Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zalecamy aktualizację przeglądarki do najnowszej wersji.

W portalu siepomaga.pl wykorzystujemy pliki cookies oraz podobne technologie (własne oraz podmiotów trzecich) w celu, m.in. prawidłowego jego działania, analizy ruchu w portalu, dopasowania apeli o zbiórkach lub Fundacji do Twoich preferencji. Czytaj więcej Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Polityce prywatności .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

Uratuj mnie - ja po prostu chcę żyć...

Franciszek Czyszak
Zbiórka zakończona
Cel zbiórki:

Operacja wady serca w Munster, by uratować życie Frania

Franciszek Czyszak, 5 lat
Tczew, pomorskie
wada serca - brak lewej komory serca (HLHS)
Rozpoczęcie: 8 Stycznia 2018
Zakończenie: 20 Marca 2019

Najnowsza aktualizacja

Pilne! Wzrosły koszty operacji Frania, mamy mało czasu!

Franciszek Czyszak

Jakiś czas temu razem sprawiliśmy mały cud – zebraliśmy środki na operację chorego serca Frania, by dać temu maluszkowi szansę na życie! Spodziewaliśmy się już tylko dobrych wieści… Niestety, życie napisało inny scenariusz.

Od stycznia 2019 roku zmieniły się ceny operacji w Klinice Uniwersyteckiej w Munster… Koszty niestety wzrosły. Nikt się tego nie spodziewał… Rodzicom Frania brakuje kilkanaście tysięcy złotych, by zapłacić za operację synka… Są załamani.

Nie zostawiajmy ich samych! Wiemy, że i tym razem się uda… Operacja to jedyna szansa, by Franio żył!

Pokażmy siłę naszych serc i pomóżmy temu jednemu, choremu, małemu, by mogło dalej bić… Jedyna nadzieja w nas.

Opis zbiórki

Synku, każdego dnia razem z tatą modlimy się, żeby Bóg nam Cię nie zabrał... przecież dopiero co nam Cię dał. Jesteś naszym cudem, sensem naszego życia… Nie wyobrażamy sobie, że moglibyśmy Cię stracić. Nasze serca by pękły, gdyby Twoje przestało bić… Dlatego z całych sił będziemy o Ciebie walczyć. Potrzebujesz operacji swojego chorego serduszka. Wierzymy, że znajdą się dobrzy ludzie, którzy nam pomogą. Będziemy błagać nawet na kolanach, bo to od operacji zależy, czy będziesz dalej żyć…

Franciszek Czyszak

Każdego dnia zadajemy Bogu pytanie, dlaczego akurat tak mała, słodka, bezbronna istotka musi cierpieć, dlaczego Ty,  kochany, upragniony syneczku?! Często wracamy myślą do tego dnia, gdy dowiedziałam się, że Twoje serduszko jest tak chore. To był 29. tydzień ciąży. Byłam przekonana, że urodzisz się zdrowy. Poszłam do lekarza po zdjęcie, po pamiątkę… Pamiętam długą, złowrogą ciszę podczas badania USG. I to, gdy lekarz powiedział, że chyba jest coś nie tak z Twoim sercem… Dalej nic nie pamiętam. Tak strasznie płakałam.

Tego samego dnia pojechałam do kardiologa. Powiedział mi, że przyjdziesz na świat z bardzo poważną wadą serca. Że bez 3 bardzo skomplikowanych operacji umrzesz. Że masz HLHS, hipoplazję, czyli brak, lewej komory serca. Najprościej mówiąc, zamiast całego serduszka wykształciło się tylko pół…

Ja i tata byliśmy w szoku. Nie wiedzieliśmy, że z połową serca w ogóle można żyć… Tylko to chcieliśmy wiedzieć – czy przeżyjesz. Lekarz powiedział, że możesz nie dożyć nawet porodu...

Nigdy w życiu się jeszcze tak nie bałam, syneczku. Dzisiaj boję się cały czas… Urodziłeś się taki bezbronny, od razu mi Cię zabrano. Od Twojego pierwszego oddechu zaczęła się rozpaczliwa walka o Twoje życie. Ja i tata mogliśmy być przy Tobie tylko myślami…

Franciszek Czyszak

Miałeś tylko 14 dni w momencie swojej pierwszej operacji. W zimnym świetle szpitalnych lamp zniknąłeś za drzwiami sali operacyjnej, a my zostaliśmy sami z myślą, że być może była to ostatnia nasza wspólna chwila… Twoje malutkie serduszko, wielkości orzecha włoskiego, w każdej chwili mogło przestać bić…

Plątanina igieł, kabli i nieprzerwany dźwięk aparatury szpitalnej – taki świat poznałeś zaraz po urodzeniu. Gdybyśmy mogli, zabralibśmy wraz z tatą cały Twój ból i wzięli go na siebie… Pokazałeś nam wtedy, jak bardzo chcesz żyć. Osłabiony po operacji, pozbawiony mojego ciepła nie poddałeś się, gdy śmierć kolejny raz się po Ciebie upomniała. Pojawiły się potworne powikłania po operacji… Dopadł Cię wirus RSV, który bezlitośnie zbiera żniwo wśród dzieci z wadą serca. Wtedy naprawdę myślałam, że nie dasz rady… Byłeś zupełnie siny, Twoja mała buzia przybrała kolor śliwki. Każdy oddech sprawiał Ci trudność. Wisiałeś mi na rękach, byłeś wiotki, nie ruszałeś się…

Ty jednak wygrałeś. Wróciliśmy do domu, w końcu mogliśmy się poznać. Nie pokochać – tata i ja kochaliśmy Cię już od pierwszej chwili. Czas oczekiwania na drugą operację był pełen strachu, bólu i niepewności, czy Twoje serduszko wytrzyma kolejny dzień. Karmienie przez sondę do żołądka, sinica oraz spadki saturacji, ciężka zadyszka podczas zabawy… Nie spałam po nocach, bojąc się, że wyciągniesz sobie sondę lub że się obudzę – a Ciebie po prostu już nie będzie…

Franciszek Czyszak

Dziś jesteś po drugiej operacji. Od tego czasu jest lepiej… Czeka Cię jednak jeszcze trzecia, decydująca operacja. To od niej zależy, czy będziesz dalej żyć… Operacja powinna się odbyć, gdy będziesz mieć 2 latka. Wiem już jednak, że nie ma na to szans, tyle jest dzieci z wadami serca, tak mało lekarzy… Powiedzieli, że będziemy musieli czekać. Być może nawet do Twoich czwartych urodzin! A każdy dzień to ryzyko, że Twoje serduszko już nie wytrzyma! Przecież operacja powinna odbyć się wtedy, kiedy jesteś w najlepszym stanie, kiedy masz siłę! A nie wtedy, gdy będziesz umierał…

Pamiętam obrazki z pooperacyjnej sali. Maleńkie dzieci z otwartymi klatkami, wśród drenów, aparatury podtrzymującej życie. Scena jak z horroru… Zawsze uważałam się za silną osobę, wtedy jednak poczułam się słaba wobec choroby i śmierci. Gdy leżałeś tam podczas pierwszej operacji, dwójka dzieci z taką samą wadą co Ty zmarła. Przy drugiej operacji – zmarło kolejnych dwoje dzieci… Ja i tata umieramy ze strachu, że będziesz wśród nich.

Szukaliśmy nadziei na to, że będziesz żył… znaleźliśmy ją w Niemczech, w Klinice Uniwersyteckiej w Munster, świetnym ośrodku kardiochirurgicznym, gdzie dzieci z wadami serca operuje doskonały kardiochirurg, profesor Edward Malec. Ratuje dzieci, którym gdzie indziej nie daje się szans… Powiedział, że będzie Cię leczyć. Że zrobi wszystko, żebyś ŻYŁ. Tam mamy gwarancję, że operacja odbędzie się w terminie, na początku przyszłego roku. Wtedy skończysz dwa latka. Będziesz w najlepszych rękach. Co ważne, tata i ja będzięmy mogli być przy Tobie niemal przez cały czas. Nie wyobrażamy sobie, żebyś mógł być daleko od nas…

Franciszek Czyszak

Synku, za Twoje życie została wyznaczona ogromna cena, ale tata i ja zrobimy wszystko, by ją zapłacić. Patrzę w Twoje ufne, błyszczące oczka i wiem, że poruszę niebo i ziemię, by Twoje serduszko nie przestało bić… Kochamy Cię najbardziej na świecie. Wiemy, że już nie odpuścimy, walczymy o Twoje życie i musimy wygrać!

Drogi czytelniku, kochana czytelniczko… błagamy o pomoc. Zostań wujkiem lub ciocią Frania i pomóż nam wygrać tę walkę. Spraw, by cierpienie naszego synka się skończyło. Spraw, by mógł dalej żyć…

Ta zbiórka jest już zakończona. Wesprzyj innych Potrzebujących.

Obserwuj ważne zbiórki