Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zaktualizuj przeglądarkę, by korzystać z tej strony bezpieczniej, szybciej i sprawniej.

Aktualizuj przeglądarkę

W portalu siepomaga.pl wykorzystujemy pliki cookies oraz podobne technologie (własne oraz podmiotów trzecich) w celu, m.in. prawidłowego jego działania, analizy ruchu w portalu, dopasowania apeli o zbiórkach lub Fundacji do Twoich preferencji. Czytaj więcej Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Polityce prywatności .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

By dobro zdążyło wrócić do Gosi...

Małgorzata Klempnerowska

By dobro zdążyło wrócić do Gosi...

3 601,00 zł ( 11,19% )
Wsparło 81 osób
Cel zbiórki:

fizjoterapia i opieka pielęgniarska

Organizator zbiórki: Fundacja Walczę z SM
Małgorzata Klempnerowska
Częstochowa, śląskie
stwardnienie boczne zanikowe
Rozpoczęcie: 28 Września 2017
Zakończenie: 3 Lipca 2018

Rezultat zbiórki

Listopad 2018:

Dotarły do nas bardzo przykre informacje... Pani Małgosia odeszła po długiej i trudnej walce z chorobą. Wszyscy bliscy na pewno zapamiętają ją taką, jaka była przed atakiem choroby — uśmiechniętą, radosną, zawsze przekładającą dobro cudze nad własne. 

W tych trudnych chwilach rodzinie Pani Małgosi składamy najszczersze wyrazy współczucia. 

Opis zbiórki

Przykro mi, że nie zdążyłeś poznać Małgosi. Tej dawnej, pełnej życia i energii, która zarażała uśmiechem i optymizmem. Gdybyś ją spotkał wtedy, na pewno byłaby pierwszą osobą, która by się do Ciebie uśmiechnęła, a gdybyś miał problem - pierwsza zaproponowała pomoc i poświęciła Ci czas. Ale tamtej Małgosi już nie ma, a mi serce pęka, gdy patrzę na nią teraz. Nie zasłużyła na taki los i do dziś nie pogodziłam się z myślą, że ta straszna choroba wybrała właśnie ją. Ale nie poddam się, będę z córką do końca, choć każdy dzień to walka ze śmiercią. Proszę, pomóż mi zapewnić Gosi najlepszą opiekę. Głęboko wierzę w to, że dobro, które dała światu, wróci do niej ze zdwojoną mocą.

Na dawnych zdjęciach uśmiecha się serdecznie, a ja przypominam sobie, jaka była szczęśliwa. To szczęście dawało jej pomaganie innym.  Zawsze przekładała dobro innych nad swoje własne. Gosia uwielbiała książki, spacery po lesie… Nigdy się nie załamywała, chociaż los nie szczędził jej trudnych doświadczeń. Samotne macierzyństwo nie przeszkodziło jej w spełnianiu się na polu zawodowym i - co dla Małgosi było najważniejsze - społecznym. Kochała swoje życie i byłoby tak nadal, gdyby nie…

Choroba. Tak trudno pogodzić się z tym, że dotyka osoby, które powinny trwać na świecie niczym anioły. Przecież niosą tyle dobra… Mówi się, że śmierć i choroba jest sprawiedliwa, bo może dotknąć każdego. Jednak gdy dopada najbliższą osobę, córkę i matkę, wspaniałego i dobrego człowieka, pojawia się bunt. A gdy rozwija się tak szybko, zabierając kawałek po kawałku całe życie, rozpacz może rozerwać serce… Ale wtedy, gdy jest już bardzo źle, przypominamy sobie o chęci życia, którą Małgosia miała w sobie od zawsze. Musimy walczyć, do samego końca. Wiemy, że Gosia też by walczyła.

W zeszłym toku Małgosia skończyła zaledwie 48 lat i wtedy też dowiedziała się, że choruje na stwardnienie zanikowe boczne. Czasami ta straszna choroba rozwija się latami, dając czas na walkę i nadzieję, że jeszcze trochę czasu zostało. Małgosi nie dała ani chwili wytchnienia. Zaatakowała szturmem, zajmując całe ciało. Jeszcze w listopadzie ubiegłego roku Gosia sama przyszła do fundacji i złożyła własnoręczny podpis. Trzy miesiące później nie była w stanie podnieść się z łóżka… Dzisiaj jest całkowicie zależna od innych. Dzień i noc jestem przy niej, pilnuję tego kruchego życia… Nie można spuścić Gosi z oczu nawet na chwilę, bo może się zadławić własnymi płynami ustrojowymi. A wtedy będzie już koniec…

Do niedawna w codziennej opiece, w ramach NFZ, mogłam liczyć na wsparcie pielęgniarki i lekarza. Dzisiaj nie zostało nic - wszystkie możliwości bezpłatnej pomocy zostały wyczerpane. A przecież Gosia wcale nie wyzdrowiała, potrzebuje nieustannej opieki. Ja mam swoje lata i coraz mniej siły.

Chciałabym, by moja córka miała jak najlepszą pomoc medyczną, opiekę i rehabilitację, ale nie stać mnie, żeby jej to zapewnić, dlatego bardzo proszę o pomoc. Niech dobro, które Małgosia dawała światu, wróci do niej właśnie teraz, gdy najbardziej tego potrzebuje...

3 601,00 zł ( 11,19% )
Wsparło 81 osób

Obserwuj ważne zbiórki