Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zaktualizuj przeglądarkę, by korzystać z tej strony bezpieczniej, szybciej i sprawniej.

Aktualizuj przeglądarkę

We use cookies and similar techniques on this site to enhance your user experience and ensure security, stability and performance of this website. Read more Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Privacy Policy .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

Może kiedyś pójdę z córką na spacer

Tomek Gałka
Zbiórka zakończona
6 840,00 zł ( 100% )
Wsparło 186 osób
Goal:

Podnośnik przywannowy

Fundraising organizer: Fundacja Wchodzę w To
Tomek Gałka, 42 years
Sosnowiec, śląskie
Niedowład czterokończynowy na skutek pęknięcia tętniaka w głowie
Starts at: 01 October 2014
Ends at: 18 March 2015

Result

Dziękujemy za pomoc Tomkowi i jego rodzinie. Tętniak, który niespodziewanie pękł w jego głowie, do tej pory nie pozwala wrócić do dawnego życia. Czy kiedyś pozwoli? Tego nadal nie wiemy. Dla nich najważniejsze jest, że są razem, chociaż nie jest łatwo. W dalszym ciągu Tomek wierzy, że kiedyś pójdzie z córką na spacer. My też w to wierzymy!

Niestety, nie kupiliśmy podnośnika, gdyż okazało się, że gabaryty tego urządzenia ani też podobnego typu nie pozwoliłyby na swobodne używanie łazienki. Pieniądze ze zbiórki przeznaczyliśmy na opłacenie rehabilitacji w Ośrodku Rehabilitacyjnym w Mysłowicach.

- Rehabilitacja przynosi efekty przede wszystkim w postaci tego, że nie pogarsza się stan zdrowia męża. - mówi Agnieszka, żona Tomka. - Niestety, spektakularnych efektów nie widać i nie wiemy, dlaczego się tak dzieje, ale oczywiście walczymy dalej.

Rodzinie Tomka życzymy nieustającej wiary w to, że będzie coraz lepiej, że ten wymarzony wspólny spacer bez wózka, a na własnych nogach, będzie kiedyś możliwy.

Description

3 stycznia 2009 roku, w jednej chwili, moje życie oraz życie mojej żony i córki już na zawsze się zmieniło... 29-letni Tomek od rana skarżył się na dolegliwości żołądkowe. W końcu jego żona postanowiła pójść do apteki po jakieś lekarstwo. Wzięła ze sobą wózek z córeczką. Nie było ich 15, może 20 minut. Po powrocie zastały Tomka leżącego w łazience w kałuży krwi. Co się stało? Nie było ich tylko chwilę. Karetka zjawiła się po 10 minutach.

Na skutek pęknięcia tętniaka w głowie powstał ogromny krwiak, który pustoszył prawą półkulę mózgu. W chwili przyjazdu do szpitala Tomek dostał 4 punkty w skali Glasgow... 2 punkty oznaczają śmierć mózgową. Lekarze podjęli decyzję o natychmiastowej interwencji. Na szczęście tego dnia wszyscy potrzebni lekarze akurat byli, był też dostępny sprzet do cięcia czaszki. Operacja się udała jednak szanse na to, że przeżyje, wynosiły 10%. Mało. Następnego dnia stan Tomka gwałtownie się pogorszył, wydawało się, że nie będzie w tych szczęśliwych 10% szans na życie, jednak lekarze walczyli - usunęli krwiaka.

Na skutek pęknięcia naczynia został uszkodzony prawy płat czołowo-skroniowy. - Jeśli przeżyje, na pewno nie odzyska przytomności. - lekarze byli jednomyślni. - Ma głęboki niedowład czterokończynowy, nigdy nie będzie chodził i nigdy nie będzie w stanie funkcjonować. To stan wegetatywny, roślinka. Z medycznego punktu widzenia niemożliwe jest, żeby  się obudził i odzyskał świadomość. Ale żona i córka Tomka nie przyjmowały do wiadomości takiego punktu widzenia. Zaczęły na własną rękę wybudzać Tomka. Żona Tomka przeczytała na forach, że należy go zbombardować bodźcami. Zaczyna od ulubionej muzyki. Nagrywała wszystko, co Tomek lubił i puszczała mu godzinami - nawet przyśpiewki meczowe ulubionego klubu Tomka, Zagłębia Sosnowiec. Gdy okazało się, że mogą pomóc zapachy, przynosiła do szpitala ogórki kiszone, bo Tomek je lubił. - Traci pani czas, to na nic. On nie kontaktuje. - słyszała zwątpienie w głosie ordynatora, które przeszło, gdy po 3 tygodniach Tomek uścisnął mu rękę :)

Czy piosenki, zapachy pomogły wybudzić Tomka? Nie wiadomo. Po wybudzeniu Tomek był bardzo słaby, jednak postanowił zrobić wszystko, żeby osiągnąć jak największą sprawność. - Tak mijają kolejne dni, miesiące i lata…. - mówi. - Jeżdżę na różne turnusy rehabilitacyjne, bardzo dużo i intensywnie ćwiczę w domu, robię postępy ale proces rehabilitacji neurologicznej jest bardzo, bardzo powolny, czasem aż niewidoczny. Każde ćwiczenie powtarzane po kilkaset razy daje szansę, że mój mózg zapamięta nowe funkcje.

Chcielibyśmy odciążyć żonę i córkę w codziennej pielęgnacji Tomka. I to dosłownie - ponieważ jest im trudno zwłaszcza w sytuacjach, gdy trzeba Tomka podnieść, przenieść. Jego 183 cm wzrostu kontra 158 cm żony. Najgorzej jest podczas kąpieli, dlatego chcielibyśmy zebrać pieniądze na podnośnik przywannowy.

- 5 lat już jestem na wózku inwalidzkim, mam lewostronny niedowład ciała i  nie jestem w stanie egzystować samodzielnie.- mówi Tomek. - Każdego dnia musi mi ktoś pomagać podnieść się z łóżka, przesiąść na wózek, nie umiem wielu rzeczy, ale ŻYJĘ! Może kiedyś nawet będę chodził i pójdę z córką na spacer…

6 840,00 zł ( 100% )
Wsparło 186 osób
Czytasz archiwalną treść zbiórki.

Przejdź na najnowszą zbiórkę Potrzebującego.

Follow important campaigns