Franek - chłopiec o niezwykłym sercu potrzebuje ratunku!

Zbiórka na cel: Operacja serca w Munster - III etap korekcji wady, by Franek mógł żyć
Big a6ec5f99 53aa 484f 9bfc d336b9523ee5
Wsparło 3 019 osób
102 099,64 zł (62,87%)
Brakuje jeszcze 60 300,36 zł
Wesprzyj

Franciszek, 2 lata

Wrodzona wada serca: DORV, AVSD, izomeryzm lewostronny, przerwanie żyły głównej dolnej, niescalenie mięśnia prawej komory

Warszawa, mazowieckie

Rozpoczęcie: 13 Kwietnia 2017
Zakończenie: 13 Lipca 2017

Wróżono mu śmierć jeszcze wtedy, gdy był w brzuchu mamy. On jednak okazał się silniejszy niż przypuszczali lekarze. Rodzice Frania wiedzą, że życie ich synka to cud – cud, który muszą ochronić. Franek potrzebuje operacji, od którego zależy jego dalsze życie! Jeśli nie zostanie wykonana we właściwym czasie, wkrótce może go już z nami nie być…

Ma chore serce, ale jednocześnie niezwykłe – tak niezwykłe, że medycyna nie ma na nie swojej nazwy. Bezradni lekarze mówią o sercu „z całym zespołem wad”. Dla rodziców był wyjątkowy zawsze, już od momentu pojawienia się dwóch kresek na teście ciążowym. Oddaliby jednak wszystko, żeby nie był wyjątkowy też dla medycyny, żeby jego serce było całkiem zwyczajne. Żeby dzieciństwo Frania nie upływało w szpitalu, a to, czy tli się w nim życie, nie zależało od rąk kardiochirurga. Żeby mógł bawić się jak każde inne beztroskie dzieci, bez obaw, że większy wysiłek spowoduje, że serce nie wytrzyma. A jeśli operacja nie dojdzie do skutku, tak właśnie się stanie…

Czekali na niego z utęsknieniem, ale największym szczęściem był i tak dla brata – Mateuszek  długo prosił o rodzeństwo, a gdy okazało się, że to będzie chłopiec, cieszył się tak, jakby dostał gwiazdkę z nieba. Wyprosił nawet to, żeby zabrać go na USG. Nie rozumiał, dlaczego poproszono go, aby wyszedł i pobawił się przed gabinetem, dlaczego mama, zamiast się cieszyć, milczy i ma czerwone oczy? Dopiero potem dowiedział się, że braciszek będzie chory. Serce Frania, choć maleńkie jak paznokieć, już wtedy źle pracowało. Miał urodzić się martwy. Dla mamy, pani Uli, to był koszmar – każdy dzień ciąży był wypełniony strachem. Gdy ktoś jej gratulował, na jej twarzy pojawiał się tylko smutek. Obiecała sobie jednak, że będzie silna, bo przecież jej synek czuje to samo, co ona – i dzięki temu też będzie silny, będzie walczył o życie i wygra. Innego scenariusza, tego, w którym byłaby śmierć, nie brała pod uwagę…

Franek pokazał mamie, jak bardzo chce żyć – poród zaczął się w Dzień Matki. Przyszedł na świat dzień później, zadziwiając lekarzy tym, że żył i że był taki silny! Od tego momentu zaczął swoją bitwę, on – maleńki chłopczyk kontra śmierć… Był zdany tylko na siebie, leżąc w inkubatorze, z dala od mamy i taty, podpięty do urządzeń, od których zależało jego życie. W piątej dobie życia śmierć prawie zabrała mu oddech. Trafił na stół operacyjny, gdzie zrobiono mu banding tętnicy płucnej – założono specjalną opaskę, umożliwiającą dalszą pracę serca. W ósmej dobie zatrzymało się tętno, to, że iskra życia zapaliła się z powrotem, było cudem. Franek długo walczył o to, by samodzielnie oddychać. Dopiero, gdy lekarze pozwolił rodzicom być obok, gdy mama zaczęła go karmić, udało mu się funkcjonować bez respiratora – jakby wiedział, że musi żyć, bo obok jest ktoś, kto tak bardzo kocha.

Zespół lewostronnego izomeryzmu, dwuujściowa prawa komora, niezbalansowany kanał przedsionkowo-komorowy z dużą niedomykalnością wspólnej zastawki, niescaleniem mięśnia prawej komory, przerwaną żyłą główną dolną… Tyle wad, tyle nieprawidłowości w jednym małym serduszku! Mama Frania widziała tylko jedno dziecko z taką samą wadą serca jak Franek. Tamten chłopiec razem z jej synkiem leżał w Centrum Zdrowia Dziecka, dopiero przyszedł na świat…. Odszedł, jego małe serduszko przestało bić, sprawiając, że dwa inne serca, dorosłe, te, które dały mu życie – pękły… Rodzice Frania wiedzą, że w każdej chwili mogą być na ich miejscu, dlatego muszą zrobić wszystko, by ochronić synka!

Gdy Franio zwyciężył śmierć, a lekarze uznali, że jest na tyle silny, by po 3 miesiącach w szpitalu w końcu jechać do domu, jedna rzecz spędzała rodzicom sen z powiek – brak planu dalszego leczenia Frania. W Polsce lekarze uznali, że serce chłopca ma tyle wad, ze nie warto go naprawiać, lepiej zrobić przeszczep serca. To jednak ostateczność, najważniejsza była inna kwestia – maleńkich serduszek do przeszczepu praktycznie nie ma. Rodzice chłopca zaczęli szukać innego rozwiązania. Znaleźli je w znanym ośrodku kardiochirurgicznym – Klinice Uniwersyteckiej w Munster, gdzie operuje światowej sławy kardiochirurg dziecięcy profesor Edward Malec. Podjął się naprawienia serca Franka – wykonania operacji i plastyki zastawki. Rodzice nie wahali się ani chwili, zwłaszcza, że stan Frania pogarszał się – kwilił z bólu, nie miał siły jeść, a czasami płakać. Jego serce biło tak głośno, jakby wydawało z siebie krzyk wołania o pomoc. Poprosili o pomoc, tutaj na Siepomaga. Dzięki osobom takim jak Ty, wspaniałym Darczyńcom, 14 kwietnia 2016 roku Franio przeszedł operację, która uratowała jego życie. Odbyła się bez żadnych powikłań, a rodzice Frania mogli przy nim być cały czas.

Ale dzieci z wadami serca wymagają 3-etapowego leczenia,  żeby dalej żyć. Rodzice wiedzieli, że wygrali bitwę, ale nie wojnę, że za rok Frania będzie czekać kolejna operacja, znów do zebranie będzie ogromna kwota za życie ich dziecka, a oni sami znów będą musieli prosić o pomoc, żeby ocalić swojego synka. Ten moment właśnie nadszedł. Po operacji Franek bardzo szybko wrócił do zdrowia, z każdym dniem był coraz silniejszy, rozpierała go energia. Aż nie chciało się wierzyć, że to tylko kolejny przystanek w drodze po szczęśliwe życie... Niestety, chore serduszko znów daje o sobie znać. Franek zaczął się męczyć, słabnie, jego mała buzia przybiera kolor popiołu, bo serce nie daje rady pompować krwi. Potrzebna jest operacja, która umożliwi dalsze ŻYCIE. Po raz drugi przeprowadzi ją profesor Malec, który jako jedyny ma plan leczenia Frania, a jego doświadczenie to gwarancja, że chłopiec jest w najlepszych rękach.

Gdy nie dokucza mu serduszko, Franek jak iskra – od pierwszych dni życia przyzwyczajony do obecności pielęgniarek i lekarzy stał się dzieckiem bardzo kontaktowym. Nie przestaje się uśmiechać i cieszy się każdą chwilą, jakby wiedział, jak kruche potrafi być życie… Dla rodziców i braciszka jest najwspanialszy na świecie. Mateusz wie, że Franiem trzeba się opiekować, pilnować, żeby nie złapał żadnej infekcji, że czasem trzeba zrezygnować z czasu z mamą, bo Franek potrzebuje bardziej. To nic – wszystko dla braciszka!

Franeczku, mała iskierko… Po raz kolejny Twoje życie zależy od pieniędzy. Po raz kolejny obiecujemy Ci, że zrobimy wszystko, by Cię uratować, byś trafił pod opiekę lekarzy, którzy znów zawalczą o Twoją przyszłość wśród nas.

Pomożesz nam?

20 zł

Anonimowy Pomagacz

50 zł

Anonimowy Pomagacz

50 zł

Anonimowy Pomagacz

50 zł

Anonimowy Pomagacz

Thumb logo logpol
200 zł

LOGPOL GmbH

zdrowiej Skarbie
5 zł

Joanna

Pokaż więcej

Wsparło 3 019 osób
102 099,64 zł (62,87%)
Brakuje jeszcze 60 300,36 zł
Wesprzyj

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.

Ukryj tę wiadomość