić raka

151 019,05 zł ( 57.82% )
3238 donors
Kacper Janiak
Sochaczew, mazowieckie
Starts at: 26 May 2014
Ends at: 26 January 2015

Result

9 grudnia 2014 roku dowiedzieliśmy się, że włoska klinika nie miała wolnych miejsc i nie przyjmie Kacpra. Dlatego rodzice zwrócili się do Prof. Lode z kliniki w Greifswaldzie, który napisał, że na początku 2015 roku Kacper mógłby rozpocząć terapię przeciwciałami właśnie w niemieckiej klinice.

23 lutego 2015 r. Kacper stawił się na badania. Plan był taki:

PONIEDZIAŁEK anestezjolog a potem rezonans magnetyczny

WTOREK trepanobiopsja szpiku

ŚRODA I CZWARTEK MIBG

PIĄTEK rozmowa...

Na rozmowie rodzice zostali poinformowani o leczeniu, o możliwych skutkach ubocznych. Prof. Lode powiedział, że to jest dobry moment na rozpoczęcie leczenia, ponieważ organizm Kacperka jest teraz silniejszy. I tak po miesiącach walki o pieniądze, a potem o dobre wyniki - 2 marca 2015 r. popłynęły przeciwciała. Kacper był leczony według protokołu bez interleukiny, czyli same przeciwciała, bez zastrzyków w nóżkę. Niestety, 4 marca okazało się, że u Kacpra wykryto wirusa mononukleozy i terapię trzeba było przerwać na 2-3 tygodnie.

25 sierpnia 2015 roku Kacper rozpoczął ostatni cykl przeciwciał. I w końcu 3 września 2015 roku zakończył terapię! Badania kontrolne zaplanowane na koniec września wyszły znakomicie - teraz co pół roku chcemy słyszeć po badaniach: CZYSTO!. A w międzyczasie życie powoli będzie wracać do normy - Kacper z rodzicami wrócił do Polski, poszedł do zerówki. Po długich miesiącach leczenia udało się pokonać przeciwnika! DZIĘKUJEMY!

Description

- Ile cukierków trzeba, żeby rak odszedł? - cukierki to waluta znana dzieciom. Może i dobrze, nie muszą od razu znać siły pieniądza. Jednak rak nie chce cukierków, chce pieniędzy. Za życie małego chłopca. Za to, że nie wróci.

Półtora roku temu Kacperka zaczęła boleć nóżka. Zapalenie stawów, bóle wzrostowe - lekarze szukali w tych kierunkach. Któregoś dnia oczy Kacperka zrobiły się żółte i pojawił się obrzęk. Potem było tylko gorzej - siniaki pod oczami, zupełnie bez powodu. Jakby ktoś go pobił. A to rak dawał pierwsze ciosy. Ukrył się tak sprytnie, że nie można go było znaleźć. - Nie odsyłajcie nas tylko do domu z niczym. Powiedzcie, do kogo iść. Przecież Kacperkowi coś jest. - błagali rodzice.

Każdy widział, że chłopcu coś jest, ale nikt nie potrafił go zdiagnozować. Po 3 miesiącach od wystąpienia pierwszych objawów w końcu rozpoznano neuroblastomę IV stopnia. Guz pierwotny był trudny do wykrycia. Usadowił się w klatce piersiowej, jednak był zlany z kręgosłupem. Cichy zabójca - jak echo dudniło rodzicom Kacpra w głowach. Potem nowotwór odkrywał kolejne karty - szpik zajęty w 84%, węzły chłonne wielkości do 11 mm, przerzuty do kości.

Kacper Janiak

Chemioterapia zaczęła się od razu. Po niej miała być operacja, jednak podczas badania okazało się, że guz się wchłonął. Ani śladu. Lekarze mówili, że to cud. Kacperek nie musiał być krojony. Jednak to, że zniknął guz, nie oznacza, że nie pozostawił po sobie śladów. Po megachemioterapii szpik był tak zniszczony, że nie produkował zdrowych komórek, które nadawałyby się do autoprzeszczepu. Pomógł lek za 30 tysięcy złotych. Było ciężko, ale udało się go kupić.

Radioterapia i chemia podtrzymująca to ostatnie etapy standardowego leczenia. Nie zagwarantuje ono, że choroba nie wróci z podwójną siłą. Wykończony organizm dziecka może sobie z tym po prostu nie poradzić. Dlatego rodzice Kacpra podjęli walkę o zebranie środków na terapię anty GD-2 we Włoszech. Jest to leczenie tzw. choroby resztkowej, która pod postacią „zamaskowanych” komórek nowotworowych czai się w organizmie dziecka. Z doświadczeń onkologów wynika, że prawie zawsze uaktywniają się na nowo i wtedy często wycieńczony organizm dziecka przegrywa. Niestety, cena za życie jest bardzo wysokakoszt leczenia przeciwciałami to 40 tysięcy euro.  Leczenie jest w fazie badań klinicznych, w związku z tym Fundusz Zdrowia nie refunduje kosztów terapii.

Kacper mógł jechać na terapię w lutym - jego organizm był gotowy, wyniki dobre. Jednak nie było pieniędzy na terapię. A czas nie jest sprzymierzeńcem. Pojawiła się małopłytkowość - rak się niecierpliwi, rzuca pod nogi kolejne kłody. Płytki Kacpra są na poziomie 10 tysięcy, a potrzeba 50 tysięcy. Gdy tylko osiągnie ten poziom, będzie mógł jechać na przeciwciała. A naszym zadaniem - ludzi, którzy chcą uratować życie małego chłopca - jest przekupienie raka. Nie jest wybredny, przyjmuje każde pieniądze, jednak odlicza czas.

Dzieci, które wyjeżdżają na terapię przeciwciałami, wracają i żyją bez raka. Kacper Janiak też chce być w ich gronie. A jego rodzice chcieliby, żeby to piekło, które zgotował im nowotwór, w końcu się skończyło i żeby mogli zacząć zapominać o życiu z nowotworem.

____________

Aktualizacja: 8 września rodzice Kacperka zrobili cudowną rzecz dla Julki Kuś, która również choruje na neuroblastomę i również zbiera na przeciwciała - przekazali jej 100 tysięcy zł zebranych na leczenie swojego synka, żeby Julka mogła jak najszybciej wyjechać do Niemiec, gdy Kacper wciąż czekał na to, żeby wzrósł poziom płytek. Rodzice Kacperka wiedzieli, jaki to strach o dziecko i jak ciężko jest później wyjechać, gdy organizm nie jest gotowy. Kacper mógł jechać na początku roku, ale nie miał pieniędzy. A później jego organizm wytwarzał za mało płytek, żeby rozpocząć leczenie. Dlatego postanowili w tym czasie pomóc Julce, żeby chociaż ona pojechała...

I co się stało kilka dni później? Płytki Kacpra ruszyły w górę! To oznacza, że będzie mógł niedługo wyjechać na leczenie. Dobro przyciągnęło dobro, dzięki czemu i Julka i Kacper będą mieli swoją szansę. Tylko musimy zdążyć więcej dobra do nich przyciągnąć i opłacić leczenie. Dlatego zbieramy, zbieramy!

_______________________

Kochani,
 

3 listopada 2014 roku przyszedł mail z Włoch. Niestety, sprawa się troszkę skomplikowała i lekarze chcą dostać dodatkowe dokumenty. Kacperek miał przez długi okres przeciwciała, które nie pozwalały szpikowi rozwinąć skrzydeł i właśnie to jest głównym powodem wahań ze strony kliniki włoskiej. W tym tygodniu będzie tłumaczona cała historia choroby plus opinia ze szpitala na litewskiej i wysyłana do Włoch oraz w celu opinii do innych klinik (niemieckiej w Greifswaldzie oraz austriackiej we Wiedniu). Niestety, dr Garaventa wspomniał w ostatnim mailu, że mają przepełnienie na terapii, ale jak tylko Kacperek dostanie zielone światło, będziemy błagać, aby go gdzieś tam ulokować!


Jeśli Kacperek zostanie skierowany do innej kliniki - zaktualizujemy kosztorys i zmobilizujemy siły na nowo. Damy radę!
Innych scenariuszy nie przewidujemy. MUSI SIĘ UDAĆ.

Niestety, jeszcze trochę przed nami, ale walczymy, bo czas jest naszym wrogiem.

Rodzice

Kacper Janiak

151 019,05 zł ( 57.82% )
3238 donors

Follow important campaigns