Your browser is out-of-date and some of the website features may not work properly.

Update your browser to use this website in a safer, faster and easier way.

Update your browser

On siepomaga.pl we use cookies and similar technologies (own and from third parties) for the purpose of, among others, the website proper performance, traffic analysis, matching campaigns, or the Foundation website according to your preferences. Read more Detailed rules for the use of cookies and their types are described in our Privacy Policy .

You can define the preferences for storing and accessing cookies in your web browser settings at any time.

If you continue to use the siepomaga.pl portal (e.g. scroll the portal page, close messages, click on the elements located outside messages) without changing privacy-related browser settings, you automatically give us the consent to letting us and cooperating entities use cookies and similar technologies. You can withdraw your consent at any time by changing your browser settings.

Małe serce, które ma dla kogo bić!

Antoni Plich
Campaign finished
Campaign goal:

operacja serca w Munster - III etap korekcji wady, ablacja

Antoni Plich
Mosina, wielkopolskie
wrodzona wada serca: serce jednokomorowe, częstoskurcz przedsionkowo-komorowy, złożone nadkomorowe zaburzenia rytmu serca, intermitujący zespół WPW
Starts on: 28 September 2016
Ends at: 14 December 2016

Campaign result

Antoś jest już po trzeciej operacji serca. W klinice w Munster spędził miesiąc - utrzymywała się wysoka tempteratura, w prawym płucu zbierał się płyn.

Po operacji połówka serca Antosia radzi sobie o wiele lepiej. Saturacje są na poziomie 98%, a usta w końcu mają piękny różowy kolor!

Dziękujemy!

Campaign description

Antoś urodził się z podwójnie wadliwym serduszkiem. A w zasadzie z jego połówką, która jest tykającą bombą. Jednokomorowe serce Antosia kurczy się w nieprawidłowy sposób, przez co jego życie jest stale zagrożone.


 

Antek nie zasypia na dłużej niż trzy godziny. Przyjmuje mnóstwo leków, dzięki którym jego serduszko bije, a które sprawiają, że jego sen jest niespokojny. Mama czuwa przy synku. Dłonią głaszcze klatkę piersiową maluszka. Matczyny gest, który ma też swoje drugie uzasadnienie. W ten sposób sprawdza, czy jej synek oddycha. Nasłuchuje, a pomiędzy uderzeniami serca, na ułamek sekundy wstrzymuje oddech.


Antoni Plich
 

Właśnie ta jedna połowa serca, która musi wystarczyć chłopcu na całe życie, stale jest w niebezpieczeństwie. Częstoskurcz przedsionkowo-komorowy nie pozwala na pewność, że serduszko będzie stabilnie biło. Jest to zaburzenie pracy serca, dla Antosia bardzo bolesne, które może być tragiczne w konsekwencjach. Kiedy dochodzi do ataku, chłopiec przeraźliwie płacze z bólu, sinieją mu nie tylko usta, ale także rączki i stopy, a jego malutkie ciałko staje się zimne niczym lód.

Od pewnego czasu ataki częstoskurczu są rzadsze, ale silniejsze. Ilość uderzeń serca wzrasta do niemal 300 na minutę! Chłopiec wymiotuje, jest wyczerpany… Częstoskurcz jest niebezpieczny. Jest jak bomba, która na razie tyka. Pewnego dnia może wybuchnąć, a wtedy jedyna połówka Antosiowego serca zostanie zniszczona.

Antoni Plich

Lekarze nie dawali Antosiowi szans. Mama miała nie donosić ciąży. Byli przekonani, że umrze, a jeśli cudem uda mu się przeżyć, będzie bardzo chory. Przygotowywali rodziców na narodziny martwego chłopca z zespołem Downa. Antoś zaskoczył wszystkich. Chociaż nie oddychał samodzielnie przez dwa tygodnie, a jego serce naznaczone jest wadą wrodzoną, przeżył i rośnie zdrowo!

Antek ma za sobą dwie operacje - zespolenie systemowo-płucne i zespolenie Glenna. Obie przeszedł w Polsce i obie były dla niego istnym koszmarem. Pierwszy raz trafił na stół operacyjny, kiedy miał zaledwie tydzień. Lekarze operowali, ale nastawieni byli na śmierć dziecka. Przy drugiej operacji było podobnie, jednak sytuację skomplikował fakt, że Antoś miał ponad rok. Odczuwał niepokój rodziców, a szpitalne ściany napawały go lękiem. Do dziś płacze na widok białych fartuchów. Drży z przerażenia.

Zbliża się termin, w którym wykonać należy trzeci, ostatni etap korekty wady - zabieg metodą Fontana. Antoś uzyskał kwalifikację! Operacja będzie mogła zostać wykonana w Munster, magicznym miejscu, które sprawia, że dzieci wracają do domu zdrowe, a ich małe serca biją bez zarzutu.


Antoni Plich
 

Planowany termin wyjazdu do Munster to początek 2017 roku. Operacja metodą Fontana najprawdopodobniej połączona zostanie z ablacją - zabiegiem, który zniszczy nieprawidłowe ogniska generujące impulsy w sercu Antka i sprawi, że zacznie ono prawidłowo bić. Ostateczna decyzja zostanie podjęta po cewnikowaniu serduszka. Antoś potrzebuje tego wyjazdu. Jego odporność jest praktycznie zerowa, nieustannie choruje. Jeśli dzieci umierają po operacji, w Polsce najczęściej jest to efekt zapalenia płuc. Stan zdrowia Antka jest skomplikowany, stanowi wyzwanie. Potrzebna jest najlepsza opieka z możliwych. Trzeba zminimalizować ryzyko do minimum.


 

Chcemy, aby profesor Malec zoperował naszego synka. W Polsce od dwóch lat stale słyszymy, że nasze dziecko nie przeżyje, że wada jest zbyt skomplikowana i mamy przygotować się na śmierć. Naprawdę nie mamy sił, aby przeżywać to piekło kolejny raz. Specjaliści z kliniki w Munster dali nam nadzieję i mają plan. Plan, którego serce Antka bardzo potrzebuje. A przysięgam, że moje serce pęknie, jeśli jeszcze raz usłyszę, że mój syn umrze.



Antoś wkrótce skończy 2 latka, a ja obecnie jestem w drugiej ciąży. Mam przeczucie, że to będzie dziewczynka. Nie wyobrażam sobie, abym mogła ich stracić. Antek musi żyć, aby być starszym bratem, aby wychowywać się w szczęśliwym domu wraz z małą istotą, którą noszę pod sercem. Trzeci etap korekcji wady - tylko tyle nas od tego dzieli. Proszę, pomóż naszej rodzinie być razem.

You are reading the archived version of the campaign.

The content may contain out-of-date information about the Person in need.

Follow important campaigns