Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zaktualizuj przeglądarkę, by korzystać z tej strony bezpieczniej, szybciej i sprawniej.

Aktualizuj przeglądarkę

W portalu siepomaga.pl wykorzystujemy pliki cookies oraz podobne technologie (własne oraz podmiotów trzecich) w celu, m.in. prawidłowego jego działania, analizy ruchu w portalu, dopasowania apeli o zbiórkach lub Fundacji do Twoich preferencji. Czytaj więcej Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Polityce prywatności .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

By dom przestał być więzieniem, muszę z niego wyjść. Pomożesz mi?

Ewa Kuchna
Zbiórka zakończona
7 520,01 zł ( 33,66% )
Wsparło 220 osób
Cel zbiórki:

Elektryczny wózek inwalidzki, by Ewa mogła wydostać się z domu

Organizator zbiórki: Fundacja Słoneczko
Ewa Kuchna
Gliwice, śląskie
zanik mięśni
Rozpoczęcie: 27 Lipca 2017
Zakończenie: 27 Września 2018

Opis zbiórki

Czy można być osadzonym, nie popełniwszy przestępstwa? Czy można czuć się jak w więzieniu, mając do pokonania 8 stopni? Czy dla człowieka taka bariera może być przeszkodą nie do zdobycia? Opowiem Wam moją historię – nazywam się Ewa, mieszkam w Gliwicach, jestem chora na niesklasyfikowany rodzaj postępującego zaniku mięśni. Nie zdiagnozowano drugiego takiego przypadku na świecie jak mój. Przestałam chodzić w wieku 10 lat. Nigdy się nie zagłębiałam w moją chorobę. Ona mnie w ogóle nie obchodzi, dopóki wiem, że nic się z nią nie da zrobić. Nie walczę z nią już, nie wściekam się, ale nie lubię jej. Nauczyłam się z nią żyć, kolaborować na co dzień, by nie dać się pokonać.

Moja Mama wychowywała mnie sama i zawsze same dawałyśmy sobie radę. Postawiłam sobie za cel, że będę żyć normalnie, że nie zginę. Będę malować obrazy, znajdę pracę i ułożę jakoś sobie życie. To wyzwanie dla mnie, dziewczyny bez mięśni, było jak wypowiedzenie wojny przeznaczeniu. Po wielu trudach i porażkach udało się udowodnić, że z genetyczną chorobą też da się coś osiągnąć, bo wystawiam obrazy, pracuję zawodowo i pomagam mojej mamie.

Ewa Kuchna

Nigdy nie było nam lekko, no bo jak może być lekko, gdy się nie ma 80% mięśni? Nigdny nie narzekałam i cieszyłam się zawsze, czym tylko mogłam. Wielką radością dla nas są nasze dwie cudowne i jakże wygadane papugi – Franutek i Bruno. Mama nieraz zakładała Brunowi specjalne szelki i szłyśmy z nim na spacer, wywołując w ludziach ogólne zdziwienie i uśmiech.

Nie pamiętam, kiedy ostatni raz tak wyszłyśmy razem, bo niestety los postanowił kolejny raz powalić nas na ziemię. W lipcu 2016 roku u mojej ukochanej Mamy zdiagnozowano złośliwy nowotwór piersi. To już przesada – myślałam. Ile można znieść? Czy moja choroba nie wystarczy dla nas dwóch? Co teraz będzie i jak Mama to zniesie? Przecież ma już swoje lata, jest zmęczona, poświęciła życie, bym ja mogła funkcjonować.

Ewa Kuchna

To był okropny ciężki, wstrętny czas, przepełniony strachem, w którym byłam okropnie osamotniona. Dzięki Bogu rokowania są pomyślne, ale radykalne leczenie pozbawiło mojej Mamy sił. Za nami operacja i chemioterapia. Przed nami jeszcze długa droga składająca się z radioterapii. Ta silniejsza z nas sama teraz wymagała pomocy.

Teraz nie mam żadnej możliwości poruszania się poza domem, bo Mama nie ma siły, by mi pomóc poruszać się bez wózka elektrycznego.Tym sposobem moje dwupokojowe mieszkanie stało się dla mnie więzieniem, całym moim światem. Wózek który posiadam, coraz częściej się psuje i nie mogę sobie pozwolić, by wyjechać nim samodzielnie. 

Moim marzeniem jest zebrać całą kwotę i jeszcze w tym roku wyjść z domu, bez wysiłku i angażowania innych ludzi. Byśmy obie z Mamą miały jakąś namiastkę niezależności Marzę, by korzystać wreszcie z wózka elektrycznego, który stoi bezużyteczny w piwnicy, móc ubrać papugę w szelki, iść z Mamą na spacer i cieszyć się w miarę normalnym życiem.

Ewa Kuchna

Zawsze staram się uświadomić zdrowych ludzi, że choroba jest częścią życia, że spotkać może absolutnie każdego, ale życie z nią nie musi być wcale gorsze ani mniej wartościowe. Jest po prostu inne, a w takich sytuacjach dużo cięższe niż by się to mogło wydawać.

Teraz przyszedł czas by poprosić Państwa o pomoc. Piętno mojej choroby zawsze było obecne w moim życiu. Zawsze byłam wyróżniona, ale nie był to ten sposób wyróżnienia, jakiego chce młoda dziewczyna. Teraz moja inność stała się koszmarem, z którym sama sobie nie poradzę. Pomóżcie mi pokonac przeszkodę, która dzieli mnie od takiego życia, jak wasze – Ewa

7 520,01 zł ( 33,66% )
Wsparło 220 osób
Czytasz archiwalną treść zbiórki.

Przejdź na najnowszą zbiórkę Potrzebującego.

Obserwuj ważne zbiórki