Your browser is out-of-date and some of the website features may not work properly.

Update your browser to use this website in a safer, faster and easier way.

Update your browser

On siepomaga.pl we use cookies and similar technologies (own and from third parties) for the purpose of, among others, the website proper performance, traffic analysis, matching campaigns, or the Foundation website according to your preferences. Read more Detailed rules for the use of cookies and their types are described in our Privacy Policy .

You can define the preferences for storing and accessing cookies in your web browser settings at any time.

If you continue to use the siepomaga.pl portal (e.g. scroll the portal page, close messages, click on the elements located outside messages) without changing privacy-related browser settings, you automatically give us the consent to letting us and cooperating entities use cookies and similar technologies. You can withdraw your consent at any time by changing your browser settings.

Złamane życie przez lekarzy

mama Kamila
Campaign finished

Złamane życie przez lekarzy

5 038,00 zł ( 100.76% )
Donated by 113 people
mama Kamila
Elbląg, warmińsko-mazurskie
Starts at: 18 March 2014
Ends at: 02 April 2014

Campaign result

Pieniążki ze zbiórki zostały przeznaczone na zajęcia usprawniające w prywatnym ośrodku rehabilitacyjnym i w domu, a także na zakup okularków gdyż w między czasie okazało się że Mikołaj ma problemy ze wzrokiem. Od dnia 7 lipca zaczynamy intensywny turnus rehabilitacyjny. Wszystkim darczyńcom z całego serca dziękujemy. Pragnę również poinformować o postępach w rozwoju Mikołaja- dziecko zaczyna samo stawać! Żartujemy iż ćwiczenia zamiast w nogi aby chodzić poszły w ręce (pchacz nie służy do chodzenia a podnoszenia.


 

Campaign description

Czy wydarzenia w naszym życiu nie są dla nas bardziej znaczące i wyjątkowe, im więcej potrzeba było przypadków, aby mogły nastąpić? Tylko owe przypadki mogą wyglądać jak wysłannicy losu i tylko one do nas przemawiają…


Mikuś to nasze oczko w głowie. Jest radosny, zawsze uśmiechnięty. Jego oczy są takie pełne nadziei. Nie zawsze tak było… Pierwsze chwile swojego życia przeszedł w ogromnym bólu i cierpieniu. Już sam poród był bardzo bolesny. Ale nie mówię tutaj o cierpieniu matki, które towarzyszy kobiecie w czasie akcji porodowej.  Tylko o męczarni, jaką musiał przejść nasz wspaniały maluszek. Łzy same napływają do oczu na wspomnienia tamtych chwil.
 

mama Kamila
 


Mikołaj od 26 tygodnia ciąży ułożony był nieprawidłowo, pośladkowo. Dlatego naturalny poród nie wchodził w rachubę, dla bezpieczeństwa maleństwa. Chyba dla każdego było to jasne, tylko nie dla lekarza, na którego miałam nieszczęście trafić podczas porodu. Wielokrotnie prosiłam o wykonanie cesarskiego cięcia. Jedyne, co usłyszałam to, że 90% kobiet prosi o cesarkę, a potem okazuje się, że rodzą naturalnie. Chciałam krzyczeć „Owszem, ale 90% dzieci jest prawidłowo ułożonych w łonie matki”. Żal ściska serce, gdy sobie pomyślę, że jednak to ja, a nie lekarz, miałam rację. Nastała panika podczas porodu Mikołajka. Zebrała się cała świta lekarzy, każdy z nich widział, co się dzieje, ale nikt nie wyrywał się, aby ratować moje dziecko. Maluch jakby wiedział, że dzieje się coś złego, jakby chciał się wycofać, zarzucił rączkę za siebie. Lekarz, niewiele myśląc, złamał w lewej rączce kość ramieniową podczas "wyciągania" dziecka. Nie usłyszałam krzyku, nie płakał, był siny. Nie oddychał…


Nie mogę cofnąć czasu. Nie wiem, jakby to było, gdyby poród odbierał inny lekarz. Jednak jestem święcie przekonana, że cierpienie, jakie spotkało mojego malutkiego synka, można było uniknąć. Prawa rączka bezwładnie wisiała. Jakby była doczepiona od zupełnie kogoś innego. Podczas kontrolnej wizyty pediatra zauważył, że poza złamaniem kości ramieniowej, pęknięty jest obojczyk, a także obrzęknięty splot barkowy. Rączka została w nieprawidłowy sposób „złożona”. Jedyne pytanie, jakie nam się nasuwało: „czy koszmar i cierpienie naszego dziecka kiedyś się skończy?”
 

mama Kamila
 

I tak rozpoczęliśmy intensywną rehabilitację naszego synka. Jak długo ona potrwa – tego nie wiemy. U Mikołaja zdiagnozowano mózgowe porażenie dziecięce i opóźniony rozwój psychoruchowy. Najważniejsze są pierwsze lata. Staramy się nie zmarnować ani jednego dnia. Już widać jego małe, wielkie sukcesy. Rozpoczął raczkowanie. Na jego malutkiej buźce wymalowany jest uśmiech od ucha do ucha. Jakby chciał nam powiedzieć „ja już raczkuję”.

Niestety, roczna intensywna rehabilitacja pochłonęła nasze wszystkie oszczędności. A rozwoju dziecka i przemijającego czasu nie da się przełożyć „na potem”. Nie da się również zatrzymać tej chwili, aby uzbierać potrzebną ilość pieniędzy. Dlatego zwracamy się do Was o pomoc.

Historia pełnego nadziei i radości w oczkach Mikołajka chwyciła nas za serca. Zróbmy wszystko, aby pamiątka połamanych chwil narodzin, wyprowadził się z ich życia jak najszybciej.

5 038,00 zł ( 100.76% )
Donated by 113 people

Follow important campaigns