Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zaktualizuj przeglądarkę, by korzystać z tej strony bezpieczniej, szybciej i sprawniej.

Aktualizuj przeglądarkę

We use cookies and similar techniques on this site to enhance your user experience and ensure security, stability and performance of this website. Read more Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Privacy Policy .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

Tak bardzo boję się, że go stracę... Błagam, pomóż uratować Kacperka przed rakiem!

Kacper Grajdek
141 668,00 zł ( 101.53% )
8142 donors
Goal:

immunoterapia w klinice w Kolonii

Alternative medicine
Fundraising organizer: Fundacja Pomóc Więcej
Kacper Grajdek, 11 years
Ruda Śląska, śląskie
Glejak wielopostaciowy
Starts at: 26 October 2018
Ends at: 28 November 2018

Result

Kacper Grajdek

Description

To nie jest fair... Dlaczego to tak niesprawiedliwe? Kacper powinien właśnie być na lekcjach. Albo wracać ze szkoły i zabierać się za odrabianie pracy domowej. Albo po prostu, jak każdy 9-latek, bawić się z kolegami na podwórku. Jeszcze w sierpniu tak było… Nagle jednak rak, glejak wielopostaciowy zniszczył jego dzieciństwo i spustoszył życie naszej rodziny. Dzisiaj każdy dzień jest rozpaczliwą walką o to by Kacper nie zgasł na zawsze. Szpitale, ból, chemia, badania… Szukamy ratunku w Niemczech, bo w Polsce pozostało nam już jedynie czekanie na śmierć… 

Kacper Grajdek


Nasz dramat ma swój początek 15 sierpnia. Wtedy na wycieczce w górach Kacper zaczyna uskarżać się na ból głowy, a po nim przychodzi atak padaczki i niedowład lewostronny. Zabiera go pogotowie. W szpitalu wykonują badanie tomografem komputerowym, żeby wykluczyć guza… Myślę sobie - jakiego guza? Przecież Kacper był okazem zdrowia, nie miał żadnych podejrzanych objawów. Lekarka szybko informuje nas, że wyniki badania potwierdzają jej obawy - trzeba zrobić dodatkowo rezonans. Kacper trafia na oddział neurologiczny i tam zaczyna się kolejny koszmar…

Diagnostyka przeciąga się w nieskończoność. Czuwamy codziennie przy łóżku naszego dziecka i wciąż nie wiemy z czym walczymy. Odchodzimy od zmysłów, tej mieszaniny strachu i niepewności nie da się opisać słowami. Pierwszy rezonans przynosi dobre wieści. Lekarze podejrzewają “tylko” udar i tak też Kacper jest leczony. Jak się później okazuje - błędnie. 14 września, po trzecim rezonansie otrzymujemy ostateczną wersję diagnozy: glejak. Najgorszy z potworów o wysokim stopniu złośliwości. Trzeba operować. Natychmiast!

Kacper Grajdek


Zabierają go na zabieg 18 września. Tłumaczymy Kacperkowi, że będzie musiał na chwilę zasnąć, a pan doktor w tym czasie wyleczy jego główkę. Żegnamy się, on zaraz zniknie za drzwiami, my też chcielibyśmy na ten czas zniknąć. Każda minuta trwa wieczność, nie wiemy co ze sobą zrobić. Leżeć, stać, siedzieć? Nic już od nas nie zależy, wszystko w rękach lekarzy.


Jednego guza z płata czołowo-skroniowego udaje się usunąć. Pozostaje jeszcze drugi, nieoperacyjny, ale mamy nadzieję, że najgorsze już za nami. Kacperek się wybudza, poznaje nas. Znowu jesteśmy razem. Wycięty guz zostaje poddany badaniom histopatologicznym. Niestety, nadchodzi 27 września i nasz popękany od dwóch miesięcy świat rozpada się na milion kawałków…

Kacper Grajdek


Profesor prosi nas na rozmowę i przekazuje wyniki badań. Glioblastoma IV stopnia - glejak wielopostaciowy. Okrutny złoczyńca i piekielnie złośliwy. Wchodziliśmy do gabinetu pełni wiary, wychodzimy niemal na kolanach. Zdruzgotani, sponiewierani, właściwie starci z powierzchni ziemi. Koszmar miał się zaraz skończyć, a on dopiero rozkręca się na dobre. Myśl, która odbiera oddech, zatrzymuje serce - nasze dziecko, jedyny syn, który jeszcze niedawno cieszył się wakacjami, umiera…

W Polsce zaproponowano nam jedynie leczenie paliatywne. Bilet w jedną stronę. Wywieszenie białej flagi i oczekiwanie na najgorsze. Kacper jest naszym jedynym dzieckiem, nie możemy bezczynnie patrzeć na to jak powoli odchodzi, dlatego zaczęliśmy szukać pomocy wszędzie, gdzie się da. Po 2 tygodniach szukania dniami i nocami informacji w Internecie, znaleźliśmy niemiecką klinikę, która zaoferowała pomoc. Co więcej, poznaliśmy człowieka z podobnie zaawansowanym glejakiem, jak u Kacpra, który 7 lat temu leczył się w tej klinice i wciąż chodzi po świecie. Ile byśmy dali, żeby nasz syn dostał te kolejne lata życia… Niestety, koszt leczenia w Niemczech, nie licząc transportu i pobytu na miejscu, to ponad pół miliona złotych. Kosmiczne pieniądze, których nie mamy, dlatego prosimy o pomoc…

Leczenie zaplanowano na 3 miesiące. Wracamy właśnie po pierwszym etapie do Polski. Na następny mamy się udać 5 listopada. Tamtejsi specjaliści dali nam coś bezcennego - żywą nadzieję na uratowanie Kacperka. Chwyciliśmy się jej, jak tonący chwyta brzytwy. Musimy zrobić wszystko co możliwe, a nawet więcej. Dla niego, dla naszego synka… Prosimy, błagamy… Bądźcie z nami, dajcie nam siłę, że to jeszcze nie jego moment. Nie czas na umieranie...

Agnieszka - mama Kacpra

141 668,00 zł ( 101.53% )
8142 donors
Czytasz archiwalną treść zbiórki.

Przejdź na najnowszą zbiórkę Potrzebującego.

Follow important campaigns