Czas jest naszym zabójcą – prosimy, pomóż nam ratować Filipa!

Zbiórka na cel: Roczna rehabilitacja dla Filipa – jedyna szansa na powrót do zdrowia
Filip Mąkosa
Verified Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
Wsparły 1 952 osoby
43 640,35 zł (26,9%)
Brakuje jeszcze 118 576,65 zł
Wesprzyj

Filip Mąkosa, 19 lat

Przewlekła niewydolność oddechowa, kurczowe porażenie czterokończynowe, wrzodziejące zapalenie jelita grubego, astma oskrzelowa, atopowe zapalenie skóry, alergia wziewna i pokarmowa

Józefosław, mazowieckie

Rozpoczęcie: 12 Marca 2018
Zakończenie: 30 Sierpnia 2018

Walczymy z czasem o życie syna. Każdego dnia czuwamy przy jego łóżku i każdego dnia myślimy o tym, że upływający czas jest naszym zabójcą! Filip ma 20 lat, waży niecałe 35 kilogramów. Często krzyczy z bólu przez kilka godzin, a my jesteśmy bezradni... W poszukiwaniu pomocy odbijamy się od ścian. Im dłużej Filip jest w takim stanie, tym szanse na ratunek maleją. Jako rodzice, którzy bezgranicznie kochają swoje dziecko, prosimy Cię o pomoc…

Ostatni raz rozmawiałem z synem dzień przed tamtym wydarzeniem. Dzisiaj tylko mówię do niego licząc, że jeszcze kiedyś mnie usłyszy, że odpowie na moje słowa. 26​ maja, w Dzień Matki, niemal straciliśmy Filipa. Żona znalazła go w domu nieprzytomnego – bez oddechu i tętna. Gdyby od razu nie rozpoczęła reanimacji trwającej do przyjazdu karetki, Filipa już pewnie nie byłoby z nami.

Swoją drogę do szpitala pamiętam, jak przez mgłę. Jechałem przed siebie, nie wiedząc, co zastanę w szpitalu. Zastałem najgorsze – OIOM, widok własnego syna walczącego o życie i słowa lekarza, które odbierały nadzieję. Pierwsze dwa miesiące Filip spędził w śpiączce farmakologicznej. Przeszedł aż trzy sepsy,​ zakrzepicę żył głębokich lewej nogi, zakrzepicę żyły szyjnej… Każdego dnia umieraliśmy ze strachu przed najgorszym. Obecnie Filip odzyskał przytomność, ale jest bez świadomego kontaktu. Nadal jest w śpiączce.

Co się stało tamtego dnia? Jaka była przyczyna? Do dziś nie ma pewności, co doprowadziło do niedotlenienia mózgu. Najprawdopodobniej jednak była to bardzo silna alergia, na którą Filip chorował od urodzenia. Od zawsze musieliśmy bardzo uważać na to, co je i na to, czy ma kontakt ze zwierzętami. Z alergia pokarmową i wziewną stykaliśmy się codziennie. Ciągłe zakazy i środki ostrożności stały się dla Filipa normalnością. Po zjedzeniu posiłku, który zawierał nawet śladowe ilości mleka, jajek, ryb lub orzechów dostawał silnego obrzęku krtani i warg lub zaczynał się dusić. Od dawna nosił przy sobie adrenalinę – na wypadek nagłego ataku. Może wtedy nie zdążył jej zażyć, może atak był silniejszy niż zwykle…

Robiliśmy wszystko, by choroba nie przekreślała jego normalnego życia. Kiedy skończył 10 lat, podjęliśmy próbę odczulenia na leki. Po podaniu sterydu w szpitalu doszło niestety do silnej reakcji anafilaktycznej. Wtedy​ po raz pierwszy zobaczyliśmy, jak poważna jest jego choroba. Lekarz nie wiedział, co robić, a my ze łzami w oczach patrzyliśmy na to, co dzieje się z naszym dzieckiem. Filip zdołał tylko wykrztusić do żony trzy słowa: “Mamo, ja umieram…”. Nie wiemy, czy do podobnego ataku nie doszło wtedy, 26 maja…  

Im Filip był starszy, tym więcej było diagnoz. Złe wieści spadały na nas jak lawina. Atopowe zapalenie skóry powodowało pęknięcia skóry. Ból pojawiał się nawet przy zginaniu palców. Kolejny cios przyszedł niewiele później. W wieku 14 lat u Filipa zdiagnozowano wrzodziejące zapalenie jelita grubego, którego częstą konsekwencją jest nowotwór. Filip wiedział, że w przyszłości może bardzo poważnie zachorować. Bał się, ale jego charakter nie pozwalał mu się poddać. W szkole zawsze starał się robić wszystko tak samo, jak inni. Nie wyobrażał sobie, że może mieć “taryfę ulgową”. Starał się jak najmniej pokazywać swoją chorobę. Miał pasje, marzenia i pomysł na swoją przyszłość. 26 maja wszystko to straciliśmy…

Od tamtej pory codziennie widzę swojego ukochanego syna, który bezwładnie leży na szpitalnym łóżku i krzyczy z bólu po kilka godzin dziennie. Bardzo często dochodzi do stanów zapalnych. Silna​ spastyka doprowadziła do zwichnięcia dwóch stawów żuchwowych, co wywoływało tak silny ból, że Filip zasypiał na maksymalnie dwie godziny dziennie. Nie pomagały leki – Filip uczulony jest na sterydy i leki przeciwbólowe. Jedynymi skutecznymi lekami przeciwbólowymi, które może przyjmować jest tramal lub morfina…

Jestem ojcem, któremu choroba odebrała część świata. Jestem ojcem, który codziennie musi patrzeć na cierpienie własnego dziecka. Po ratunek pojadę choćby i na koniec świata. Niestety wciąż jesteśmy na etapie poszukiwań ośrodka, który pomoże Filipowi wracać do zdrowia. Żeby doczekał ratunku, konieczna jest stała i intensywna rehabilitacja neurologiczna. Jeśli ją przerwiemy, szanse na poprawę z dnia na dzień będą coraz mniejsze, a stan Filipa będzie się pogłębiał. Niestety miesięczny koszt rehabilitacji to ponad 10 000 zł… To dla Nas bardzo dużo, a przecież nie mogę poddać się, kiedy chodzi o życie mojego dziecka.

Jako tata Filipa proszę Cię o pomoc. Tylko z Tobą będziemy mogli dalej walczyć...

Pomogli

Ładuję...

Verified Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
Wsparły 1 952 osoby
43 640,35 zł (26,9%)
Brakuje jeszcze 118 576,65 zł
Wesprzyj

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.

Ukryj tę wiadomość