Gdy po nocy nie nadchodzi dzień... Budzimy Ewę!

Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
Wsparły 122 osoby
8 473,46 zł (18,58%)
Brakuje jeszcze 37 111,54 zł
Wesprzyj
Zbiórka na cel
roczny pobyt w ośrodku rehabilitacyjnym, sprzęd medyczny - szansa na wybudzenie

Ewa Bołtryk, 34 lata

Gródek, podlaskie

zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych, śpiączka

Rozpoczęcie: 22 Lutego 2019
Zakończenie: 22 Sierpnia 2019

Gdy wieczorem kładziesz się spać, nie myślisz, że następnego ranka się nie obudzisz. 16 sierpnia zeszłego roku Ewa pewnie też tak nie pomyślała… Jak co wieczór zrobiła dzieciom kolację, ogarnęła gospodarstwo, dom i położyła się spać, pewnie planując już zadania na kolejny dzień. Ten miał jednak nigdy nie nadejść…

Ewa się nie obudziła ani wtedy, ani nigdy później. Śpi do dzisiaj, jej mąż i dzieci bardzo tęsknią, a my robimy wszystko, by przywrócić ją do normalnego życia. Chociaż lekarze ją skreślili, Ewa nadal walczy. Prosimy o pomoc!

Ewa Bołtryk

Rano mój wujek, mąż cioci Ewy, jak każdego dnia poszedł na obchód gospodarstwa. Zawsze w międzyczasie Ewa robiła im poranną kawę, dlatego zdziwił się, gdy wrócił do domu, a na stole było pusto. Pobiegł do żony, zaczął ją budzić wystraszony — bez skutku. Przyjechało pogotowie, podejrzewali udar. Bali się, że Ewa nie przeżyje drogi do szpitala, więc wezwali helikopter. Ciocia trafiła na OIOM, a stamtąd do szpitala w Sokółce, na Oddział Medycyny Paliatywnej. Cieszyliśmy się, że Ewa żyje, ale najgorsze miało dopiero nadejść…

Powodem śpiączki nie był udar, ale zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych, prawdopodobnie odkleszczowe. Był październik 2018 roku, gdy ciocia trafiła do tamtejszego szpitala. Niestety, nie zrobiono tam nic, by jej pomóc… Dopiero po wielu staraniach włączyli Ewie rehabilitację, a przecież powinna być rozpoczęta jak najwcześniej! Przez cztery miesiące rehabilitant przyszedł do cioci góra 20 razy, zdecydowanie za mało.

Interweniowaliśmy u ordynatora, ale on powiedział wprost: “Skoro trafiła na ten oddział, to jest jej ostatnia droga”. Położyli na Ewie krzyżyk, czekali tylko, aż umrze, w ogóle nie walcząc. My, jako rodzina, nie mogliśmy się z tym pogodzić! Ewa ma przecież dopiero 33 lata, troje małych dzieci, które musi wychować! Na domiar złego mąż Ewy ma podejrzenie nowotworu płuc… Tyle nieszczęść na nich spadło, nie możemy pozwolić, by zostali z tym wszystkim sami!

Ewa Bołtryk


Zmobilizowaliśmy wszystkie siły, by znaleźć ośrodek, który podejmie się walki o wybudzenie Ewy. Tylko jeden z wielu odpowiedział, że mają miejsce i chęć przyjęcia pacjentki. Radość wielka, bo to oznacza szansę na wybudzenie Ewy, jej powrót do rodziny! Niestety, koszt miesięcznego pobytu w Zakładzie Opiekuńczo-Leczniczym w Toruniu to koszt 2 tysięcy złotych… Zebraliśmy oszczędności i w lutym Ewa w końcu rozpoczęła rehabilitację. Lekarze mówią, że są już niewielkie postępy — poprawia się mimika, Ewa cieszy się i płacze. Droga, by ją wybudzić i przywrócić do sprawności będzie jednak jeszcze bardzo długa i kosztowna…

Niestety, na więcej już nas nie stać, dlatego zdecydowaliśmy się poprosić o pomoc dla Ewy. Od ponad 7 miesięcy jest z dala od rodziny, dzieci: 13-letnia Aneta, 11-letnia Edyta i 7-letni Tomuś bardzo tęsknią za mamą, od bardzo dawna jej nie widzieli. Strasznie przeżywają to, co się stało, nie chcemy dodatkowo pogłębiać ich traumy. Wszystko zostało teraz na głowie wujka Jana, który sam choruje. Czy można wyobrazić sobie większą tragedię? Bardzo prosimy o pomoc dla Ewy. Wierzymy, że się wybudzi!

Julita

Pomogli

Ładuję...

Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
Wsparły 122 osoby
8 473,46 zł (18,58%)
Brakuje jeszcze 37 111,54 zł
Wesprzyj

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.

Ukryj tę wiadomość