Czas do poniedziałku❗️Dramatyczna walka o życie dziecka trwa

Closed
Charity collection verified by the Siepomaga Foundation
Supported by 3,451 people
132,786.01 zł (108.68%)
Goal
Pilny specjalistyczny lotniczy transport medyczny

Piotruś Pyszno , 2 years

Wilamowice

Wada serca HLHS - zespół niedorozwoju lewego serca

Started: 01 July 2019
Ends: 08 July 2019

Poprzednie zbiórki

865,743 zł (100.04%)
operacja serca i leczenie ratujące życie w Klinice Uniwersyteckiej w Munster

31,140

08.11.2018 - 01.07.2019

operacja serca i leczenie ratujące życie w Klinice Uniwersyteckiej w Munster

31,140

865,743 zł

08.11.2018 - 01.07.2019

342,630.74 zł (100.65%)
Poród i ratująca życie operacja wady serca w niemieckiej klinice w Munster

12,893

23.06.2018 - 04.09.2018

Poród i ratująca życie operacja wady serca w niemieckiej klinice w Munster

12,893

342,630.74 zł

23.06.2018 - 04.09.2018

Zobacz wszystkie poprzednie zbiórki

Dramatyczna sytuacja! Mamy tylko kilkanaście godzin na uratowanie tego dziecka!
Stan Piotrusia dramatycznie się pogorszył! Od 5 dni lekarze walczą o jego życie!

Operacja ratująca życie Piotrusia musi się odbyć jak najszybciej! 

Liczą się godziny – potrzebny jest specjalny, medyczny transport lotniczy, by mogło dojść do operacji!

Piotruś Pyszno

To zdjęcie zrobiono niedługo przed tym, jak stan Piotrusia nagle i dramatycznie się pogorszył. Nasz ukochany synek już piątą dobę walczy o życie! 

Tak bardzo się boimy, że nie zdążymy na czas, że stracimy nasze ukochane dziecko.

Telefon zadzwonił w piątek rano przed godz. 9.00. Jest szansa – przyjęcie Piotrusia w szpitalu w Munster będzie możliwe już wnajbliższy poniedziałek, 8 lipca! 

Wiemy, że stan Piotrusia jest skrajnie ciężki, każda decyzja może być dramatyczna w skutkach, każda obarczona jest potężnym ryzykiem. 

Zabieramy nasze dziecko do lekarzy, którzy jak nikt inny znają jego serce i którzy w przeszłości wywalczyli już dla niego życie.

Błagamy Was o pomoc, dzięki której będziemy mogli uratować życie naszego dziecka! Jeszcze bardziej prosimy Was o modlitwę. Módlcie się za naszego synka, żeby wytrzymał, żeby szczęśliwie dotarł do kliniki w Munster, to teraz jest najważniejsze!

Piotruś Pyszno

Nic nie zapowiadało dramatu, który rozpoczął się w niedziele 30 czerwca. Chłopiec zaczął wymiotować a zaniepokojeni tym rodzice, mając na uwadze upały, jakie towarzyszą nam w ostatnich dniach, w obawie o ryzyko odwodnienia udali się z dzieckiem na SOR krakowskiego szpitala dziecięcego.

Piotruś został zbadany i faktycznie okazało się, że trzeba podłączyć kroplówkę – uzupełnić płyny i elektrolity. Po tej kroplówce chłopiec poczuł się dużo lepiej, wydawało się, że wszystko jest już w porządku i po krótkiej obserwacji będzie mógł wrócić do domu. Kolejne informacje były jednak dramatyczne. Wezwany na konsultację kardiolog zrobił echo serca, okazało się, że serce pracuje  bardzo źle a Piotruś musi zostać w szpitalu. W przeciągu kilkudziesięciu minut zawalił się cały, tak niedawno posklejany na nowo świat.

Piotruś trafił od razu na OIOM, gdzie lekarze od tamtego czasu walczą o jego życie, jest usypiany lekami, dożylnie otrzymuje leki, które mają pomóc mu się ustabilizować. Najważniejsze, by teraz, jak najszybciej zabrać synka do prof. Malca i doc. Januszewskiej, którzy wielokrotnie ratowali już Piotrusiowi życie.

Niestety na drodze do tego stoi ogromna przeszkoda – bardzo zły stan dziecka wymaga specjalistycznego transportu lotniczego, na który nie ma pieniędzy!

Piotruś Pyszno

Już wiele razy pomogliście ocalić tego chłopca. Piotruś swoje życie zawdzięcza Profesorowi Malcowi i wielu wspaniałym lekarzom, których spotkał na swojej drodze. Jeszcze kilka miesięcy temu Rodzice Piotrusia pisali:

"W Munster przeżyliśmy najpiękniejsze chwile w życiu – takie jak ta, w której Piotruś przyszedł na świat, gdy po raz pierwszy mogliśmy go trzymać w ramionach… Były też chwile pełne grozy… Jak ta, w której stan Piotrusia nagle się pogorszył i lekarze podjęli decyzję, że konieczna jest natychmiastowa operacja, by ratować jego życie.

Przez ten czas musieliśmy zapomnieć o tym, co to wstyd – schować dumę do kieszeni, by prosić Was o pomoc… Czasami zapominaliśmy też, co to czas – dni zlewały się w jedno, w szpitalu czas płynie inaczej. Nie ma dni tygodnia, są tylko badania, konsultacje, obchody, godziny podawania leków…

Nauczyliśmy się, czym jest prawdziwy strach – strach o życie dziecka. Nauczyliśmy się, czym jest nadzieja – wtedy, gdy wydawało się, że z Piotrusiem jest lepiej, że wrócimy do domu… Niestety, za każdym razem nadzieja znikała… W chwili, gdy myśleliśmy, że opuścimy szpital, stan Piotrusia pogarszał się. Nowy Rok witaliśmy na oddziale kardiologii, który znamy już jak własną kieszeń…

W połowie stycznia stan naszego synka zaczął się poprawiać… Z oddziału kardiologii trafiliśmy do Familienhaus, Piotruś jednak wciąż był pod opieką szpitala, codziennie byliśmy z nim na badaniach kontrolnych. Mieliśmy tylko 2 życzenia – by Piotruś żył, by nic mu nie zagrażało, a jego serduszko biło równym, jednostajnym rytmem, melodią życia… I byśmy wrócili do domu."

Dziś, przeżywamy znów te same chwile grozy, Znów godziny pokażą, czy życie Piotrusia może trwać. Bardzo się boimy, ale jesteśmy pełni nadziei – to w tej chwili wszystko, co mamy. Zostało kilkanaście godzin, dlatego musimy zrobić wszystko, co się da, by wreszcie wygrać ze śmiercią!

Charity collection verified by the Siepomaga Foundation
Supported by 3,451 people
132,786.01 zł (108.68%)