Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zaktualizuj przeglądarkę, by korzystać z tej strony bezpieczniej, szybciej i sprawniej.

Aktualizuj przeglądarkę

We use cookies and similar techniques on this site to enhance your user experience and ensure security, stability and performance of this website. Read more Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Privacy Policy .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

Ostatnia rzecz, jaką mogę zrobić dla córki

Sandra Bitau
Zbiórka zakończona
39 304,48 zł ( 46% )
Wsparło 1810 osób
Goal:

zgromadzenie środków na turnus rehabilitacyjny

Fundraising organizer: Fundacja VOTUM
Sandra Bitau, 23 years
Chełmno, kujawsko-pomorskie
śpiączka w wyniku niedotlenienia, Padaczka lekooporna, stan po tracheotomii, stan po założeniu PEG-a, niedowład spastyczny czterokończynowy
Starts at: 23 May 2016
Ends at: 23 August 2018

Result

Serdecznie dziękujemy  wszystkim którzy wsparli akcję zbiórki pieniędzy na rehabilitację Sandry . W szczególności darczyńcom ,ale także osobom ,które udostępniły mój profil . Każde wsparcie jest cenne . Dzięki waszemu wsparciu udało się wyjechać dwukrotnie do Centrum Rehabilitacji VOTUM w Krakowie ,oraz do Ośrodka Rehabilitacji Neurologicznej NEURON ,gdzie miała intensywną rehabilitację.

Stan Sandry nadal jest powiażny i wymaga wielkiej pracy. Tylko tak możemy jej pomóc. Wkróce będzie kolejna zbiórka, bo musimy wciąż walczyć o tę dziewczynę. 

Sandra Bitau

Description

Straciłam Sandrę, jaką pamiętam, ale zachowałam moje dziecko, o które teraz walczę. Inne matki cieszy, kiedy ich dzieci idą na studia, biorą ślub, zostają rodzicami. Uwierzcie mi, cieszy mnie tak samo, kiedy Sandra się uśmiechnie, kiedy spojrzy w moim kierunku, bo wiem, że gdzieś tam daleko jest wciąż ze mną a moją rolą do końca życia będzie walczyć, by ją wydostać. Pomóżcie nam walczyć dalej, sprawcie by nie cierpiała, od bólu jaki wywołują przykurcze mięśniu... To moje dziecko, które kocham nad życie...

Każdego ranka budzę się z nadzieją, że to będzie ten dzień. Dzień, w którym moje dziecko obudzi się wraz ze mną. Nie tylko po przespanej nocy, lecz po uśpionych ponad dwóch latach. Tyle bowiem minęło od chwili, kiedy Sandra postanowiła, że nie ma siły już żyć… Jak każda nastolatka Sandra miała swoje lepsze i gorsze chwile. Nikt nie przypuszczał, że w rzeczywistości zmagała się z głębokim cierpieniem emocjonalnym, które ostatecznie pchnęło moje kochane dziecko do tak strasznego czynu. Sandra otarła się o śmierć, ale dzięki pomocy swojej bliskiej przyjaciółki, nie straciła życia. Nikt nie widział dramatu, jaki rozgrywał się w jej głowie. Dlaczego to zrobiła? 

Sandra Bitau

Sandra jest karmiona dojelitowo, nie widzi, wymaga silnej i regularnej rehabilitacji, by nie czuła bólu, potrzebuje też bardzo dużo miłości. Niestety tylko to ostanie mogę jej zapewnić w każdej ilości. Pozostałe potrzeby realizuję wyłącznie przy wsparciu dobrych ludzi. Koszty są ogromne, a moje możliwości bardzo ograniczone. Dla matki to największy dramat, kiedy nie może zapewnić dzieciom wszystkiego, co jest im niezbędne. Sandra codziennie poddawana jest zajęciom ruchowym i stymulacjom. Pracuje dużo w domu, jednak największe efekty przynoszą intensywne turnusy rehabilitacyjne w Polskim Centrum Rehabilitacji Funkcjonalnej w Krakowie. To nic, że musimy jechać tam niemal przez całą Polskę. Ważne, że pod okiem znakomitych specjalistów Sandra robi postępy, a w nas rodzi się nowa nadzieja.

Sandra Bitau

–––––––––––––––––––––––––––––––––––

Wydałam na świat zdrowe dziecko, które cieszyło moje oczy, napawało dumą i radością. Teraz, gdy na nią patrzę, nie mogę uwierzyć, że skazała się na taki los. To moja kochana córeczka, która była pociechą, a została marzeniem, tylko wspomnieniem.

We wrześniu 2014 cierpienie emocjonalne zabiło w mojej córeczce chęć do życia. Postanowiła je zatrzymać w jednej chwili. Nie udało się, jedynie je spowolniła. Śmierć stanęła obok Sandry, otuliła ją swoim chłodem, ale nie zabrała. Do tragedii doszło w domu, koleżanka przyszła kilka minut za późno. Nikt nie widział dramatu jaki rozgrywał sie w jej głowie. Dlaczego to zrobiła? To pytanie będzie mi towarzyszyło za każdym razem gdy przytulam moje dziecko.

Silne niedotlenienie zawsze zwiastuje kłopoty. Sandra z silnym obrzękiem mózgu trafia na Oddział Intensywnej Terapii dla Dzieci w Toruniu. Z oddziału nie wyjdzie już o własnych siłach. Walka o jej życie, które okazało się, być najcenniejszym darem dla całej rodziny, rozpoczęła się na dobre. Ból był tak ogromny, że nie pozwalał funkcjonować. Z jednej strony w pamięci uśmiechnięta buzia Sandry, plany na życie a z drugiej, przed moimi zapłakanymi oczami ksiądz z ostatnim namaszczeniem i przerażająco silne ataki padaczki. Moje dziecko, o które tak dbałam, które kochałam, leżało teraz bez ruchu pod respiratorem.

Sandra Bitau

Przewartościowana rzeczywistość każe małe rzeczy postrzegać jak ta największe i najtrudniejsze. Obrzęk zaczął ustępować, zaczęły pojawiać się drobne odruchy. Cofający się kryzys odsłonił zniszczenie, jakie się dokonało. Dla mnie, matki potworny ból i płacz nad losem dziecka, któremu dałam życie, zdrowie i wiele, wiele lat życia. Z drugiej strony taka wielka wdzięczność za to, że nie chodzę na cmentarz, że mogę się przytulić, ucałować jej cieplutkie policzki, patrzeć jak śpi. Wszystkie próby wybudzenia Sandry ze śpiączki farmakologicznej, kończyły się źle. Gdy leki przestawały działać, moje dziecko zaczynało umierać. Ostatnia próba według lekarzy się powiodła. Teraz mam dziecko w stanie śpiączki mózgowej. Koniec leczenia!

Sandra Bitau

Życie uratowane i mogę zabrać moją Sandrunie do domu. Tylko że to nie ta sama dziewczynka. Kiedyś uśmiechnięta dzisiaj bez wyrazu, dawniej bystrze patrząca na świat, teraz ociemniała, skurczona w spastycznym napięciu. Gdy ją urodziłam, odebrałam ją ze szpitala taką jak teraz, nieporadną, zdaną na opiekę, bez szans na przeżycie beze mnie. 18 lat później wraca do domu ze mną moje małe, nieporadne dziecko po raz drugi. W klinice Budzik, do której trafiliśmy, uczyli mnie żyć z Sandrą w stanie wegetatywnym, czytać jej emocje, szukać komunikacji. Uczyłam się opieki, ale też nauczyłam się znajdować szczęście w tym, że jest ze mną, że reaguje. Życie mojej córki zatoczyło straszne koło i choć przetrwała, to wiem, że duża jej część nigdy już nie wróci. Ważne, że jest, że oddycha i że mogę się koło niej położyć.

Sandra Bitau

Była i jest moim dzieckiem, a każdy rodzic wie, że takie uczucia raz wzniecone, mogą jedynie zyskiwać na sile. Gdybym mogła cofnąć czas, wtedy bym cofnęła go dla innych matek, które tak jak ja wyrwały dzieci śmierci, a teraz goją ich rany. Wydałam na świat zdrowe dziecko, w którym pokładałam nadzieje. Teraz, choć sytuacja jest zupełnie inna, nadzieje są jeszcze większe.

Sandra jest karmiona dojelitowo, nie widzi, wymaga silnej i regularnej rehabilitacji, by nie czuła bólu, potrzebuje też bardzo dużo miłości. Niestety tylko to ostanie mogę jej zapewnić w każdej ilości. Na turnus rehabilitacyjny, po prostu nas już nie stać.

Ciągle wierzę, że Sandra się wybudzi, że dostanie drugą szansę, której dwa lata temu nie umiała dać sobie. Nie chcę żyć ze świadomością, że moja córka doszła już do ściany. Proszę, pomóżcie kupić dla Sandry szansę, którą wszyscy postaramy się wykorzystać.
 

39 304,48 zł ( 46% )
Wsparło 1810 osób
Czytasz archiwalną treść zamkniętej zbiórki.

Możesz wesprzeć aktualną zbiórkę.

Follow important campaigns