Wyczarujmy paluszki dla Miłosza

Grażyna Riemer
organizator skarbonki

Miłosz jest najmłodszym dzieckiem Państwa Kościelniaków. Jego mama chciałaby, by jego życie było pozbawione bólu i cierpienia. Otacza go miłością, ale podświadomie wie, że ona sama nie wystarczy, by zapewnić maluszkowi szczęśliwe życie. Chłopczyk urodził się bez palców w lewej rączce. Jego najbliżsi boją się tego, że w przyszłości maleństwo będzie wytykane palcami i postrzegane przez pryzmat niepełnosprawności. W tej chwili maluszek ma zdeformowaną dłoń, ale tę sytuację można odwrócić. Dzień narodzin Miłoszka miał być najpiękniejszym dniem w życiu całej rodziny. Jednak, gdy nadeszła ta najważniejsza chwila wszystko było nie tak, jak być powinno. Najpierw poród opóźniał się, a potem zdecydowano o jego wywołaniu z powodu odklejenia łożyska. To były najstraszniejsze chwile w życiu jego mamy. Mimo ciężkiego porodu chłopczyk pojawił się na świecie, choć niewiele brakowało, by zmarł. Oczy mamy wypełniły się łzami, bo wreszcie mogła zobaczyć ukochanego synka i policzyć jego paluszki. Niestety tylko w prawej rączce. W lewej ich nie było. Nie wykształciły się. To był cios, na który rodzina nie była przygotowana. Idealny świat rozpadł się w jednej chwili niczym domek z kart. Mama Miłoszka pierwsze chwile po narodzinach synka przetrwała jedynie dzięki środkom uspokajającym, ale zdołała sobie przypomnieć dzień badania USG. O ile w wypadku starszych dzieci lekarz liczył paluszki, o tyle w tym wypadku tego nie robił. Mama Miłosza zastanawia się, czy już wtedy było wiadomo, że jej najmłodszy synek urodzi się z deformacją dłoni. Te wydarzenia sprawiły, że wszyscy zadają sobie jedno pytanie: „dlaczego?". Rodzina chciałaby, żeby to był tylko zły sen, ale niestety tak nie jest. Najbliżsi dziecka nie mogą pogodzić się z tym, co się stało. Najgorsza w tym wszystkim jest bezsilność, ponieważ każdemu rodzicowi w takim momencie wydaje się, że nie jest w stanie pomóc ukochanemu dziecku. Na szczęście rodzice chłopca się nie poddali i po wielu próbach udało im się dostać na konsultację do prof. Paleya, który powiedział, że dla chłopca jest nadzieja. Jest nią operacja rekonstrukcyjna polegająca na przeszczepieniu dwóch palców z każdej ze stóp. Ubytki zostaną wypełnione chrząstkami. Dzięki temu Miłoszek otrzyma nowe stópki, a część pobrana z palca u nóżki będzie rosła w rączce. Tak powstaną nowe palce, a zdeformowana rączka zyska szansę na sprawność. Niestety nadzieja dla Miłoszka bardzo dużo kosztuje, a czasu też jest mało. Operacja powinna się odbyć, nim Miłosz skończy 14 miesięcy. Wtedy daje najlepsze efekty. Niestety przeszkodą są pieniądze, które w tej chwili tworzą mur nie do przebicia, dlatego rodzice chłopczyka proszą dobre anioły o pomoc w jego rozbiciu. Ja też chcę zostać dobrym duszkiem Miłoszka i proszę wszystkich ludzi dobrej woli o pomoc w UDOSTĘPNIANIU. Chciałabym spełnić marzenie Miłoszka o nowej rączce, dokładając do czekającej go operacji swoją cegiełkę, ale bym mogła to zrobić, muszę dotrzeć z tą historią do co najmniej 1000 innych dobrych aniołów, które pomogą mi wysłać chłopca do USA. Tam na Miłoszka czeka nadzieja na lepsze jutro. Jest nim życie bez piętna niepełnosprawności, która pociąga za sobą inność. Nie jest ona zła, ale myślę, że żadne dziecko nie chce być inne, lecz takie samo, jak rówieśnicy.

 

Wsparli

9 zł

Monika

10 zł

irena

Moje gratulacje dla mamy i Miłosza
50 zł

Gośka

6 zł

Halina

Wspieram- babcia Hala
25 zł

Izabela Frąckowiak

Darowizny trafiają bezpośrednio na zbiórkę charytatywną:
Supported by 5 people
100 zł (10%)