SM - 2 litery, które niszczą moje życie

Zbiórka na cel: pokrycie kosztów rocznej rehabilitacji
Zbiórka zakończona
Henryk Lipiec
Verified Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
Wsparły 784 osoby
16 762 zł (43,85%)

Henryk

Stwardnienie Rozsiane (SM)

Kraków, małopolskie

Rozpoczęcie: 14 Listopada 2016
Zakończenie: 13 Sierpnia 2017

Wyobraź sobie, że pewnego dnia po prostu siadasz i nie możesz już wstać. Choroba odbiera Ci sprawność, skazuje na wózek inwalidzki. Gdzieś indziej może miałbyś szansę na sprawność. Niestety, w Polsce, kraju, który kochasz, w którym mieszkałeś całe życie, pracowałeś, wskutek braku odpowiedniego leczenia, jakość życia chorych należy do najgorszych w Europie. Jedyne, co możesz zrobić, to prosić o pomoc, aby mimo choroby mieć namiastkę godnego życia.

Henryk choruje od 30 lat, jednak dopiero w 2007 roku udało się postawić właściwą diagnozę. Wcześniej byłem leczony ortopedycznie, przeszedłem kilka operacji, które nie przynosiły poprawy. Musiało zdarzyć się najgorsze – pewnego dnia po prostu nie byłem w stanie wstać o własnych siłach. Dopiero wtedy wykonano mi odpowiednie badania. Gdy usłyszałem diagnozę, nie mogłem w nią uwierzyć. Wydawało się, że to koszmar, że zaraz się obudzę i okaże się, że to wszystko było nieprawdą. Że jestem zdrowy. Przecież to niemożliwe, żeby to, co mi dolega, to była ta potworna, bezlitosna choroba. Niestety. Choruję na stwardnienie rozsiane.




Stwardnienie rozsiane to przewlekła, postępująca choroba układu nerwowego. Organizm niszczy w niej osłonki komórek nerwowych, wyżera je niczym kwas. Bez nich na nerwach powstają blizny – stąd nazwa stwardnienie – co sprawia, że są narażone na zwarcia i zablokowanie przewodzenia. Impulsy z mózgu nie docierają do ciała. To sprawia, że chory powoli traci nad nim władzę, jednocześnie pozostając sprawnym intelektualnie. Wie, co się dzieje i że jest coraz bardziej zależny od innych…

W Polsce na stwardnienie rozsiane choruje około 40 tysięcy osób.

Diagnoza była pierwszym szokiem, zaraz za nim przyszedł kolejny. Zacząłem się dowiadywać, czym jest w ogóle stwardnienie rozsiane, jak je się leczy i czy w ogóle jest na to lekarstwo…? Dowiedziałem się, że to choroba nieuleczalna, powodująca postępujące inwalidztwo. Załamałem się. Gdyby nie moja żona, dawno bym się poddał... I tak zaczęła się walka. Dzięki niej.




Gdy brakowało funduszy na rehabilitację, to moja żona mnie rehabilitowała. Nie pozwoliła na ani jeden dzień przerwy! To dzięki niej wciąż cieszę się samodzielnością, która niestety powoli przemija… Niestety na początku tego roku u żony pana Henryka przy okazji operacji na perlaka, wykryto tętniaki w tętnicach szyjnych. Tak rozpoczęła się następna walka! Żona jest już po pierwszej operacji, czekają ją następne... Teraz to ja ją wspieram. W tej chwili żona musi dbać o siebie, nie może się schylać i wykonywać najprostszych prac, a co dopiero mówić o wielkim wysiłku przy mojej rehabilitacji.

Potrzebujemy środków na rehabilitanta, który będzie przychodzić i razem ze mną pracował nad moją sprawnością, po to, abym jak najdłużej był samodzielny. Każdy dzień przerwy powoduje spastyczność i duży problem z poruszaniem. Mam teraz dwa powody, żeby walczyć. Nie walczę już tylko dla siebie, ale też po to, żeby odciążyć żonę. Mam dopiero 66 lat. Chcę podarować jej jak najwięcej spokojnych chwil, tych chwil, których jeszcze nie ukradła nam choroba.

Pomogli

Ładuję

Verified Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
Wsparły 784 osoby
16 762 zł (43,85%)

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.

Ukryj tę wiadomość