Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zaktualizuj przeglądarkę, by korzystać z tej strony bezpieczniej, szybciej i sprawniej.

Aktualizuj przeglądarkę

We use cookies and similar techniques on this site to enhance your user experience and ensure security, stability and performance of this website. Read more Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Privacy Policy .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

Wojna z rakiem trwa - pomóż uratować Kacperka!

Kacper Grajdek

Wojna z rakiem trwa - pomóż uratować Kacperka!

54 167,00 zł ( 13.52% )
1343 donors
Goal:

immunoterapia w klinice w Kolonii - II etap leczenia

Alternative medicine
Fundraising organizer: Fundacja Pomóc Więcej
Kacper Grajdek
Ruda Śląska, śląskie
Glejak wielopostaciowy
Starts at: 17 December 2018
Ends at: 19 April 2019

Previous campaigns:

Kacper Grajdek
141 668,00 zł ( 101.53% )
8142 supporters
26.10.2018 - 28.11.2018

immunoterapia w klinice w Kolonii

141 668,00 zł ( 101.53% )

immunoterapia w klinice w Kolonii

Result

Kacper Grajdek

Description

To nie jest fair... Dlaczego to tak niesprawiedliwe? Kacper powinien właśnie być na lekcjach. Albo wracać ze szkoły i zabierać się za odrabianie pracy domowej. Albo po prostu, jak każdy 9-latek, bawić się z kolegami na podwórku. Jeszcze w sierpniu tak było… Nagle jednak rak, glejak wielopostaciowy zniszczył jego dzieciństwo i spustoszył życie naszej rodziny. Dzisiaj każdy dzień jest rozpaczliwą walką o to by Kacper nie zgasł na zawsze. Szpitale, ból, chemia, badania… Z pomocą wielu dobrych serc udało nam się uzbierać fundusze na pierwszy etap specjalistycznego leczenia w Niemczech. To jednak nie koniec, bo potrzebny będzie kolejny, 6-miesięczny...

Kacper Grajdek

Nasz dramat ma swój początek 15 sierpnia. Wtedy na wycieczce w górach Kacper zaczyna uskarżać się na ból głowy, a po nim przychodzi atak padaczki i niedowład lewostronny. Zabiera go pogotowie. W szpitalu wykonują badanie tomografem komputerowym, żeby wykluczyć guza… Myślę sobie - jakiego guza? Przecież Kacper był okazem zdrowia, nie miał żadnych podejrzanych objawów. Lekarka szybko informuje nas, że wyniki badania potwierdzają jej obawy - trzeba zrobić dodatkowo rezonans. Kacper trafia na oddział neurologiczny i tam zaczyna się kolejny koszmar…

Diagnostyka przeciąga się w nieskończoność. Czuwamy codziennie przy łóżku naszego dziecka i wciąż nie wiemy z czym walczymy. Odchodzimy od zmysłów, tej mieszaniny strachu i niepewności nie da się opisać słowami. Pierwszy rezonans przynosi dobre wieści. Lekarze podejrzewają “tylko” udar i tak też Kacper jest leczony. Jak się później okazuje - błędnie. 14 września, po trzecim rezonansie otrzymujemy ostateczną wersję diagnozy: glejak. Najgorszy z potworów o wysokim stopniu złośliwości. Trzeba operować. Natychmiast!

Kacper Grajdek

Zabierają go na zabieg 18 września. Tłumaczymy Kacperkowi, że będzie musiał na chwilę zasnąć, a pan doktor w tym czasie wyleczy jego główkę. Żegnamy się, on zaraz zniknie za drzwiami, my też chcielibyśmy na ten czas zniknąć. Każda minuta trwa wieczność, nie wiemy co ze sobą zrobić. Leżeć, stać, siedzieć? Nic już od nas nie zależy, wszystko w rękach lekarzy.

Jednego guza z płata czołowo-skroniowego udaje się usunąć. Pozostaje jeszcze drugi, nieoperacyjny, ale mamy nadzieję, że najgorsze już za nami. Kacperek się wybudza, poznaje nas. Znowu jesteśmy razem. Wycięty guz zostaje poddany badaniom histopatologicznym. Niestety, nadchodzi 27 września i nasz popękany od dwóch miesięcy świat rozpada się na milion kawałków…

Profesor prosi nas na rozmowę i przekazuje wyniki badań. Glioblastoma IV stopnia - glejak wielopostaciowy. Okrutny złoczyńca i piekielnie złośliwy. Wchodziliśmy do gabinetu pełni wiary, wychodzimy niemal na kolanach. Zdruzgotani, sponiewierani, właściwie starci z powierzchni ziemi. Koszmar miał się zaraz skończyć, a on dopiero rozkręca się na dobre. Myśl, która odbiera oddech, zatrzymuje serce - nasze dziecko, jedyny syn, który jeszcze niedawno cieszył się wakacjami, umiera…

Kacper Grajdek

W Polsce zaproponowano nam jedynie leczenie paliatywne. Bilet w jedną stronę. Wywieszenie białej flagi i oczekiwanie na najgorsze. Kacper jest naszym jedynym dzieckiem, nie możemy bezczynnie patrzeć na to jak powoli odchodzi, dlatego zaczęliśmy szukać pomocy wszędzie, gdzie się da. Po 2 tygodniach szukania dniami i nocami informacji w Internecie, znaleźliśmy niemiecką klinikę, która zaoferowała pomoc. Co więcej, poznaliśmy człowieka z podobnie zaawansowanym glejakiem, jak u Kacpra, który 7 lat temu leczył się w tej klinice i wciąż chodzi po świecie. Ile byśmy dali, żeby nasz syn dostał te kolejne lata życia…

Na przełomie października i listopada byliśmy już w Niemczech. Wydawało nam się, że wszystko podąża w dobrą stronę, kiedy nagle Kacperek zaczął skarżyć się na drętwienie lewej ręki. Myśleliśmy, że to z powodu igły, ale okazało się, że to wina guza… Znowu zaczął rosnąć. 16 listopada - atak padaczki, zabrało go pogotowie. W szpitalu, po przeprowadzeniu badania tomografem komputerowym, okazało się, że konieczna będzie kolejna operacja…

Kacper Grajdek

Guz został wycięty 23 listopada, teraz trwają naświetlania. Osiem mamy już za sobą. Wszystkich łącznie przewidziano 30 i mają się skończyć na przełomie stycznia i lutego. Wtedy też wrócimy do Niemiec, żeby podjąć się leczenia, na które przeprowadzona była pierwsza zbiórka.

Niestety, świadomi tego z jak bardzo nieprzewidywalną chorobą mierzy się Kacperek, już dzisiaj musimy patrzeć do przodu. Lekarze z Kolonii przygotowali dla nas kosztorys następnego, 6-miesięcznego etapu leczenia, które nastąpi już na wiosnę. Bardzo ważna jest ciągłość terapii, dlatego ośmielamy się prosić o dalszą pomoc i wsparcie dla naszego syna.

Agnieszka - mama

54 167,00 zł ( 13.52% )
1343 donors

Follow important campaigns