Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zaktualizuj przeglądarkę, by korzystać z tej strony bezpieczniej, szybciej i sprawniej.

Aktualizuj przeglądarkę

We use cookies and similar techniques on this site to enhance your user experience and ensure security, stability and performance of this website. Read more Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Privacy Policy .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

Mój tata ma raka

Przemysław Galczewski
Zbiórka zakończona

Mój tata ma raka

23 840,00 zł ( 3.97% )
Wsparły 944 osoby
Goal:

Lek ADCETRIS

Przemysław Galczewski
Warszawa, mazowieckie
Chłoniak Hodgkina
Starts at: 13 February 2015
Ends at: 25 November 2015

Result

Z przykrością zawiadamiamy, że ziemskie życie Pana Przemka przerwała choroba nowotworowa. Łączymy się w bólu z najbliższymi. Rodzina dziękuje za wsparcie i dobre słowa. 

Description

Dzieci leczenia się nie boją. Nie boją się choroby. Nie rozpaczają. Dziecko nie bierze pod uwagę, że jego tata umrze. Nie rozumie rozłąki, zamieszania wokół, ale nigdy nie ma refleksji o życiu i śmierci. Ono bezgranicznie wierzy i ufa w każde powierzone słowo „Zawsze będę przy Tobie”…



To „zawsze” przestaje być pewnikiem, kiedy na horyzoncie pojawia się nowotwór. Rak potrafi zniszczyć każdy, nawet najbardziej idealny plan. Zakpić z marzeń, bezpowrotnie odebrać szczęście. Choroba pojawiła się w życiu rodziny Przemka w najmniej spodziewanym momencie, chociaż nie istnieje chyba chwila w której moglibyśmy być na nią gotowi. Było lato, 1,5- roczny syn Przemka zaczynał właśnie biegać, a jego tata już umierał…. Zaczęło się niewinnie, od wysypki na ciele. Wizyta u dermatologa, maść i kilka kremów - pomogły. Jeszcze wtedy nikt nie łączył wysypki z nowotworem. Wydłużająca się infekcja, narastające przemęczenie i brak siły by wejść na pierwsze piętro do mieszkania... Na ból barku zlecono rehabilitację, z infekcją miał sobie poradzić antybiotyk.
 

Na kontroli Przemek trafił do innego lekarza niż zazwyczaj. Być może to uratował jego życie. Lekarz nie zlecił żadnych antybiotyków, ale od razu zauważył powiększone węzły chłonne. Przemek do szpitala trafił w trybie natychmiastowym. Wykonana niezbędna biopsja i oczekiwanie… Ten najtrudniejszy czas, w którym w głowie od ilości myśli zaczynasz wariować. Z nadzieją pragnął patrzeć w przyszłość… Ale ta przyszłość tuż przed świętami Bożego Narodzenia 2 lata temu runęła… Chłoniak Hodgkina, zabiera to, co najcenniejsze – raz dane każdemu z nas - życie...

Do wigilijnego stołu zasiadłem inny. Więcej słuchałem, dostrzegałem... Spoglądałem na syna. Pełen radości, z uśmiechem w nieporadny sposób próbował samodzielnie skosztować świątecznych specjałów. Żona, trochę bardziej milcząca, od środka rozrywana na tysiące kawałków z przyklejonym uśmiechem matczynej miłości, pomaga rozpakować prezenty… Życzeniem, o które błagałem Boga, była myśl „Boże nie odbieraj mi żony i syna”.

Od początku leczenia ziarnica złośliwa ma przewagę. Gdy tylko wyniki po kolejnych cyklach chemii zaczynają się poprawiać, zaraz potem pojawią się nowe ogniska… Chemoodporny typ, z którym najbardziej wyniszczająca chemia nie ma szans. Pozostaje mi ostatnia nadzieja – Adcetris, lek który jest dostępny, ale nie jest refundowany. Jego „dostępność” ogranicza ogromna kwota 600 000 złotych. Do badań klinicznych nie zostałem zakwalifikowany, gdyż jestem pacjentem po autoprzeszczepie. To ostatni sposób dzięki, któremu będę miał szansę wygrać. Może gdybym był sam, już dawno bym stracił siły do walki. Ale mam syna, dla którego chcę żyć.


Po powrocie ze szpitala na biurku czeka na Przemka cała sterta zabawek. Klocki do ułożenia, rozładowany pilot samochodziku, łamigłówki 3-latka, czekające na pomoc taty… Chce mi się płakać. Boję się, że przyjdzie dzień, w którym zabawki na biurku już nigdy nie zostaną przeze mnie naprawione, gdyż ze szpitala nie wrócę do domu… Już teraz widzę, że nasze rozłąki stają się coraz trudniejsze.  Po pobycie kilkudniowym synek w progu rzuca mi się na szyję i z radością pokazuje nową bajkę. Po kilkutygodniowej rozłące, gdy byłem przygotowywany do przeszczepu,  omija mnie ze spuszczoną głową, jakby nie rozpoznawał...



Nie zastanawiam się nad tym, co będzie za 15 lat, kiedy wreszcie nasz syn osiągnie pełnoletność, gdyż to zabiera mi jakże cenny czas, który możemy wykorzystać na wspólne spędzanie czasu teraz. Tyle jeszcze przed nami, wspólne odkrywanie pasji, smaków życia poznawanie… Syn jest zbyt mały, by zrozumieć, dlaczego tata poszedł do szpitala i już nigdy nie wrócił. W jego oczach jedyne, co będzie można dostrzec, to złamaną obietnice „Zawsze będę przy Tobie”…. Nie chcę w jego wspomnieniach istnieć w zdaniu „Mój tata MIAŁ raka”. Pragnę, by mnie zapamiętał, wspominał nasze wspólne chwile – chcę żyć dla syna. Pomóż mi zakupić dawkę leku, bym nie musiał przez raka opuścić rodziny. 

23 840,00 zł ( 3.97% )
Wsparły 944 osoby

Follow important campaigns