Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zaktualizuj przeglądarkę, by korzystać z tej strony bezpieczniej, szybciej i sprawniej.

Aktualizuj przeglądarkę

We use cookies and similar techniques on this site to enhance your user experience and ensure security, stability and performance of this website. Read more Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Privacy Policy .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

Rączka z rozerwanymi nerwami - potrzebny przeszczep

Szymon Kot
Zbiórka zakończona

Rączka z rozerwanymi nerwami - potrzebny przeszczep

23 400,00 zł ( 100% )
235 donors
Goal:

Przeszczep mięśnia lub nerwu barkowego

Szymon Kot
Białystok, podlaskie
Porażenie splotu barkowego
Starts at: 28 May 2015
Ends at: 19 July 2015

Result

Termin operacji rączki był wyznaczony na koniec czerwca, jednak z powodu zagrożenia ospą, został przeniesiony na 24 września 2015 roku.

We wrześniu już nic nie pokrzyżowało planów i rączka została zoperowana. Nie można powiedzieć, że ktoś spodziewał się cudów, chodziło o to, żeby rączka działała jak najlepiej - ale to, jak funkcjonuje, chyba można nazwać cudem i nie będzie to przesadą. Historia Szymka potoczyła się niesamowicie... Sami przeczytajcie.

- Kiedy Szymon miał 11 miesięcy i po pierwszej operacji przyjechaliśmy na rehabilitację do Dziekanowa, podczas ćwiczeń Dr. Grodner gwizdała mu piosenki, a Szymon lewa ręką wystukiwał rytm. - opowiadają rodzice chłopca. - Wtedy doktor powiedziała, że dziecko ma bardzo duże poczucie rytmu i faktycznie od tamtej pory zaczęliśmy go obserwować pod tym kątem.

Rodzice kupili Szymonowi perkusję - nie tylko po to, żeby rozwijał swój talent, bardziej traktowali to  jako rehabilitację operowanej rączki. Mało które dziecko potrafi tak wymiatać na perkusji, a co dopiero dziecko z uszkodzeniem splotu barkowego po dwóch operacjach rączki!

Description

W wielu wypadkach musimy się zgodzić na to, co niesie los. Los, siła wyższa, z którą nie można stanąć w cztery oczy i spytać: dlaczego? Której nie można wymierzyć policzka. Gdy odpowiedzialny jest los, nie ma winy człowieka. Tak jest wielu przypadkach, ale nie zawsze. Gdy zawini człowiek, a próbuje tą winę zrzucić na los - boli bardzo. Tak było w przypadku Szymka.

- Skoro pierwsze urodziła pani naturalnie, to i drugie da pani radę - na te słowa lekarza może brzmiące jak wyróżnienie, dodające odwagi, mama Szymka nie zareagowała radością. - Panie doktorze, ale Szymek waży 4 kg, pierwsze dziecko ważyło prawie kilogram mniej... Z porodu mama Szymka pamięta ból, okropny ból. - Przecież już rodziłam, niemożliwe, że wcześniej tak nie bolało. W pewnym momencie Szymek się zaklinował. Było widać główkę, ale utknął. Cisza, nikt nic nie mówił. Pamiętam to jedno spojrzenie na linii ordynator-położna, położna-ordynator. Już wtedy wiedziałam, że coś idzie nie tak. Na cesarkę było za późno, dziecko mogłoby się udusić. Już za chwilę lekarz wbijał łokcie w mój brzuch, a położna ciągnęła dziecko.

Szymon Kot

Wyszarpany Szymek wyglądał jak 3-miesięczne dziecko - był duży, co przecież było wiadomo już wcześniej. Lekarze oddali dziecko rodzicom z ogólną informacją, że jest "pewien problem", ale to już wyjaśni ortopeda. Określenie "pewien problem" zawsze budzi niepokój. Trudno zatem dziwić się ojcu, że zaczął dopytywać, o co chodzi. W odpowiedzi usłyszał tylko, żeby nie panikował.

Ortopeda wyjaśnił rodzicom, że nastąpił uraz okołoporodowy, w wyniku którego dziecko ma porażenie splotu barkowego. - Panie doktorze, co synek ma? Nie potrafiliśmy nawet tego powtórzyć. - Trochę się porehabilituje, trochę ponaświetla i maluch dojdzie do siebie - powiedział na odchodne lekarz. Przemilczał dyskretnie fakt, że Szymek ma niewładną rączkę. W końcu po co stresować rodziców? I tak z czasem do tego dojdą.

Doszli. Szybciej, niż ktokolwiek przypuszczał. Mama zauważyła to sama, jeszcze w szpitalu. - Szymkowi podczas porodu porozrywano nerwy. - mówi. - Wiem, jak to brzmi, ale to najbardziej obrazowa forma, by opowiedzieć o tym, w jakim stanie przyszedł na świat. I nie było to w żaden sposób spowodowane wadą rozwojową dziecka, ale - nazwijmy rzeczy po imieniu - partactwem lekarzy. Mocne słowa? Być może. Ale prawdziwe. Niestety.

Zaczęły się gorączkowe poszukiwania odpowiedzi na pytania z dziedzin zupełnie nieznanych. Skutek tych poszukiwań okazał się miażdżący - aby maluch mógł normalnie poruszać rączką, nie pomoże żadna rehabilitacja, chociaż będzie konieczna do końca życia. Potrzebny jest przeszczep nerwów splotu barkowego. 16 stycznia 2014 roku odbyła się operacja w klinice w Aachen w Niemczech. Operacja odbywała się pod mikroskopem, wymagała olbrzymiej precyzji - jeden zły ruch i wszystko mogło pójść na marne. Na szczęście udało się - przeszczepione nerwy, malutkie niteczki, pozwoliły Szymkowi zacząć zginać rączkę.

Szymon Kot

Szymek próbuje pokazać, jaki jest duży, jednak tylko lewą rączkę może unieść w górę. Prawa zatrzymuje się, nie ma nad nią kontroli. Nie może jej podnieść ani skierować w bok. Na rysunkach brata Szymka ta rączka jest zniekształcona, połamana. Powoduje też problemy z równowagą - gdy Szymek upadnie, nie jest w stanie się podnieść, nie może podeprzeć się na rączce. Podczas kolejnej konsultacji z Dr Bahmem okazało się, że Szymon potrzebuje kolejnej operacji, tym razem przeszczepu mięśnia lub nerwu barkowego. Termin był wyznaczony na koniec czerwca, jednak z powodu zagrożenia ospą, został przeniesiony na 24 września 2015 roku. Brakuje jeszcze ponad 20 tysięcy złotych, żeby operacja mogła się odbyć.

Co jest dla nas najtrudniejsze? To, że ta historia, niestety, jest prawdziwa. A przecież mogłoby jej nie być. Szymek mógł się urodzić przez cesarskie cięcie, mógł się urodzić w innym szpitalu. Czasu jednak nie cofniemy. Każdy popełnia błędy, jesteśmy tylko ludźmi, jednak najgorsze, gdy za te błędy musi płacić dziecko.

23 400,00 zł ( 100% )
235 donors

Follow important campaigns