Guz mózgu zabija nam synka❗️Mamy ostatnią szansę, by uratować życie Frania!

PILNE!
Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
Wsparło 23 411 osób
868 860 zł (65,1%)
Brakuje jeszcze 465 672 zł
Wesprzyj Wesprzyj
Zbiórka na cel
leczenie guza pnia mózgu w klinice w Monterrey - ostatnia szansa

Franek Irzyk, 8 lat

Skidziń , małopolskie

Złośliwy guz pnia mózgu - glejak DIPG

Rozpoczęcie: 5 Grudnia 2019
Zakończenie: 12 Września 2020

13 Lipca 2020, 13:17
Pilne wieści od Frania❗️W środę wylot do Zurychu po życie!

Franek walczy o życie – BARDZO WAŻNE informacje!

Dawno się nie odzywaliśmy, a tyle się działo… Przez pandemię utknęliśmy w Monterrey. Walka o życie naszego dziecka była jednak ważniejsza… Izolacja źle wpłynęła na Frania, podupadł psychicznie. Na szczęście udało nam się wrócić do domu… Jednak nie na długo.

Przypadek Frania konsultujemy wszędzie. Przypomnijmy, że w Polsce lekarze wskazali nam drogę do hospicjum i dawali synkowi rok życia…

Odezwał się do nas szpital w Zurychu, specjalizujący się w leczeniu guzów mózgu, tych najcięższych przypadków – takich jak ten Frania. Profesor Sabine Mueller – neuroonkolog - to chyba jedna z najwybitniejszych specjalistów w tej dziedzinie na świecie… Franuś dostał zielone światło – jest szansa na leczenie! W środę lecimy do Zurychu.

Franek Irzyk

Progresji choroby na szczęście nie ma, ale Franuś ma problemy neurologiczne – paraliż prawej strony buzi, nie może się uśmiechać… Ma też niedowład rączki i nóżki.

Nasz synek ma najgorszy, najbardziej złośliwy guz… Jeden z najgorszych przeciwników, jeśli chodzi o nowotwory mózgu. Zlokalizowany jest w bardzo niekorzystnym miejscu… W szpitalu w Zurychu dają jednak szansę – zrobią Franiowi rezonans i biopsję. Wierzymy, że Franuś dostanie jeden z nowych leków i już za kilka dni napiszemy Ci dobre wiadomości…

Dziękujemy Ci za przeczytanie tej wiadomości. Prosimy, trzymaj kciuki, pomódl się za naszego synka i – jeśli tylko możesz – pomóż…

Pokaż wszystkie aktualizacje

17 Kwietnia 2020, 11:23
Pilna wiadomość z Monterrey❗️Franio walczy z guzem mózgu!

Świat zmaga się z wirusem… W cieniu tych zmagań odbywa się nasza walka. Franio walczy o życie, a my o niego. Jeśli on umrze, to tak, jakbyśmy i my umarli…

Jesteśmy w Monterrey. Wyjechaliśmy natychmiast, jak tylko dowiedzieliśmy się o planowanym zamknięciu granic. Przerwanie leczenia oznaczałoby dla naszego synka jedno – śmierć. Gdyby nie udało nam się pojechać na kolejny cykl, byłoby to równoznaczne z oddaniem naszego synka śmierci. W Polsce jedynym planem dla Franka byłoby hospicjum…

Udało nam się uciec przed wyrokiem… Nie wiemy jednak, na jak długo. Topnieją środki… A wraz z nimi nadzieja. Znów musimy błagać o Twoją pomoc…

Franek Irzyk

Franio jest po kolejnym zabiegu, powoli dochodzi do siebie. Po złamaniu nogi ma już ściągnięty gips, ale wciąż musi ćwiczyć mięśnie nóg. Franio to wojownik, nie poddaje się. Nie opuszcza go dobry humor, często się śmieje i nie pozwala, by choroba wygrywała. To Franio jest zwycięzcą. 

Zdajemy sobie sprawę, że to ciężki czas dla nas wszystkich… Świat jakby zamarł, ale w tej ciszy my krzyczymy o pomoc i prosimy Cię o to, byś usłyszał nas krzyk… Wierzymy, że pasek zazieleni się, że będzie dobrze. Inaczej zostanie nam rozpaczliwe i bezradne patrzenie, jak nasze dziecko odchodzi…

27 Stycznia 2020, 11:36
Pilne❗️Guz mózgu go zabija - my walczymy o życie Frania!

2020 rok miał być lepszy od poprzednich…  Tylko jednego życzyliśmy sobie, gdy za oknem wybuchały fajerwerki – by Nowy Rok był tym, w którym Franek pokona nowotwór. By żył… Złośliwy guz pnia mózgu, glejak IV stopnia to dla dzieci wyrok… Nie oddamy naszego synka śmierci!

Niestety szczęście o nas zapomniało... Franek złamał nogę. Synka zapewne wyczerpało leczenie, kości są słabsze. Franek porusza się na wózku, złamana noga bardzo boli…Nie może jednak odpoczywać, bo trwa dramatyczna walka o życie!

Franek Irzyk

Gdyby nie eksperymentalne leczenie w Meksyku, Frania nie byłoby już z nami. W Polsce lekarze już właściwie go pochowali… Dawali 6 miesięcy życia.

Kontynuacja leczenia to dla synka JEDYNA SZANSA. Nie mamy jednak pieniędzy, by za nie zapłacić…  A od tego zależy, czy Franek będzie żyć! Jeśli jego życie się skończy, nasze stracą sens…

Błagamy o Twoją pomoc…

17 Grudnia 2019, 11:12
Franio walczy o życie❗️Wieści z ostatniej chwili!

Franuś walczy z rakiem, a my walczymy o niego… Jeśli śmierć zabierze naszego synka, nasze życie też straci sens! Walczysz ramię w ramię z nami i to dzięki Tobie Franio wciąż żyje… W Polsce skazano naszego synka na śmierć.

Jesteśmy w Monterrey – w klinice, w której ratuje się dzieci z guzami mózgu. Musimy Ci to powiedzieć - wczoraj lekarze zrobili rezonans… Guz się zmniejszył, leczenie działa! Lepszego prezentu na Święta nie mogliśmy sobie wymarzyć. 

Franek Irzyk

Co najważniejsze – Franio czuje się lepiej… Znów dokazuje i się uśmiecha. Niedawno umierał na naszych oczach… Dzisiaj znów mamy nadzieję, że będzie dobrze. Że nasz synek będzie żyć!

Niestety, życie Frania ma swoją cenę. Patrzymy na zielony pasek i boimy się, czy uda nam się uzbierać pieniądze na leczenie naszego dziecka? Umieramy ze strachu, bo jeśli się nie uda, Franio umrze naprawdę.

Błagamy o Twoją pomoc, o świąteczny cud życia dla naszego synka…

Franuś walczy o życie, a my walczymy o niego, bo jeśli on umrze, nasze życie też się skończy! W główce naszego małego synka jest potwór, który chce nam go zabrać… Franio ma guza pnia mózgu. To wyrok, przed którym musimy uciec! W Polsce nie ma już nadziei – Frania skazano na śmierć. Ratunek jest w klinice w Monterrey – to nasza ostatnia szansa. Franio może być wśród grona wyleczonych dzieci, może ŻYĆ! Błagamy – uratuj go!

Franek Irzyk

Nigdy nie sądziliśmy, że ten koszmar – nowotwór, ból i strach o życie dziecka – przytrafi się właśnie nam. Że nasz Franio – ten pogodny i uśmiechnięty maluch, kochający piłkę nożną i podwodny świat – zostanie dzieckiem z oddziału onkologii… Że zamiast cieszyć się życiem, będzie musiał o nie walczyć.

Nasza historia zaczęła się zupełnie niewinnie... Panie w przedszkolu zauważyły, że synek podsuwa sobie coraz bliżej książki, by zobaczyć literki i obrazki. Poszliśmy z Franiem do okulisty, zaczął nosić okulary. Po kilku dniach jedno oczko zaczęło zezować... Lekarze twierdzili, że to u dzieci w jego wieku normalne. Objawy Frania coraz bardziej nas niepokoiły. Gdy synek zaczął tracić równowagę, zataczać się, pojechaliśmy na SOR w Katowicach. Już tam zostaliśmy.

Franek Irzyk

To był 18 lipca. Dzieci cieszyły się wakacjami, dorośli upalnym dniem, a my rozpaczaliśmy wśród szpitalnych ścian… Dla nas świat się wtedy skończył. Franuś ma glejaka, guz pnia mózgu. Stopień zaawansowania nowotworu oceniany jest w IV-stopniowej skali… Franuś ma stopień IV. Ten najgorszy… Najgorsze są też rokowania. Lekarze powiedzieli nam, że guz jest nieoperacyjny i nieuleczalny. Że mogą jedynie dać Franusiowi chemię, która nie wyleczy, ale przedłuży życie. Powiedzieli, że mamy zrobić wszystko, żeby synek był szczęśliwy… Otoczyć go opieką i cieszyć się każdą chwilą, bo nie zostało nam zbyt wiele czasu. Rok, maksymalnie 3 lata.

Nie spaliśmy całą noc. Płakaliśmy i nie wierzyliśmy. Wysyłamy samochody w kosmos, a nie potrafimy uratować 6-latka? To niemożliwe! Franuś w międzyczasie dostał 2 cykle chemii, niestety – nie zadziałały… Onkologia stała się naszym domem, guz cały czas rósł, a nasz synek znikał z każdym dniem… Nowotwór odbierał mu władzę nad ciałem, uszkadzał wzrok, mowę…

Franek Irzyk

Wiedzieliśmy, że musimy walczyć, bo bezczynność oznacza dla naszego synka jedno - śmierć. Zaczęliśmy szukać pomocy poza Polską, w Europie, a potem na całym świecie… Okazało się, że ratunek istnieje! Na Zachodzie leczenie raka nie kończy się na radio- i chemioterapii… Wiele ośrodków wprowadza eksperymentalne metody leczenia. W Monterrey w Meksyku jest klinika, specjalizująca się w leczeniu guzów mózgu, takich jak ten naszego synka. Stosuje się tam chemioterapię celowaną, precyzyjnie wymierzoną w guza. Jeździ tam wiele dzieci z Polski… Dzieci, którym miało zostać kilka miesięcy czasu, wciąż żyją! Nasz Franek też może żyć!

Dzięki pomocy ludzi o dobrych sercach, których poprosiliśmy o pomoc, Franiowi udało się rozpocząć leczenie w Monterrey. Gdyby nie to, pewnie nie byłoby go już z nami... Synek jest ich pacjentem od roku. Co 5 tygodni zjawiamy się w klinice, gdzie Franuś przechodzi 10-dniowe leczenie. Lekarze z całych sił starają się pokonać potwora, który tkwi w głowie naszego synka. Najważniejsze, że leczenie działa! Organizm Frania reaguje na leczenie, a guz się zmniejsza. Lekarze z Meksyku mówią o spektakularnym sukcesie! Lepszych wieści nie mogliśmy dostać na Gwiazdkę…

Franek Irzyk

Synek czuje się coraz lepiej, chodzi do szkoły, gra w piłkę... Zaraża innych energią i optymizmem. Boimy się jednak cieszyć, bo wiemy, że to jedyna i ostatnia szansa Frania na życie. Innych nie ma… Dlatego błagamy o pomoc, bo jesteśmy zrozpaczeni. Na leczenie Franka wydaliśmy wszystko, każdy grosz… Nie mamy już pieniędzy, by zapłacić za życie naszego dziecka. Co 5 tygodni Franio musi się pojawiać w Meksyku na 10-dniowe leczenie. Rocznie kwota rośnie do ogromnych rozmiarów.

Nie możemy się poddać, bo koniec walki oznacza śmierć… Liczy się każda złotówka i czas! Chcemy, żeby Franio dmuchał kolejną świeczkę na torcie, żeby poszedł do liceum, żeby spędzał wakacje nad morzem, nie na onkologii… Prosimy – pomóż naszemu synkowi. Nie pozwól mu odejść…

______

Weź udział w LICYTACJACH DLA FRANIA i uratuj życie!

Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
Wsparło 23 411 osób
868 860 zł (65,1%)
Brakuje jeszcze 465 672 zł
Wesprzyj Wesprzyj