Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zaktualizuj przeglądarkę, by korzystać z tej strony bezpieczniej, szybciej i sprawniej.

Aktualizuj przeglądarkę

W portalu siepomaga.pl wykorzystujemy pliki cookies oraz podobne technologie (własne oraz podmiotów trzecich) w celu, m.in. prawidłowego jego działania, analizy ruchu w portalu, dopasowania apeli o zbiórkach lub Fundacji do Twoich preferencji. Czytaj więcej Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Polityce prywatności .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

Rak tak łatwo ze mną nie wygra, jeśli tylko mi pomożesz!

Małgorzta Kasprzak
Zbiórka zakończona
36 080,00 zł ( 72,16% )
Wsparło 590 osób
Cel zbiórki:

cztery podania nierefundowanego leku

Organizator zbiórki: Fundacja Siepomaga
Małgorzta Kasprzak, 56 lat
Konin, wielkopolskie
nowotwór złośliwy sutka, rak piersi prawej z przerzutami do węzłów chłonnych
Rozpoczęcie: 3 Stycznia 2019
Zakończenie: 3 Czerwca 2019

Opis zbiórki

Minęło dopiero kilka tygodni od rozpoznania nowotworu, a wraz z usłyszaną diagnozą zaczęła się walka o moje życie. Jeśli w tej strasznej chorobie można mówić o szczęściu, to moim jest moja rodzina i przyjaciele, którzy wspierają mnie na każdym kroku. Rak - zawsze się wydaje, że może spotkać każdego, ale nie ciebie, aż tu nagle przychodzi taki dzień, gdy całe twoje życie wywraca się do góry nogami, bo trzeba podporządkować je chorobie. Poddać się? Nigdy w życiu! Będę walczyć o każdy dzień, o to, by chorobę pokonać. Jestem na starcie tej bitwy, którą muszę wygrać! Pomożesz mi?

5 grudnia zeszłego roku usłyszałam to, czego boi się każdy człowiek - mam raka, złośliwego. Taka wiadomość wywraca życie do góry nogami, boleśnie uświadamia, że nie jesteśmy tu na zawsze… Jednak czy 53 lata to czas na śmierć? Zdecydowanie nie! Mam jeszcze tyle planów do zrealizowania, marzeń do spełnienia... Mam męża i dwie córki, których nie mogę teraz zostawić! Dlatego staram się myśleć tylko pozytywnie, choć - nie ma co ukrywać - ta walka jest bardzo wyniszczająca. 

Małgorzta Kasprzak

Moja historia zaczęła się pewnie jak tysiące innych - pewnego dnia wyczułam guzka pod pachą. Strach ścisnął mi żołądek, ale starałam się być spokojna. Przecież to nie mogło być nic poważnego! Nawet gdy lekarz rodzinny dał mi skierowanie do onkologa, nie chciałam wierzyć, że akurat mnie dopadła ta straszna choroba. W przeciągu tygodnia miałam już wizytę u specjalisty, badanie USG piersi i pachy. Wtedy właśnie po raz pierwszy usłyszałam, że to rak - dokładnie zmiany o pochodzeniu rakowym. Musiałam zrobić dokładniejsze badania, ale pod skórą już zadomowił się strach…

Mammografia, biopsja - wszystko potwierdziło liczne komórki rakowe. Już wtedy wiedziałam, musiałam skończyć z łudzeniem się, że to pewnie pomyłka, że zaraz wrócę do domu, a to wszystko okaże się złym snem… Musiałam zmierzyć się z rzeczywistością. Mam raka. Nie chcę umrzeć. Muszę go pokonać!

Ostateczna diagnoza po wielu badaniach - złośliwy nowotwór sutka, rak piersi prawej z nieustaloną zmianą pierwotną oraz przerzutami w węzłach chłonnych pachowych i podobojczykowych. Trafiłam na oddział Szpitala Klinicznego w Poznaniu, rozpoczęło się leczenie. W grudniu zaczęłam chemioterapię. W planach jest jeszcze operacja i leczenie Herceptyną. Właśnie z tym ostatnim jest największy problem...

Małgorzta Kasprzak

Nie mamy pewności, czy NFZ podejmie decyzję o refundacji leku, który da mi szansę na życie. Nie wiemy, ile będą trwały procedury, jednak jeśli mi odmówią, co także jest prawdopodobne, stanę pod ścianą… Moja rodzina nie chciała do tego dopuścić, namówili mnie, żeby zgłosić się do fundacji, rozpocząć zbiórkę. To była jedyna decyzja - bez Herceptyny moje szanse dramatycznie maleją...

W międzyczasie nieustannie staramy się uzyskać od NFZ dokładny program lekowy z warunkami refundacji, byśmy mogli ubiegać się o pomoc. Jeśli się uda - całość zebranych środków przekażemy na leczenie kogoś bardziej potrzebującego. Jednak jeśli się nie uda, ta zbiórka to moja jedyna nadzieja na życie… Bardzo proszę o pomoc. Wierzę, że tego potwora da się pokonać!

36 080,00 zł ( 72,16% )
Wsparło 590 osób
Czytasz archiwalną treść zbiórki.

Przejdź na najnowszą zbiórkę Potrzebującego.

Obserwuj ważne zbiórki