Odnaleźć klucz do świata Franka

Zbiórka na cel: Leczenie Franka – terapia komórkami macierzystymi
Zbiórka zakończona
Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
Wsparły 393 osoby
40 025 zł (101,96%)

Franciszek Gonet, 7 lat

Wrocław, dolnośląskie

Autyzm dziecięcy

Rozpoczęcie: 22 Listopada 2017
Zakończenie: 31 Grudnia 2017

02 Stycznia 2018, 10:23
Dziękujemy!

Serdecznie i całym sercem dziękujemy wszystkim, którzy pomagali. Zarówno tym którzy z taką hojnością wsparlii Franka zbiórkę finansowo, jak i tym, którzy poświęcili swój czas i energię. Dziękujemy za słowa wsparcia - są bezcenne. Całe życie będziemy Waszymi dłużnikami. Niech Pan Bóg otoczy Was łaskami i wszelkim błogosławieństwem. Teraz czekamy tylko na informację, że komórki dla Franka już są.

Przesyłam życzenia wszystkiego najlepszego w Nowym Roku, który dla nas zaczyna się wielką radością i jeszcze większymi nadziejami na przyszłość.

Anna Gonet wraz z całą rodziną.

Kilka lat temu zaczęłam tracić swoje dziecko. Franek stawał się coraz bardziej nieobecny, dziś nie mam z nim kontaktu prawie w ogóle... Choć Franek jest obok mnie, czuję się tak, jakby dzielił nas jakiś niewidzialny mur, jakby świat, w którym żyje mój synek, był mi zupełnie obcy. 

Ktoś powie, że autyzm to nic takiego, że da się z tym żyć. Odpowiem mu, że to koszmar, z którym my zmagamy się codziennie do 7 lat. Franek nie powie, ani nie pokaże, że jest głodny. Nie wyrazi niczego słowami – jeśli będzie chciał coś zakomunikować, zrobi to poprzez krzyk, ucieczkę albo grymas twarzy. Gdy coś mu się nie spodoba, nie powie mi o tym. Zacznie bić sam siebie lub atakować innych. Kiedy choć na chwilę spuszczę go z oczu, jest w stanie się pogryźć – to jego odpowiedź na silne bodźce z zewnątrz.

Bardzo wrażliwe zmysły – to przekleństwo dzieci z autyzmem. Wyobraź sobie, że szmer dochodzący z ulicy jest tak głośny, że nie pozwala Ci się na niczym skupić, że woda cieknąca z kranu doprowadza Cię do szału. Wyobraź sobie, że zapachy, dźwięki, światła lub smaki będą tak nieprzyjemne, że graniczyły będą z torturą, że nawet delikatny dotyk będzie powodował silny, fizyczny ból. Kiedy zareagujesz, zdenerwujesz się, wszyscy popatrzą na Ciebie jak na dziwaka, pomyślą, że nie potrafisz się zachować, czasem negatywnie skomentują Twoje zachowanie...

Wiecznie pogryziona buzia i paluszki mojego dziecka doprowadzają mnie do rozpaczy. Zdarza się, że z kącików ust leci mu krew, a opuszki palców są pozbawione skóry. Franek cały czas jest napięty – tylko masaże są w stanie przynosić mu ulgę.

Wszystko miało być inaczej. Franek urodził się duży i zdrowy i do 4 miesiąca życia nic nie zwiastowało katastrofy. Ja jednak, zamiast zyskiwać z nim kontakt, powoli go traciłam. Lawinowo zaczęły pojawiać się niepokojące sygnały. Franuś nie reagował na moje słowa – mówiłam do niego, a on nawet nie odwracał w moją stronę główki. Później przestał brać do rączek zabawki, stał się nieobecny. Zamiast pierwszego gaworzenia, słyszałam jedynie krzyk. Przed Frankiem urodziłam troje dzieci – dobrze wiedziałam, że całkowity brak kontaktu musi oznaczać coś złego.

Mam czworo dzieci. Przeżyliśmy różne, te lepsze i gorsze chwile, ale najgorsze uczucie, którego doświadczyłam jako matka to uczucie psychicznej nieobecności własnego dziecka. 

Po 2 latach poznałam przyczynę. U Franka zdiagnozowano autyzm dziecięcy Byliśmy odsyłani od lekarza do lekarza. Zrobiliśmy całościową ocenę stanu zdrowia. Do autyzmu doszło głębokie upośledzenie umysłowe. W tym okresie z Frankiem nie było już jakiegokolwiek kontaktu. Nie patrzył na nas, nie mówił, cały czas krzyczał – tak, jakbyśmy wszyscy byli mu zupełnie obcy.

Od czasu diagnozy Franek jest intensywnie rehabilitowany – uczęszcza na zajęcia z neurologopedią, pedagogiem, ze specjalistą od komunikacji alternatywnej, integracji sensorycznej.. Aktualnie upośledzenie umysłowe jest na poziomie umiarkowanym. To bardzo duża zmiana. Tylko czy naprawdę jest się z czego cieszyć? Jeśli nie zdarzy się cud, szanse na samodzielność w dorosłym życiu są znikome.

Dla Franka szansą na cud jest terapia komórkami macierzystymi. Daje ona nadzieję na realną poprawę stanu zdrowia. Każda pomoc jest dla nas niezwykle cenna – Franek ma jeszcze troje rodzeństwa, z czego 2 choruje na przewlekłe choroby wymagające rehabilitacji.  Brakuje nam pieniędzy – samodzielnie nie jestem w stanie zapłacić ceny za terapię Franka. Wiem, że to dla niego jedyna szansa, dlatego jako jego mama muszę prosić o pomoc. tym bardziej, że pierwsze podanie komórek zostało zaplanowane na połowę grudnia. Wierzę, że na świecie są ludzie, którzy nie pozostaną obojętni na los Franka. Proszę, przyłącz się do walki o przyszłość mojego synka...

Pomogli

Ładuję...

Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
Wsparły 393 osoby
40 025 zł (101,96%)

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.

Ukryj tę wiadomość