Hania ma szansę ruszyć pewnym krokiem w dzieciństwo. Pomóż!

Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
Wsparło 120 osób
4 312,26 zł (28,14%)
Brakuje jeszcze 11 006,74 zł
Wesprzyj Wesprzyj
Zbiórka na cel
Półroczna terapia lecznicza przywracająca i utrzymująca prawidłowy zakres ruchów

Hania Jasińska, 4 lata

Dębsko, wielkopolskie

Dziecięce porażenie mózgowe, encefalopatia wcześniacza

Rozpoczęcie: 6 Marca 2019
Zakończenie: 6 Sierpnia 2019

Dla ciebie każdy krok jest błahostką, ruszasz przed siebie i po prostu idziesz. Dla Hani to wciąż wyzwanie. Hania jest małą dziewczynką i bardzo wierzy w marzenia. Twoja pomoc może sprawić, że spełni się to najważniejsze. To o pełnej sprawności.


Hania jest piękną, małą dziewczynką. Patrzenie na nią zachwyca, ale za chwilę sprawia ból. Bo Hania dopiero uczy się chodzić. Kilka miesięcy temu postawiła pierwszy krok. Krok poprzedzony ponad 3 latami intensywnej rehabilitacji. Do niedawna jej ruchy ograniczały się do raczkowania albo przemieszczania na kolanach. Dla ponad 4-letniego dziecka to dramat. Mała dziewczynka chce poznawać świat, doświadczać, odkrywać, a nie być skazana na niesprawność. Reakcja na możliwość samodzielnego poruszania się była niesamowita! Hanka rozglądała się dookoła i początkowo sama nie mogła uwierzyć w nową perspektywę.

Hania Jasińska


Nasza historia to wspomnienie niczym z filmu. Walka mojego maleństwa zaczęła się już w pierwszych minutach życia. Hania urodziła się w Boże Narodzenie, w 27 tygodniu ciąży. Ważyła nieco ponad kilogram. To, że przeżyła, to dla mnie świąteczny cud. Niestety, nie było mi dane słyszeć jej pierwszego krzyku. Lekarze od początku ratowali jej życie. Tuż po przyjściu na świat zabrakło jej tchu. Nie było mi dane usłyszeć słów kierowanych do innych mam: “ma pani piękne, zdrowe dziecko”. Nocą zostałyśmy rozdzielone. Moją kruszynkę przewieziono do innego szpitala, a ja mogłam tylko czekać. Czy możesz sobie to wyobrazić? Stres, łzy i powtarzające się pytanie “dlaczego to spotyka właśnie nas?!”.

Bunt nie trwał długo, jak tylko otrzymałam wypis ze szpitala, ruszyłam do mojej kruszynki. Była taka maleńka… Leżała w inkubatorze, a wokół niej mnożyły się kable i przewody podtrzymujące życie. Patrzyłam na to i głośno płakałam. Przecież takie malutkie dziecko nie może tak cierpieć - to zbyt wiele… Od tego czasu nasze życie zmieniło się zupełnie. Wszystko zostało podporządkowane wizytom w szpitalu. Dwa miesiące odwiedzin, głaskania i marzeń o tym, by w końcu ją przytulić. Wyjście do domu oznaczało dla mnie jedno: najgorsze już za nami. Niestety i w tym przypadku się pomyliłam.

Po powrocie do domu krążenie Hani jeszcze dwukrotnie się zatrzymało. Znów świat stanął w miejscu… Na granicy życia i śmierci... Ratowanie życia, które trwało  w nieskończoność. Kolejny pobyt w szpitalu i to, co bolało najbardziej… Przez infekcję nie mogłam odwiedzać malutkiej Haneczki. Przez dwa tygodnie widywałam ją tylko na ekranie telefonu. Kiedy po tym czasie zobaczyłam ją na żywo, zaniemówiłam… Ledwo ją poznałam! Nagle nabrała ciałka i bardzo urosła. Obiecałam sobie, że już nigdy nie rozstaniemy się na tak długo.

Hania Jasińska


Usilne próby odzyskania sprawności trwały bardzo długo. Momentami traciliśmy nadzieję, ale wiedzieliśmy, że nie wolno jej tracić. Że Hania może wiele. Szukałam wszelkich możliwych rozwiązań. Usłyszeliśmy od lekarza, że jest szansa na to, że Hanka ruszy przed siebie. To był bodziec do działania. Rehabilitacja kilka razy w tygodniu stała się naszą rutyną, wyjazdy do sąsiedniego miasta i planowanie wszystkiego pod dyktando leczenia. Hanka była bardzo dzielna i poddawała się wszystkim zabiegom. Rehabilitanci byli zaskoczeni jej zaangażowaniem w ćwiczenia. Na postępy czekaliśmy bardzo długo. Pierwsza nadzieja pojawiła się w marcu, 2018 roku. Pojedyncze kroki, które mieliśmy nadzieję, zwiastowały przełom. Niestety, skończyło się na malutkich kroczkach które zapowiadały wiele, ale nie poprowadziły dalej.

Hania Jasińska


Po dwóch turnusach rehabilitacyjnych w końcu się udało! Coraz pewniejsze kroki we wrześniu 2018 roku utwierdziły nas w przekonaniu, że zaangażowanie i ciężka praca zaowocowały. Po długim czasie mogliśmy świętować ogromny sukces. Widziałam te kroki i łzy same płynęły mi po twarzy. Hanka nie raz pokazała, że jest silna, ale dziecko po takich przejściach może mieć poważne problemy z powrotem do sprawności. To, czego dokonała, to kolejny cud w naszym wspólnym życiu.


Teraz stanęliśmy przed kolejnym wyzwaniem - do wypracowania prawidłowych nawyków, postawy i siły niezbędne jest nieustanne leczenie. Rehabilitacja, która pozwoli Hani pewnie stawiać kroki. Teraz każde schody są dla nas prawdziwym wyzwaniem, a mogą być dla Hani tym, czym dla każdego - kilkoma stopniami na drodze do celu. Moja mała córeczka potrzebuje pomocy. To dla nas szansa. Mamy już tak wiele, a Wasza pomoc pomoże osiągnąć to, o co walczymy od lat!

Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
Wsparło 120 osób
4 312,26 zł (28,14%)
Brakuje jeszcze 11 006,74 zł
Wesprzyj Wesprzyj